Miasto - Tygodnik Koszaliński

Sentymentalna wizyta zza Odry

 Wyprawa na Kozią Górę :: Fot: UM Karlino

Gminę Karlino regularnie odwiedzają jej dawni mieszkańcy lub ich potomkowie. Tym razem goście udali się m.in. na Kozią Górę, gdzie znajduje się siedemnastowieczny pałac, który właśnie przechodzi odbudowę.

Do Karlina zawitała grupa Niemców, tworzących w swoim miejscu zamieszkania gazetę „Karliner Zeitung”. Od lat odwiedzają ziemie swoich przodków, z uznaniem wypowiadając się o zmianach, które na nich zachodzą. – Interesuje nas, co się tutaj dzieje – wyjaśnia Peter Harmel, organizator wycieczki, redaktor „Karliner Zeitung”. – Odkąd Polska weszła do Unii Europejskiej, te zmiany są bardzo dynamiczne. Jesteśmy bardzo wdzięczni za to, jak podejmuje nas pan burmistrz i mieszkańcy Karlina. Bardzo dobrze się tutaj czujemy.
Dziadek pani Barbary przed wojną wybudował w Karlinie wiele budynków, które wciąż służą obecnym mieszkańcom miasta. Ona sama wyjechała z Karlina, gdy miała 6 lat, dlatego z chęcią wraca do miejsca swojego urodzenia. – Po raz pierwszy od czasu przeprowadzki przyjechałam tu w 1991 roku, z moim mężem i przyjacielem – wspomina Barbara Hoffmann-Schnetter, dawna mieszkanka Karlina. – Chciałam zobaczyć miejsce, z którego pochodzę. Kiedy przyjechałam po wielu latach, wszystko wydało mi się małe. To wrażenie było skutkiem tego, że kiedy ma się sześć lat wszystko było dla mnie duże. Gdy przybyłam do Karlina jako osoba dorosła, spotkałam wielu ludzi, których nie znałam, ale którzy znali mnie, być może jeszcze z czasów mojego dzieciństwa. Z powodu ich życzliwości i miłego przyjęcia zaczęłam tu przyjeżdżać częściej. Widzimy wszyscy, jak rozwija się Pomorze. A gdy w Karlinie widzę budynki, które zbudował mój dziadek, jestem dumna z niego i tego, czego dokonał. On przejął firmę budowlaną po swoim ojcu już jako dwudziestojednolatek. Budownictwo mamy we krwi widocznie, bo mój tata i bracia też zostali inżynierami.

Burmistrz Karlina cieszy się z powtarzających się odwiedzin byłych mieszkańców gminy, bo to znak, że dobrze się czują w miejscach, które od dawna nie należą do Niemiec. – Od wielu lat ich zapraszamy i dla nich jest to zawsze spotkanie bardzo sentymentalne – podkreśla Waldemar Miśko, burmistrz Karlina. – Za każdy razem, gdy przyjeżdżają, cieszą się, widząc, jak dbamy o to, co tu zostało. Bardzo pozytywnie oceniają też współczesne zmiany w Karlinie, bo ich serca, tak jak nasze, biją dla Karlina. Podczas tej wizyty pokazaliśmy im muzeum w Karlinie i Wyspę Biskupią, czyli miejsce bardzo historyczne. Goście zza Odry odwiedzili też okolice Karlina m.in. Kozią Górę. Od XIV do I połowy XX wieku ta osada należała do rodu von Podewils, ściśle związanego z dworem książęcym w Szczecinie. Jej największą atrakcją jest pałac, który powstał w XVII wieku, ale został przebudowany w wieku XIX i XX. Jego powierzchnia użytkowa wynosi 1 400 m kw. W pierwszej połowie XX wieku, do 1933 r., swoją siedzibę miała w nim miejscowa loża masońska. Do pałacu należą park dworski o powierzchni 4 ha z aleją dojazdową z XVIII wieku, a także zabudowania gospodarcze, w tym spichlerz szachulcowy, zbudowany w połowie XVI wieku, zmodernizowany pod nadzorem wojsk napoleońskich w XIX stuleciu.

Po zmianie granic polskie władze zorganizowały w pałacu i jego zabudowania Państwowe Gospodarstwo Rolne, dając zatrudnienie mieszkańcom wsi i okolic. Jednak po 1989 r. zabytkowy obiekt ulegał coraz większe degradacji. Od kilku lat, gdy cały kompleks pałacowy znalazł się w rękach prywatnych, trwa jego odbudowa, wymagająca nadzoru konserwatora zabytków. – To miejsce ma niezwykłą urodę, jest urzekające i zasługuje na zachowanie dla następnych pokoleń – przyznaje Zdzisław Andziak, przedsiębiorca, współwłaściciel pałacu. – Jego ostatnia właścicielka mieszkała w Australii, więc nie miała możliwości tak zadbać o ten pałac, jak to powinno wyglądać. Podjęliśmy prace zabezpieczające. Wyremontowaliśmy już przepiękną stumetrową stodołę. Trudno będzie pałac wykorzystać komercyjnie, ale warto go zachować ze względu na unikalną architekturę. Na pewno odbudujemy tę część wieżową, ale samą bryłę trudno będzie uratować, bo to wymaga kapitalnego remontu. Jeśli się to uda, może przeznaczymy ją na dom wsparcia dla ludzi starszych, bo takich placówek w Polsce coraz bardziej brakuje.

(ejm)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Sentymentalna wizyta zza Odry