Miasto - Tygodnik Koszaliński

Nikomu niepotrzebne

 Zwierzęta czekają :: Fot: Magda Pater

Nie pomagają apele, działania profilaktyczne i akcje społeczne. Wakacje to wciąż najtrudniejszy czas dla wielu schronisk dla zwierząt. Podczas trzech letnich miesięcy do koszalińskiej placówki trafiło blisko sto czworonogów, w tym aż dziesięć szczeniaków.

Marzena Kalman, kierownik schroniska podkreśla, że po raz pierwszy od kilku lat pod opieką przytuliska znalazła się tak duża liczba zwierząt. – Większość z nich została odłowiona z ulic lub znaleziona przywiązana do drzewa albo słupa – wyjaśnia szefowa „Leśnego Zakątka” i dodaje: – Oczywiście zdarzały się też przypadki, w których ludzie przywozili do nas psy lub koty tłumacząc, że wyjeżdżają do pracy za granicę i nie mogą swoich pupili ze sobą zabrać. Zdaniem pracowników schroniska najsmutniejsze jest jednak to, że pod ich opiekę w ostatnich tygodniach trafiło też wiele zwierząt starszych i schorowanych. – Śmiem twierdzić, że w takiej sytuacji opiekunowie nie chcą troszczyć się o swojego czworonoga, szkoda im pieniędzy na opiekę weterynaryjną albo zwyczajnie nie mają na to czasu – mówi Marzena Kalman.
Wśród nowo przyjętych do schroniska zwierząt było też dziesięć szczeniaków. Jeden z nich znalazł już dom. – Trafiają do nas również pieski, które nie ukończyły jeszcze roku, takie siedmio-, ośmiomiesięczne, ale im jest łatwiej się przystosować do nowych warunków – zaznacza Daria Szmaro z „Leśnego Zakątka” i podkreśla: – Gorzej z tymi młodszymi, które powinny być jeszcze przy mamie. Najmniejsze, które przyjęliśmy miały zaledwie pięć tygodni i nie były jeszcze do końca samodzielne.

Sytuacje, w których zwierzęta tracą dach nad głową są przeróżne. Niestety, zdarzają się też bardzo trudne przypadki . Jeden ze szczeniaków znaleziony został w śmietniku. Gdyby nie interwencja zaniepokojonego piskami mieszkańca, suczka prawdopodobnie by nie przeżyła. Zdarzyło się też, że cztery pieski zostawione zostały w krzakach. Zareagowała koszalinianka, która wyłapała wystraszone czworonogi i zawiadomiła schronisko. – Maluchy były zapchlone, zarobaczone i w złym stanie – opowiada Daria Szmaro. – Ciężko powiedzieć, co się stało z ich matką. Niestety, ludzie mają bardzo różne, najczęściej złe pomysły.

Lawinowo rosnąca liczba psów to dla „Leśnego Zakątka” dużo obciążenie, bo zwierzęta trzeba nie tylko wyleczyć i zaszczepić, ale także odpowiednio nakarmić. Dlatego pracownicy liczą na pomoc koszalinian. – Robi nam się już trochę pusto w magazynach, więc jeżeli ktoś ma możliwość i chciałby ufundować nam karmę suchą lub mokrą, to bardzo o to prosimy – zwraca się z apelem do mieszkańców Marzena Kalman.

Obecnie w schronisku przebywa ponad 170 zwierząt. Placówka mieści się przy ul. Mieszka I 55 i czynna jest od poniedziałku do piątku od godz. 9 do 17, a w soboty i w niedziele od godz. 10 do 14. (amb)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Nikomu niepotrzebne