Miasto - Tygodnik Koszaliński

Człowiek tonie po cichu

 Symulacja akcji ratunkowej :: Fot: PAP

Choć sezon wakacyjny powoli zmierza ku końcowi, to nie oznacza, że możemy zwolnić się z odpowiedzialności. Przestrzeganie zasad bezpieczeństwa obowiązuje przez cały rok, i to zwłaszcza, jeśli dotyczą tak nieprzewidywalnego żywiołu, jakim jest woda.

– Codziennie się dzieje coś na plaży – stwierdza prezes WOPR Koszalin Sławomir Pikuła. Świadczy to o tym, że nie bardzo wiemy, jak zachować się nad wodą i bagatelizujemy kwestię bezpieczeństwa. Prezes koszalińskiego WOPR-u jako przyczyny wypadków nad wodą podaje kąpiel w miejscach dzikich, brawurę, brak rozwagi oraz umiejętności pływackich. Podkreśla także, że dużą rolę odgrywa tutaj problem alkoholowy. – Jak się człowiek upije, to wtedy świat jest kolorowy. Człowiekowi, który znajduje się pod wpływem alkoholu, puszczają pewne hamulce dotyczące bezpieczeństwa. Można zobaczyć, jak na plaże wnoszone są całe torby piwa, puszek i to wszystko jest spożywane, a ratownik nie jest przecież policjantem – stwierdza. – Zaburzenia widzenia, wykorzystania własnej siły organizmu, to wszystko zmienia parametry...

O tragedię nietrudno, o czym ostatnio przekonała się cała Polska, śledząc losy pewnego milionera, który wypadł z motorówki na jeziorze w nocy. Szef koszalińskiego WOPR-u przytacza kilka innych przypadków, których skutków można było uniknąć. – W Koszalinie utopił się w zeszłym roku 16-letni młodzieniec. Był trzeźwy, ale nie umiał pływać. Kąpał się wieczorem, kiedy kąpielisko było już zamknięte, była czerwona flaga. W Darłowie w zeszłym roku utopiło się troje dzieci pod falochronem, gdzie jest zakaz kąpieli – mówi. To pokazuje, że niezależnie od tego, czy spędzamy czas nad morzem, jeziorem czy rzeką, istotne jest przestrzeganie pewnych elementarnych zasad. – Na przykład nie wchodzimy rozgrzanemu do zimnej wody, nie wchodzimy po alkoholu. Jeżeli się kąpiemy i nie czujemy się na siłach, to kąpmy się przy brzegu, gdzie mamy stały grunt, tak samo trzeba odczekać po posiłku. Kąpiemy się przy ratownikach, a jeżeli idziemy do wody w nocy, to już na własną odpowiedzialność – opowiada prezes koszalińskiego WOPR-u i dodaje: – Na wyposażeniu łodzi powinny być kamizelki ratownicze bądź asekuracyjne. Kamizelka ratownicza jest dla osób, które nie umieją pływać, ponieważ unosi nam głowę nad powierzchnią wodą, a asekuracyjna jest dla osób, które umieją pływać.

Stosując się do tych zasad i używając odpowiedniego wyposażenia z pewnością w znacznym stopniu obniżymy ryzyko utonięcia. Podtopienie może spowodować nieodwracalne skutki dla naszego organizmu, nawet jeśli mamy profesjonalną pomoc. – Jeżeli ratownicy wyciągną osobę lekko podtopioną i przeprowadzą resuscytację, i ona daje oznaki życia, to może być sparaliżowana, może mieć oznaki wylewu, bo nastąpiło chwilowe niedotlenienie kory mózgowej – stwierdza Sławomir Pikuła. Ratownicy starają się pomóc wszystkim potrzebującym. Istotny jest tu czas, dlatego tak ważne jest korzystanie z odpowiednich miejsc i stref, które znajdują się pod ich opieką. – Jeżeli jest plaża strzeżona, to ratunek przychodzi błyskawicznie. Minuta lub dwie i praktycznie taką osobę wyciągają. Jeżeli jest to niestrzeżone kąpielisko (przy kąpieliskach nadmorskich), to ratownicy biegną do strefy, gdzie zaszło zdarzenie np. gmina Mielno robi 200 m strzeżonej i 100 m niestrzeżonej plaży – wyjaśnia prezes WOPR-u Koszalin.

Sławomir Pikuła opisuje także, jak wygląda typowa akcja ratunkowa. – Na brzegu jest zespół ratowniczy składający się z co najmniej trzech ratowników. Jeżeli dochodzi do akcji ratowniczej, najlepszy pływak zakłada szelki i płynie do osoby, która się topi, a dwóch pozostałych ciągnie za linę tego ratownika, który trzyma osobę, która się topiła. Można mu podać boję pamelkę, koło ratunkowe i wówczas go wyciągamy na brzeg. Dalsze postępowanie zależy od tego, czy ta osoba była już podtopiona i należy zastosować zasady udzielania pierwszej pomocy – udrożnienie dróg, resuscytację i tak dalej. Jeżeli jest trzeźwa i tylko troszkę się podtopiła, pokaszlała lekko – to jest po sprawie – opowiada.

Co jednak zrobić, gdy na naszych oczach ktoś tonie, a ratownika brak? – Jeżeli ktoś zauważymy kogoś, kto już nie ma sił, ledwo się wynurza, to wtedy można podjąć czynności ratownicze. Jeżeli my sami czujemy się na siłach, to możemy skoczyć i mu pomóc, ale człowiek musi pamiętać – nie jestem ratownikiem, nie muszę – jeżeli ja utonę podczas ratowania, to mi też życia nikt nie zwróci – mówi Sławomir Pikuła i dodaje: – Należy podnieść alarm, sprawdzić, czy woda jest płytka, czy głęboka, stworzyć z ludzi, którzy są na plaży, łańcuszek – jedna osoba drugą trzyma za rękę i starać się coś podać, rzucić jakieś koło ratunkowe – to wszystko zależy od odległości. Gdy w pobliżu nie ma ratowników, a my nie jesteśmy w stanie pomóc sprawa jest zwykle przegrana. Powiadomione służby ratownicze mogą przybyć, mimo pospiechu, zbyt późno. – Gdy oni przyjadą za pół godziny czy godzinę, to już wtedy się poszukuje zwłok – mówi prezes koszalińskiego WOPR-u.

Dodaje też, że w przypadku poszukiwań, które są zwykle dość kosztowną operacją, bierze się pod uwagę występowanie nurtów, prądów czy wiatrów. Ma to istotne znaczenie zwłaszcza w morzu, bo tam ciało może znaleźć się w zupełnie innym rejonie niż miejsce, w którym doszło do tragedii. W tego typu działania zaangażowanych jest wiele osób. Są to nie tylko WOPR-owcy, ale także np. strażacy. W przypadku jezior wygląda to nieco inaczej. Dużą rolę odgrywa tu głębokość akwenu w danym miejscu i przesłuchanie świadków. Ma to znaczący wpływ na decyzję kierującego akcją o sposobie poszukiwania.

Chociaż akcja tego typu dotyczy zwykle ciał ofiar, to jednak zdarzają się nietypowe sytuacje. – Były przypadki, że ktoś wypłynął i sobie gdzieś poszedł na piwo, a po trzech dniach się zgłosił na komisariat, bo słyszał, że go szukano – mówi Sławomir Pikuła i radzi, aby spędzając czas nad wodą zachować przede wszystkim rozwagę.

Numery telefonu dla odpowiednich służb ratowniczych to: 601 100 100 (WOPR) lub 112 (ogólny numer ratunkowy).

(at)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Człowiek tonie po cichu