Miasto - Tygodnik Koszaliński

Na razie park zamiast lamp

 Park przy bunkrach :: Fot: Marcin Torbiński

Co jest ważniejsze? Bezpieczeństwo mieszkańców czy ładne miejsce, w którym mogą odpocząć na łonie natury? Wybór wcale nie jest oczywisty, o czym przekonali się uczestnicy spotkania na osiedlu Morskie. Zebrani mieli zdecydować, który pomysł na poprawę jakości życia w tej dzielnicy Koszalina będzie w 2020 r. wykonany w ramach budżetu obywatelskiego.

Pozytywną opinię merytoryczną przeszły dwie inwestycje, których koszt wyceniono na 114 tys. zł, czyli dokładnie tyle, ile wynosi pula dla każdego osiedla w tegorocznej edycji KBO. Dwudziestu mieszkańców zebranych w klubie Bałtyk przez 3 kwadranse żywo dyskutowało nad tym, czy wybrać budowę oświetlenia na parkingu i podwórku między ul. Rybacką a ul. Sienkiewicza, czy dokończenie parku na bunkrach w rejonie ul. Rybackiej.
Park mieści się na terenach zielonych, pod którymi znajdują się wyłączone z użytku szczeliny przeciwlotnicze, wybudowane najprawdopodobniej w latach 30. XX wieku. Piotr Iwat, osiedlowy radny i autor pomysłu, proponuje przygotowanie podłoża, wykonanie obrzeży chodnikowych, nawierzchni i podjazdów, zakup i montaż ławek ogrodowych oraz koszy na śmieci. W parku miałyby też stanąć tablice informacyjno-edukacyjne o szczelinach przeciwlotniczych. W roku 2019, dzięki wybraniu tej inicjatywy przez mieszkańców w ramach KBO 2018, wykonano już prace za 50 tys. zł. Z powodu braku pieniędzy ich dokończenie zaplanowano w kolejnej edycji budżetu obywatelskiego.

Maksymilian Bober, w trosce o bezpieczeństwo dzieci z osiedla, zgłosił pomysł instalacji 8 lamp, które mają znacznie poprawić widoczność na podwórku. Inwestycja miała kosztować 80 tys. zł, bo pomysłodawca wnioskował o montaż lamp hybrydowych, ale okazało się, że można postawić zwykłe, które są droższe.

Lampy tak, ale nie aż tyle
Oba pomysły miały zwolenników i przeciwników, którzy podczas spotkania przekazywali swoje argumenty.
– Chyba bezpieczeństwo jest ważniejsze od rekreacji? – pytał retorycznie Maksymilian Boberek. – Jesienią i zimą bardzo wcześnie zapada zmrok, więc dzieci wracają ze szkoły do domów właściwie w ciemnościach.
– Owszem, w tamtym miejscu oświetlenie jest potrzebne, ale czy musi tam stanąć aż osiem lamp? Może wystarczą trzy, cztery, to wtedy koszty ich postawienia byłyby mniejsze i zostałyby pieniądze na inne cele, bo budżet rady osiedla jest bardzo mały i dodatkowe pieniądze na pewno się przydadzą – zastanawiali się inni uczestnicy spotkania.
– Czy pan zgłaszał problem braku oświetlenia w Zarządzie Dróg i Transportu? – chciała wiedzieć jedna z uczestniczek spotkania.
– Tak, ale mnie odesłali z kwitkiem – odparł młody mężczyzna.
– A złożył pan pismo w tej sprawie? – dopytywała kobieta. –Trzeba było złożyć, z podpisami osób, które popierają tę kwestię.

Piotr Iwat i grupa mieszkańców argumentowali za przyjęciem do dokończenia parku na bunkrach.
– Jeśli tego nie zrobimy w przyszłym roku, to ta część, która już jest gotowa, będzie niszczeć, a poza tym nie wiadomo, ile za jakiś czas będą kosztować materiały budowlane i inne urządzenia, które mają tam stanąć. Przecież wszystko drożeje. Może się okazać, że w puli budżetu obywatelskiego zabraknie pieniędzy na dokończenie tego pomysłu.
– Tak samo może być z lampami – ripostowali zwolennicy oświetlenia podwórka. – Jeśli przesuniemy ten projekt na przyszły rok, to nie będzie on miał pierwszeństwa wśród innych, które się pojawią.

Radni obiecują interwencję
Dyskusja o tym, która inwestycja obecnie jest ważniejsza dla mieszkańców osiedla Morskie, chwilami była nerwowa.
– Wychodzę, bo nie ma sensu dalsza rozmowa – stwierdziła jedna z mieszkanek, popierająca montaż lamp na wskazanym podwórku. – Państwa, którzy chcą tego parku, jest większość i nie obchodzą was biedni ludzie. Skupiliście się na swoich bunkrach, bo uważacie, że są ważniejsze.
– Nie, to nieprawda – uspokajała inna kobieta. – Wszystkie sprawy są ważne. To wielka wartość dla całego osiedla, że ten młody człowiek chce coś dla niego zrobić. Ale lepiej skończyć to, co już się zaczęło, a pieniądze na lampy pozyskać z innego źródła.

Pior Iwat obiecał, że w ciągu dwóch tygodni od spotkania razem z innymi radnymi osiedla zainterweniuje w Zarządzie Dróg i Transportu, aby spółka jeszcze raz przeanalizowała sytuację i postawiła lampy w ciemnym rejonie osiedla za pieniądze z własnego budżetu i z dodatkiem pieniędzy osiedlowych.

Park tylko dla nielicznych?
Kiedy wydawało się, że mieszkańcy doszli do porozumienia i wszyscy jednomyślnie zagłosują za tym, aby w przyszłym roku z KBO dokończyć park na bunkrach, odezwał się mężczyzna, który w głosowaniu chciał się wstrzymać od głosu.
– Nie można tego zrobić – tłumaczył Łukasz Cieśliński z Pracowni Pozarządowej, która prowadzi spotkania osiedlowe dotyczące KBO 2020. – Jeśli mieszkańcy chcą wskazać konkretny projekt, który ma być wykonany w przyszłym roku, muszą go wszyscy poprzeć i wszyscy muszą odrzucić pozostałe. Jeśli tak się nie stanie, pomysły przejdą do głosowania ogólnego, w którym daną inicjatywę wybiorą pozostali mieszkańcy tego osiedla.
– Jestem przeciwny parkowi na bunkrach, bo nie spełnia on moich potrzeb – przyznaje mieszkaniec ul. Franciszkańskiej. – Z tego parku korzystają tylko mieszkańcy okolicznych domków. Nikt inny tam nie chodzi. Z podwórka między ulicami Rybacką a Sienkiewicza korzysta dużo więcej osób.
– Szkoda, że pan się wcześniej nie odezwał, przecież każdy mógł wypowiedzieć swoje zdanie – padły głosy z sali. – Chcemy się dogadać. Wszystkie pomysły służą mieszkańcom całego osiedla. Jeśli pan nie chodzi na basen, to miasto ma go zamknąć?
Ostatecznie Łukasz Cieśliński zarządził głosowanie, w którym uczestnicy spotkania wybrali dokończenie parku nad bunkrami.

Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Na razie park zamiast lamp