Miasto - Tygodnik Koszaliński

Świętować codzienność

 Dożynki na Jamnie :: Fot: Magda Pater

Mieszkańcy osiedli Unii Europejskiej i Jamno-Łabusz bawili się na tradycyjnych dożynkach. W tym roku dochód ze sprzedaży wszystkich produktów i wypieków zasili budowę kościoła parafialnego na osiedlu Unii Europejskiej.

Najpierw w zabytkowym kościele w Jamnie poświęcono chleb i wieńce dożynkowe, a potem mieszkańcy przeszli w rozśpiewanym korowodzie na orlika. Tam miała miejsce msza św., a po niej biesiada i zabawy dla dzieci. Zorganizowanie dożynek możliwe było dzięki zaangażowaniu ks. Jarosława Krylika, proboszcza parafii pw. bł. Matki Teresy z Kalkuty, mieszkańców osiedla Jamno-Łabusz i osiedla Unii Europejskiej, Jamneńskiego Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego, Zespołu Śpiewaczego Jantarowy Kwiat i Rady Osiedla Jamno-Łabusz.

 

– Nasza parafia składa się z dwóch świątyń: najstarszej w Koszalinie i najmłodszej, dopiero powstającej – zauważa ks. Jarosław Krylik. – Ta pierwsza już stała się architektoniczną perełką, ale jeszcze ją wykańczamy. Druga dopiero powstaje, ale jej budowa dzięki wam, parafianom i wszystkim darczyńcom z Polski i z zagranicy, przebiega bardzo szybko. Połowa świątyni jest już gotowa. Teraz zbieramy na dachówki.

Nauczyć się dziękować za wszystko
Podczas homilii proboszcz parafii pw. bł. Matki Teresy z Kalkuty zwrócił uwagę, że żyjąc w czasach pokoju powinniśmy być wdzięczni za wszystkie drobne rzeczy, które nas spotykają. – Od lat choruję na raka i często bywam u lekarzy w Warszawie, gdzie niemal każda kamienica ma na sobie tablicę z nazwiskiem osoby, która tam żyła, mieszkała. Są pomniki powstańców warszawskich, żołnierzy Armii Krajowej, którzy byli gotowi na śmierć dla ojczyzny, a przecież wielu z nich miało dwadzieścia lat albo mniej. Żyli w strasznych czasach, o których nie mamy pojęcia, a mimo to jesteśmy mistrzami świata w narzekaniu i licytowaniu się, kto ma w życiu gorzej. To słychać też w kolejce do lekarza: kto jest bardziej chory, kogo bardziej boli. Czy umiemy być wdzięczni za to, co mamy? Za dom, zdrowie, rodzinę, pracę. Pomyślmy o tych, którzy zginęli w czasie wojen, w obozach koncentracyjnych, w wypadkach drogowych. O tych, którzy zginęli niedawno w Tatrach. Byli zdrowi, młodzi, a jednak nie żyją. Jak możemy nie dziękować Bogu za to, że żyjemy, za naszą codzienność? Ostatnio, po kilku miesiącach, przespałem całą noc bez przerwy. Wiecie, jakie to szczęście i powód do wdzięczności? Mamy w ciągu roku wiele świąt: Dzień Matki, Dzień Ojca, Dzień Dziadka, Dzień Dziecka, Dzień Kobiet. I w te dni faktycznie doceniamy osoby, którym są poświęcone. A co w pozostałe dni w roku? Czy okazujemy im miłość i wdzięczność za to, że są?

Ludzie ciągną do Jamna
Stanisława Schreuder, od 2005 r. mieszkanka dawnej wsi, a obecnie osiedla Koszalina, nie zauważa różnicy w obchodzeniu dożynek po zmianie administracyjnej: – Wyglądają one tak samo – twierdzi koszalińska poetka. – Jamno od zawsze umiało wytworzyć taką atmosferę, która przyciąga ludzi z innych osiedli miasta. Nasz proboszcz, a także wikariusz ks. Grzegorz potrafią stworzyć z mieszkańców Jamna i sąsiedniego osiedla, Unii Europejskiej, prawdziwą rodzinę. To, że potrafimy się łączyć, jest bardzo ważne w czasach, w których tak łatwo nas podzielić. A my tu się łączymy, kultywując dawne tradycje. Wychowałam się na wsi na Podlasiu, gdzie luzie byli znacznie biedniejsi niż obecnie, ale mimo to, że na co dzień musieli ciężko pracować, umieli też się bawić, choćby na dożynkach. Bardzo lubię ich atmosferę. Najpierw dziękujemy Bogu za wszystkie plony, za każdy dzień, za chleb i wszystko to, co mamy, za możliwość zabawy i przebywania z innymi ludźmi.

Danuta Kawka z Zespołu Śpiewaczego Jantarowy Kwiat dodaje, że obecnie prawdziwych gospodarzy uprawiających rolę jest w Jamnie niewielu.
– Może kilku ich jeszcze zostało – przyznaje. – Coraz bardziej Jamno staje się częścią miasta, ale nie zaniedbujemy starych zwyczajów. Mamy dobrego proboszcza, który dba nie tylko o nasze kościoły, ale o mieszkańców, dlatego ludzie ciągną do nas, do Jamna. Modlimy się, śpiewamy, a potem bawimy do późnego wieczora. Mieliśmy pchli targ, kiermasz ciast, pierogów, kiełbasek. Wszystko przygotowali parafianie.

Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Świętować codzienność