Miasto - Tygodnik Koszaliński

Ratownik nie zwalnia od opieki

 Ratownicy na start :: Fot: Magda Pater

Muszą mieć nienaganne zdrowie fizyczne i odporność psychiczną oraz inne cechy charakteru, aby podjąć się pracy ratownika na plaży. Od 1 lipca na 17 kąpieliskach w gminie o bezpieczeństwo kąpiących się dba prawie siedemdziesiąt osób. W większości bardzo młodych.

Praca ratownika nie polega tylko na całodziennym siedzeniu na wieży i oglądaniu wypoczywających turystów. Nie polega też na pilnowaniu dzieci tych, którzy zajmują się pogawędką przy alkoholu czy sprawdzaniem wiadomości w smartfonie. Opieka nad dziećmi jest zadaniem rodziców lub opiekunów. Bycie ratownikiem na plaży to odpowiedzialne zajęcie, wymagające ciągłej koncentracji na tym, co dzieje się w morzu, aby w razie stwierdzenia, że komuś grozi niebezpieczeństwo, w mgnieniu oka pospieszyć na ratunek.

Kandydatów na ratowników nie jest łatwo pozyskać, bo praca jest bardzo odpowiedzialna, a zarobki przeważnie niezadowalające. Ponadto, przed rozpoczęciem dyżurów na plaży trzeba przejść test kondycyjny w lodowatym wciąż Bałtyku. Kilometr biegu po plaży a potem skok do morza i kilkaset metrów w jak najszybszym tempie dowolnym stylem, by uzyskać dobry czas. – Przez kilka lat trenowałam pływanie, więc chciałam, żeby ta umiejętność się do czegoś przydała – przyznaje Zuzanna Zabłocka, studentka z Wrocławia. – Jako ratowniczka pracuję pierwszy raz. Trochę się boję, że może być ciężko, ale jakoś sobie trzeba z tym lękiem poradzić.

Mikołaj Drewlo, uczeń szkoły średniej z Koszalina, ma już doświadczenie w byciu ratownikiem. – W tej pracy można doświadczyć wielu emocji, jest adrenalina – argumentuje wybór wakacyjnej aktywności. – Poza tym, zarobki są nie najgorsze. Na co dzień działam w Grupie Ratownictwa Polskiego Czerwonego Krzyża. Praca ratownika jest bardzo odpowiedzialna. W zeszłym roku mieliśmy kilka bardzo poważnych wypadków na plaży, łącznie ze złamaniem kręgosłupa po skoczeniu do wody na głowę. Trzeba mieć oczy dookoła głowy. Plażowiczów obserwujemy nie tylko od strony lądu, ale i od strony wody. Rano rozkładamy bojki, wskazujące bezpieczna głębokość wody, a wieczorem, po pracy, zbieramy je. Nie jesteśmy od pilnowania rzeczy pozostawionych na brzegu przez kąpiących się ludzi, ani od pilnowania dzieci. Niestety, kiedy wydarzy się jakieś nieszczęście, plażowicze często oskarżają nas o to, że mu nie zapobiegliśmy.

Korytarz życia na plaży
Ratownicy pracują codziennie w godz. 9.30-17.30 na stanowiskach w siedmiu miejscowościach gminy Mielno. Są to Gąski, Sarbinowo, Chłopy, Mielenko, Mielno, Unieście i Łazy. W gorące, słoneczne dni plaże są szczelnie zastawione parawanami, często po samą linię morza, co może bardzo utrudniać lub wręcz uniemożliwiać przeprowadzenie akcji ratunkowej. Dlatego osoby, które niosą pomoc medyczną wypoczywającym nad Bałtykiem, przypominają, że trzeba zachować pewne zasady. – Zostawmy wolny pas szerokości dwóch metrów od brzegu morza i do brzegu wydm – apeluje Arkadiusz Grabkowski, prezes Środowiskowo-Lekarskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego z Radomia. – Poruszając się quadami po piasku, możemy szybko dotrzeć do osoby poszkodowanej. Dlatego potrzebujemy miejsca do przejazdu, bo mamy ze sobą też przyczepę ewakuacyjną z noszami. Zawiadamiamy odpowiednie służby i ratujemy człowieka do czasu przyjazdu karetki lub śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Niesiemy pomoc nie tylko ludziom, którzy się topią, ale także tym, którzy doznali zawału serca, udaru słonecznego, zasłabli lub po prostu źle się poczuli. Włączamy się też do poszukiwań osób zaginionych. Na terenie gminy Mielno działamy trzeci rok. Jeśli jest taka potrzeba, to docieramy poza gminę, na przykład do Darłowa. Rok temu braliśmy udział w poszukiwaniu trójki dzieci, których niestety nie udało się uratować. Na co dzień, w sezonie stacjonujemy w Łazach. Najtrudniejsze dla nas są zdarzenia masowe oraz takie, w których nie udaje się uratować poszkodowanych.

Piłeś? Nie kąp się!
Praca ratowników medycznych z Radomia nie polega tylko na udzielaniu pomocy, kiedy już się wydarzy jakieś nieszczęście, ale informowaniu plażowiczów, jak mogą zapobiec wypadkom. Ostrzegają też przed wchodzeniem na falochrony, przy których jest głęboka woda czy wiry. Apelują, aby nie wchodzić do wody po napiciu się alkoholu i nie kąpać się na plaży niestrzeżonej. Często rano budzą nietrzeźwe osoby, które śpią na plaży. W przypadku, gdy plażowicze zobaczą osobę, która źle się czuje albo topiącą się, proszeni są o kontakt ze służbami ratowniczymi pod numerami telefonów: 601 100 100 czy 112. Ważne jest jak najdokładniejsze podanie miejsca przebywania tej osoby, która potrzebuje pomocy: miejscowość i jakiś charakterystyczny punkt, a także numer wejścia na plażę.

Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Ratownik nie zwalnia od opieki