Miasto - Tygodnik Koszaliński

Koszałek popularną letnią atrakcją

 Koszałek, czyli koszaliński wodny tramwaj :: Fot: Magda Pater

Koniec wakacji to także koniec kursów z Koszalina do Mielna szynobusu i tramwaju wodnego Koszałek. Na następną szansę skorzystania z nich trzeba poczekać do czerwca przyszłego roku. Za to miejskim autobusem nad morze już nie pojedziemy.

Od 18 sierpnia nie można pojechać nad morze miejskim autobusem linii nr 1. Być może tego dnia pożegnaliśmy się z nim na dobre. Miejski Zakład Komunikacji uznał, że kursowanie tej linii jest nieopłacalne, zwłaszcza że korzystają z niej głównie osoby starsze, czyli mające prawo do przejazdów ulgowych lub bezpłatnych. Poza tym gmina Mielno nie dokładała się do finansowania tej formy transportu nad morze, a mieszkańcy Koszalina i turyści chętnie korzystają z prywatnych busów do Mielna, bo jeżdżą one częściej od autobusu miejskiego przewoźnika.
– W tym roku z kursów „jedynki” skorzystało 21.861 osób, z czego ponad połowa miała uprawnienia do bezpłatnych przejazdów – informuje Anna Wolny z Działu Organizacji Przewozów Miejskiego Zakładu Komunikacji. - Nie wiadomo jeszcze, czy „jedynka” już nie wróci na koszalińskie i mieleńskie ulice. Nie ma jednoznacznych decyzji w tej sprawie.

Brak też konkretów co do zastąpienia Koszałka, obecnie pływającego po jeziorze Jamno w sezonie letnim statku, drugą taką jednostką. Koszałek II ma transportować mieszkańców i turystów od przyszłego sezonu. Pojawiają się informacje, że będzie nowocześniejszy, jeszcze bezpieczniejszy od obecnego, a na jego pokładzie znajdzie się małe zaplecze gastronomiczne.

– To też nic pewnego – dementuje pogłoski Anna Wolny. MZK jest właścicielem Koszałka, zwanego wodnym tramwajem. – Dopóki na naszej stronie internetowej nie zamieścimy ogłoszenia o przetargu na zakup statku, dopóty nie można potwierdzić informacji o takich planach.

Bosman z opolskiego
Na Koszałku rządzą kapitan i bosman, czyli Teofil Karaś i Jakub Mierzwa. Pierwszy z nich na statkach pływa od 1975 r. - W swoim życiu pływałem już pod wieloma banderami, na wielkich statkach, więc ten stateczek jest dla mnie jak łódka – śmieje się kapitan. – Na Koszałku pływam już szósty sezon. Mam taki cykl pracy, że pięć dni pływamy, a potem mamy pięć dni wolnego.

Jakub Mierzwa pochodzi z Jastrzębia-Zdroju. W tym roku ukończył technikum żeglugi śródlądowej w Kędzierzynie-Koźlu w województwie opolskim. Mimo młodego wieku ma już za sobą rejsy do odległych zakątków świata na wielkich statkach pasażerskich. – Bosman odpowiada za stan techniczny statku, jego sprawność mechaniczną i czystość - tłumaczy. – To druga najważniejsza osoba na statku, po kapitanie.

W tym roku ceny biletów normalnych na rejs Koszałkiem wynoszą 8 zł za jednorazowy kurs z Jamna do przystani Unieście I, a z Unieścia I do Unieścia II – 8 zł. Kurs z Jamna do Unieścia II kosztuje 18 zł, tyle samo rejs z Jamna przez Unieście i z powrotem. Bilety ulgowe są w cenie 50 proc. biletu normalnego. Mogą z nich skorzystać osoby upoważnione do przejazdów ulgowych autobusami MZK. Bilety można kupić bezpośrednio na statku.

Pasażerów więcej niż rok temu
Koszałek będzie pływał do 1 września. Ta forma transportu nad morze cieszy się dużą popularnością. Do 19 sierpnia skorzystały z niej 16.882 osoby, czyli więcej niż przez cały poprzedni sezon. To jednak nie jest jest rekordowa liczba w ciągu 11 sezonów kursowania statku, bo w 2016 r. przepłynęło się nim 22.300 pasażerów.

– Czasem na przystani stoi więcej osób niż mogę zabrać na pokład, na którym mam 65 miejsc do siedzenia i tyle samo kapoków – przyznaje Teofil Karaś. – Bezpieczeństwo pasażerów jest najważniejsze, a odpowiedzialność za ich zdrowie i życie podczas rejsu Koszałkiem ponoszę tylko ja. Stałą pasażerką Koszałka jest pani Wiesława, mieszkająca na osiedlu Jamno-Łabusz. – Ludzie z całej Polski nim płyną, to wstyd byłoby nie skorzystać, skoro mam tak blisko – przyznaje. - Co roku pływam tym statkiem, bo to fajna atrakcja, , zwłaszcza dla dzieci, nawet jeśli nie ma słonecznej pogody. Rejsy Koszałkiem to już dla mnie tradycja. Kibicowałam jego uruchomieniu od początku pojawienia się takiego pomysłu.
Rejs Koszałkiem z przystani w Jamnie do przystani Unieście I trwa pół godziny. Pozwala cieszyć oczy widokiem pięknego nieba, jeziora i zielonych brzegów zarówno Koszalina, jak i Mielna.

Nad morze po szynach
Wielu turystów, przyjeżdżających nad morze z daleka, przesiada się w dalszą podróż już na dworcu. Szynobus kursuje do Mielna dwunasty sezon, po wyremontowanej trasie, która przez lata ulegała niszczeniu. Podróż do letniej stolicy Polski, jak nazywane jest jedno z naszych najmłodszych miast, trwa kwadrans i kosztuje 5 zł. Tym środkiem komunikacji będzie można jeździć do końca sierpnia. Bilety są do kupienia w kasach na dworcu PKP.

Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Koszałek popularną letnią atrakcją