Miasto - Tygodnik Koszaliński

Los bocianów nie jest mu obojętny

 Poszkodowane bociany wymagają szczególnej opieki :: Fot: Archiwum

Martwe bociany na polu z owsem – taki widok co roku zastaje Leszek Gurazda. Rolnik interweniował w tej sprawie wiele razy i jak do tej pory z marnym skutkiem. Słupy energetyczne, na których każdego lata giną bociany wciąż nie zostały odpowiednio zabezpieczone w taki sposób, by odstraszać ptactwo. Urząd Miasta i Gminy Sianów tłumaczy, że słupy nie są własnością gminy, więc przedstawiciele magistratu apelują o konkretne działania do zakładu energetycznego.

Na sianowskim wysypisku śmieci każdego dnia ptactwo szuka pożywienia. Tuż obok ciągnie się linia energetyczna – śmiertelna pułapka dla większych ptaków. Przemieszczając się zwierzęta często dotykają dwóch linii jednocześnie, co przeważnie kończy ich żywot. Leszek Gurazda każdego roku znajduje na swoim polu łącznie kilkadziesiąt martwych bocianów. – Któregoś dnia na początku sierpnia wybrałem się na pole kosić zboże. Powtórzyła się historia z zeszłego roku. Znalazłem tu znowu wiele zabitych ptaków. Pamiętam, że rok temu pod jednym słupem leżało ich aż siedemnaście – opowiadał nam mieszkaniec Sianowa.
Oprócz martwych bocianów rolnik znalazł także jednego sparaliżowanego. Bez namysłu zabrał go do domu i dał schronienie w swoim gospodarstwie. Leszek Gurazda wraz z żoną robili co mogli, by uratować porażonego prądem ptaka. Karmili go najlepiej jak umieli i stale doglądali. Lada dzień miał go odebrać weterynarz. Niestety, nie zdążył, bo bocian zdechł po kilku dniach od wypadku.

Rolnik wiele razy zgłaszał problem do Urzędu Miasta i Gminy oraz do Straży Miejskiej. Pomóc miały zabezpieczenia na słupach energetycznych odstraszające ptactwo. – Faktycznie zainstalowano pręty, ale to nie jest skuteczne, bo te ptaki dalej giną – zaznaczył Leszek Gurazda i dodał: - Problem się na pewno nie rozwiązał i raczej nie zmalał, bo za każdym razem, gdy przychodzę na pole znajduję pod każdym z tych słupów od kilku do nawet kilkunastu porażonych prądem bocianów.

Zabezpieczenia zostały zamontowane przez zakład energetyczny, bo to do niego należą słupy na polu. Przedstawiciele Urzędu Miejskiego w Sianowie mogli jedynie prosić spółkę o interwencję w tej sprawie. – W tej linii pozostał jeden niezabezpieczony słup. We wtorek, szóstego sierpnia zgłosiliśmy to do spółki, która zobowiązała się zabezpieczyć słup w ciągu najbliższych dni – mówił Dawid Tokarczyk z Urzędu Gminy i Miasta w Sianowie. Spółka dotrzymała słowa i zamontowała na słupie stosowne zabezpieczenia. Czy okazały się skuteczne dowiemy się w przyszłym roku, ponieważ pod koniec sierpnia bociany zaczęły odlatywać do cieplejszych krajów.

(as)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Los bocianów nie jest mu obojętny