Miasto - Tygodnik Koszaliński

Odkrywali leśne skarby

 Leśne warsztaty :: Fot: Magda Pater

Las od stuleci był dla człowieka przyjazną przestrzenią. Stanowił mieszkanie, dawał pożywienie, okrycie, materiał na opał, domowe sprzęty czy broń. Dlatego warto go odwiedzać i poznawać skarby w nim ukryte. Tak jak uczestnicy warsztatów, które zorganizowało Nadleśnictwo Karnieszewice.

Nadleśniczy Tadeusz Lewandowski przypominał dzieciom i dorosłym, że nie byłoby mebli w domach, czy innych budynkach bez drewna pozyskiwanego z lasów. Nie byłoby pysznych i zdrowych jagód, orzechów oraz grzybów, na które właśnie trwa sezon.

 

– Nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele drewna jest wokół nas – podkreślił nadleśniczy. – Ale warto też wiedzieć, że nasz organizm inaczej funkcjonuje w lesie. Inaczej oddychamy, bo mamy wokół więcej tlenu, a za to nie ma pyłów i nie ma wiatru. Nasze oczy odpoczywają, bo mają wokół zieleń. Dlatego coraz częściej budujemy domy nie z betonu, ale z drewna, a w środku mamy drewniane okna, drzwi i meble. Drewno jest nam od zawsze przyjazne. Zwierzęta, mieszkające w lesie, dają nam swoje futra na różne rzeczy, o czym możecie się przekonać na warsztatach kaletniczych. Nadleśniczy zaznaczył, że ludzie pracujący w lesie dbają o niego, a szkodzą mu, jak postrzegają ich prace niektórzy ekolodzy: – Krytykują nas, że wycinamy te biedne drzewa, a gdyby nie te działania, to tych drzew w ogóle by nie było – twierdzi.

Las niezbędny w rozwoju
Dagny Nowak-Staszewska z Nadleśnictwa Karnieszewice, przyznaje że trudno wyciągnąć mieszkańców miasta do lasu. Niektóre dzieci nawet brzydzą się dotknąć drzewa czy ściółki leśnej, uważając je za brudne.

– To pokazuje, że ten młody człowiek stracił kontakt z naturą, więc tym bardziej trzeba go częściej przyprowadzać do lasu – wyjaśnia Dagny Nowak-Staszewska. – Kontakt z lasem jest niezbędny do prawidłowego rozwoju dziecka, nie tylko fizycznego, ale i emocjonalnego. My pokazujemy podczas takich warsztatów nie tylko dary lasu, ale tłumaczymy, na czym polega praca leśników. Oni dbają o zrównoważony rozwój zasobów leśnych, które są zasobami odnawialnymi.

Naturalna skóra najlepsza
Podczas warsztatów „Prosto z lasu” każdy chętny mógł zbudować budki lęgowe dla ptaków w miastach i domki dla owadów zapylających, aby je do miast przyciągnąć. Skusili się na to Szymek i Tymek Wernerowie z Koszalina, którzy do arboretum przyjechali z rodzicami.

– To jest domek dla sikorek albo innych małych ptaków- informuje Szymek. – Ptaki muszą mieć domki, żeby im nie było zimno. W tym miejscu jestem już drugi raz i bardzo mi się podoba. – Można także podziwiać dorodne daglezje – podpowiada Paweł Werner. – Pogoda dopisała, więc zdecydowaliśmy się spędzić sobotę z rodziną w otoczeniu natury.
– Jest okazja, żeby się czegoś nauczyć i zrobić coś dobrego dla zwierząt- dodaje Elżbieta Werner. – To nietypowy sposób spędzenia wolnego czasu.

W arboretum nie brakowało także chętnych do zrobienia skórzanego drobiazgu pod okiem Adama Gełdona, myśliwego i kaletnika ze Szczytna, największego polskiego znawcy wilków wśród leśników.
– Zaproponowałem zrobienie prostej zawieszki lub breloczka ze skóry bydlęcej – tłumaczy. –To daje satysfakcję uczestnikom zajęć, bo po zakończeniu pracy mają coś, co sami stworzyli. Nie dostali niczego za darmo. Sam wyrabiam rzeczy ze skóry od pięciu lat. Do tej pory mam portfel zrobiony na początku swej przygody z kaletnictwem. Jest on bardzo trwały, choć oczywiście trzeba odpowiednio go konserwować, tak jak wszystkie skórzane wyroby. Dzięki takim warsztatom każdy może się przekonać, ile pracy i czasu wymaga zrobienie jakiejś rzeczy ze skóry. Dlatego są one dość drogie, ale warto je kupić, bo przy odpowiedniej pielęgnacji posłużą nam wiele lat. Czasem zdarza się, że ktoś, kto zrobił sobie jaką rzecz na moich warsztatach kilka lat wcześniej, przy następnym spotkaniu pokazuje, że nadal ją ma.

Dlaczego flaming ma różowe pióra?
Jak namalować ptaka na jego piórze? Nie jest to proste, ale Kinga Jakubowska, leśnik i biolog, która przyjechała spod Radomska, posiadła tę sztukę. Zaczęło się od studiów biologicznych. Jeden z doktorów zachęcił ją do pomalowania piór w ramach festiwalu, którego tematem przewodnim były inspiracje z natury.

– Przygotował mi pióra, farby i pędzle, a ja siedziałam dwa tygodnie, zanim moje malunki zaczęły coś przypominać – wspomina ze śmiechem pani Kinga. Być może obecnie to jedyna osoba w Polsce i jedna z kilku na świecie, która ma takie hobby. Dzięki niemu poznaje pióra różnych gatunków ptaków, żyjących na całym globie. Niektóre z nich budzą jej zdumienie swoim kształtem czy kolorem.

– Pióra flaminga mają taką różową barwę od zjadanych skorupiaków – wyjaśnia. – Pióra papugi ararauny mają inne barwy z przodu, niż od spodu, a pióro pingwina jest bardzo cienkie. Po części teoretycznej i warsztatowej przyszła pora na występy artystyczne. Dla uczestników warsztatów zaśpiewał zespół Sieciemińskie Rosiczki z Sieciemina.

Ewa Marczak

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Odkrywali leśne skarby