Miasto - Tygodnik Koszaliński

Zaćma – groźna, ale wyleczalna

 Monika Kozaryn-Mazurek :: Fot: Marcin Torbiński

Żyjemy coraz dłużej, co wiąże się z ujawnianiem chorób, do których jeszcze 100 czy nawet 50 lat temu po prostu nie dożywaliśmy. Jednym z takich schorzeń jest zaćma, choroba dopadająca podstępnie, bo nie boli, tylko powoli upośledza wzrok i prowadzi do całkowitej jego utraty. Na szczęście, jest całkowicie wyleczalna. Dzięki postępowi nauki dziś wystarczy zabieg chirurgiczny, byśmy znów przejrzeli na świat.

Na szpitalnych oddziałach okulistycznych tych zabiegów wykonuje się coraz więcej. I na szczęście, coraz krócej na nie czekamy. W Koszalinie, w Szpitalu Wojewódzkim to już nie są legendarne lata (trzy, cztery, pięć), jak bywało jeszcze niedawno. Dość powiedzieć, że w sierpniu 2017 roku w kolejce czekało 1827 osób, w 2018 – 1463, a w bieżącym – 520. Od stycznia do końca sierpnia w koszalińskiej lecznicy wykonano 1285 zabiegów, czyli ok. 100-110 miesięcznie. Obecnie czas oczekiwania to zaledwie 2-3 miesiące. A dodajmy, że nasz szpital „obsługuje” spore terytorium – obszar dawnego województwa koszalińskiego. Czy leczenie zaćmy jest kosztowne?  W ub.r. była spora obniżka kosztów – mówi rzecznik szpitala Cezary Sołowij. - Obecnie w przypadku zaćmy niepowikłanej to 1860 zł (było 2325), a powikłanej – 2176 (było 2866).

Zmieniły się też warunki kwalifikacji i obecnie 99% pacjentów jest kwalifikowanych jako zaćma niepowikłana, a więc tańsza. Koszty roczne szpitala za zabiegi likwidujące zaćmę to w roku 2018 –500 tys. zł, zaś tylko do sierpnia br. - już 800 tys. zł, co pokazuje narastające potrzeby. Co to jest zaćma, jak się ją leczy i co potem? O tym rozmawiamy z lekarką specjalizującą się w dziedzinie okulistyki w koszalińskiej lecznicy – Moniką Kozaryn-Mazurek, która potwierdza, że zaćma starcza rozwija się po 60. roku życia. Takich rozpoznań jest coraz więcej, oblicza się, że w tej chwili w Polsce ok. 800 tys. osób choruje na zaćmę.

 

Czy możemy sami zauważyć, że coś się z naszym wzrokiem dzieje?

Zaćma nie boli. To stopniowe pogarszanie się ostrości wzroku. Wielu pacjentów mówi, że widzi świat przez zabrudzone okulary. Bo zaćma to zmętnienie soczewki. Żadne szkła nie pomogą.

 

To choroba dotykająca tylko seniorów?

Zdarzają się u młodych ludzi przypadki zaćmy wrodzonej lub rozwijającej się wskutek przebytych innych chorób. Dotyczy to chorób układowych – cukrzycy i chorób autoimmunologicznych. Może ją też wywołać nadmiar przyjmowanych sterydów w trakcie leczenia np. chorób reumatoidalnych. Zdarza się zaćma pourazowa.

 

Leczyć trzeba?

Koniecznie, bo nieleczona prowadzi do utraty wzroku. Ponadto stanowi przeszkodę w diagnostyce i leczeniu innych schorzeń oka, np. cukrzycy, jaskrze pierwotnej zamkniętego kąta. Nadal, mimo coraz szerszej wiedzy na ten temat spotykamy się z przypadkami niemal całkowitej utraty widzenia. Leczenie jest jedno i wyłącznie chirurgiczne.

 

Czy są jakieś przeciwwskazania do zabiegu?

Pacjent powinien być ogólnie zdrowy, bez infekcji wirusowych, aktywnej choroby nowotworowej. Sama cukrzyca nie jest przeciwwskazaniem, ale gdy występuje zespół stopy cukrzycowej, to tak. Ponadto oczekujemy zaświadczenia od lekarza rodzinnego o stanie zdrowia związanym z krążeniem. Natomiast wiek pacjenta nie jest żadnym przeciwwskazaniem.

 

Zabieg jest wykonywany w znieczuleniu? Czy boli?

Znieczulenie ogólne stosujemy w wyjątkowych wypadkach, np. u osób z niepełnosprawnością intelektualną, które mogą nie wytrwać tych kilkunastu minut nieruchomo. Sam zabieg zupełnie nie boli, stosujemy znieczulenie miejscowe kroplowe. Trwa ok.10-15 minut i jest wykonywany z użyciem mikroskopu. Najpierw ultradźwiękami rozdrabnia się zmętniałą soczewkę i wypłukuje pozostałości. A następnie implantuje miękką i zwiniętą sztuczną soczewkę przez niewielkie cięcie w rogówce. Oko goi się szybciej, nie wymaga zakładania szwów. I nic nie krwawi, bo tam nie ma naczyń krwionośnych. Po godzinie jest pierwsze badanie i jeśli nie ma przeciwwskazań (zbyt niskie lub wysokie ciśnienie wewnątrz-gałkowe, obrzęk rogówki) - tego samego dnia wracamy do domu. Stosuje się zabieg najpierw na jedno, potem dopiero na drugie oko.

 

Jak wygląda taka soczewka?

To przezroczysta struktura z materiałów na bazie silikonu, hydrożelu lub akrylu, o średnicy 5,5-6,5 mm. Składa się głównie (bo jest wiele rodzajów) z części optycznej oraz dwóch ramion, dzięki którym utrzymuje się na właściwej pozycji. Jest miękka i zwijalna. Dlatego cięcie może być tak małe.

 

To taki krótki zabieg, można go wykonywać niemal seryjnie...

Nie, bo choć krótki, wymaga doświadczonej ręki operatora, dużej precyzji i uwagi.

 

Jak poprawia wzrok ta soczewka?

W zabiegach ze środków NFZ stosuje się standardowe soczewki jednoogniskowe. One mogą poprawić widzenie na dal lub na bliż. Zwykle stosuje się te pierwsze, a na widzenie bliskie potrzebna będzie korekcja okularowa, bo sztuczna soczewka nie akomoduje, czyli nie zmienia ogniskowej, jak naturalna. Taka soczewka nie usuwa też innych wad, np. astygmatyzmu, choć są specjalne soczewki na tę wadę.

 

Czy występują komplikacje, jakie są możliwe?

Każdy zabieg może przynieść komplikacje. Bezpośrednio po zabiegu możemy zaobserwować obniżone lub podwyższone ciśnienie śródgałkowe. Może wystąpić obrzęk rogówki, ale w leczeniu objawowym to szybko ustępuje. Mogą też być powikłania odległe w czasie, np. zmętnienie tylnej torebki soczewki, czyli części, która pozostała naturalna. Ale to nie zdarza się często. Sama soczewka już nigdy nie zmętnieje. Zabieg istotnie wykonuje się raz w życiu, bo po prostu nie ma potem takiej potrzeby. Po 15-20 latach, także wskutek urazu czy wypadku może się zdarzyć, że soczewka zmieni położenie. Pomoc jest możliwa, ale to już bardziej skomplikowany zabieg.

 

Czy po wymianie soczewki trzeba o oczy jakoś specjalnie dbać?

Najważniejsze jest pierwsze sześć tygodni rekonwalescencji. Tu lepiej ściśle przestrzegać zaleceń lekarza, które dostajemy na piśmie przy wypisie ze szpitala. Czyli zakrapiamy oczy, nie zaciskamy ich, nie trzemy. Nie schylamy się, nie nosimy zakupów ani niczego ciężkiego, nie biegamy, zawieszamy treningi sportowe, pobyty w siłowni oraz zabiegi kosmetyczne. Prowadzimy oszczędzający tryb życia, dużo odpoczywamy. Ale potem można wrócić do swojego trybu życia oraz, co ważne dla pań – do makijażu. Ważna jest higiena oczu – przemywanie brzegów powiek specjalnymi chusteczkami lub przegotowaną wodą. Nawilżajmy oczy kroplami i nauczmy się prawidłowego zakrapiania. Warto – i nie tylko w tym przypadku – raz w roku odwiedzić okulistę, skontrolować narząd wzroku. Cieszy nas, że bywają pacjenci, którzy chcą profilaktycznie badać się na okoliczność zaćmy. Ale równie wielu nadal kupuje okulary „do czytania” w markecie. Nie tylko nie pomogą, mogą poważnie zaszkodzić.

 

Dana Jurszewicz

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Zaćma – groźna, ale wyleczalna