Miasto - Tygodnik Koszaliński

Ścieki tylko ściśle określone

 Edukacja ekologiczna :: Fot: Marcin Torbiński

Odpływy w zlewie i w wannie, a także w sedesach to nie kosze na śmieci. Są przystosowane do przyjmowania określonych rodzajów nieczystości. Na pewno nie należą do nich środki higieniczne, resztki jedzenia czy niedopałki papierosów. Niestety, to i wiele więcej znajdują w kanalizacji ściekowej i deszczowej pracownicy Miejskich Wodociągów i Kanalizacji.

Dlatego spółka rozpoczyna kampanię edukacyjną ph. „Nie wrzucam śmieci do sieci”, którą adresuje zarówno do dzieci, jak i do dorosłych. W Oczyszczalni Ścieków w Jamnie zorganizowano konferencję rozpoczynającą działania, które mają uświadomić, jakie szkody wyrządza wyrzucanie niewłaściwych materiałów do rur kanalizacyjnych, a także do strumieni czy rzek. Dlatego trzeba o kanalizację dbać i nie doprowadzać do jej zatkania. W ramach kampanii pracownicy wodociągów będą rozmawiać z przedstawicielami wspólnot nieruchomości, rad osiedli, a uczniom szkół podstawowych rozdadzą kolorowanki edukacyjne.
Piotr Kroll, prezes zarządu MWiK, przyznaje, że spółka wpadła na pomysł przygotowania takiej kampanii ze względu na rosną liczbę śmieci, znajdowanych w kanalizacji. - Podstawiamy kontener za kontenerem – informuje. - To są już tony odpadów, w których znajdują się na przykład spodnie, swetry albo całe główki kapusty. Wyciąganie tych śmieci z kanałów i wywożenie na wysypisko powoduje, że nasze wydatki rosną o kilkaset tysięcy złotych rocznie. Dlatego postanowiliśmy zrobić tę kampanię, aby dotrzeć do mieszkańców Koszalina i gmin ościennych z informacjami, jak nie zanieczyszczać naszych wód.

Ani zużyte pieluchy, ani stary olej
Pracownicy wodociągów przypominają, że do kanalizacji ściekowej w domach nie wolno wrzucać i wlewać: pieluch, podpasek, patyczków i wacików higienicznych, ścierek, gazet, papierosów, papierowych ręczników, resztek jedzenia, leków, farb, środków chemicznych, foliowych torebek, olejów, opakowań, odpadów budowlanych, piasku i żwiru, mebli, szkła, sztucznych żywic, ubrań, gnojowicy, gnojówki, obornika, substancji palnych i wybuchowych, popiołu, drożdży. Podobnie do kanalizacji deszczowej, znajdującej się na ulicach. Chodzi nie tylko o ryzyko zatkania odpływu, co grozi zalaniem nie tylko mieszkania czy piwnicy, ale i zatrucie środowiska przez zanieczyszczenie gleby oraz wód.

– Na co dzień nie zastanawiamy się, gdzie trafiają nieczystości, które produkujemy w domu – przyznaje Piotr Kroll. - Nie widzimy rur, kanałów, urządzeń oczyszczających wodę, aby nadawała się do ponownego użycia. Jednak po skutkach awarii warszawskiej oczyszczalni ściekowej Czajka widać, jak bardzo taki system kanalizacji jest potrzebny. Wyrzucanie odpadów w nieodpowiednie do tego miejsca to wykroczenie, czyli czyn karalny. Jednak często trudno namierzyć jego sprawców. Nawet jeśli ktoś wie, że sąsiad wyrzuca niedozwolone materiały do rzeki czy kanalizacji, nie chce składać zeznań.

Zator groźny dla wszystkich
W Koszalinie mamy łącznie prawie 500 km kanałów kanalizacji ściekowej i deszczowej. Ich badaniem i oczyszczaniem zajmuje się jedynie 30 pracowników MwiK. Dzięki specjalnym kamerom przemysłowym mogą sprawdzić stopień zatkania rur i kanałów. Widzą też szczury, które tam żyją, mając, dzięki odpadkom jedzenia, świetne warunki do bytowania. Tomasz Czeczotko, kierownik Zakładu Kanalizacji MWiK, pokazał zdjęcia, na których to widać. - Skutkiem wyrzucania do kanalizacji ściekowej i opadowej nieprzeznaczonych do tego odpadów jest nie tylko ich awaria, ale także zalewanie posesji, ulic, placów – wyjaśnia pracownik wodociągów. - Materiały, które nie rozpuszczają się w wodzie, tworzą w rurach zbitą masę, tworząc zator i uniemożliwiają swobodny przepływ ścieków.

Bardzo trudno oczyścić tak zapchane rury, zwłaszcza te oblepione wylanym do zlewu tłuszczem, najczęściej spożywczym. Nieoczyszczone śmieci, które trafiają do wód gruntowych i do gleby, stanowią bombę ekologiczną, której wybuch jest groźny dla roślin, zwierząt i ludzi. Piotr Jedliński, prezydent Koszalina, przyznaje, że pewne czynności wykonujemy automatycznie, nie zastanawiając się nad tym, że wyrzucamy np. niedopałki papierosa do toalety albo kratki ściekowej na ulicy. - Myślimy często, że takie śmieci się rozpuszczą w wodzie, ale tak nie jest, co skutkuje niedrożnością rur kanalizacyjnych i kanałów – podkreśla włodarz miasta. - Nasze miasto, jak i sąsiednie Mielno, odprowadza ścieki, po ich oczyszczeniu, do Bałtyku, więc nie możemy dopuścić do takiej sytuacji, jaka wystąpiła w Warszawie, czyli niekontrolowanego zrzutu nieczystości do Wisły.

Oczyszczalnia sprzed wieku
Prof. Tomasz Hesse, kierownik Laboratorium Gospodarki Wodnej Politechniki Koszalińskiej, przypomina, że system odprowadzający nieczystości z domów mieszkalnych i użyteczności publicznej jest starszy, niż się może wydawać. Pierwsze kanalizacje powstały już w starożytności, ponad 4,5 tysiąca lat temu. Na początku naszej ery zbudowano obiekty, z których wiele przetrwało do czasów współczesnych i stanowi atrakcje turystyczne. W średniowieczu system dbania o higienę podupadł, co doprowadziło do wybuchu epidemii różnych chorób. - Nasi przodkowie wylewali nieczystości wprost na ulice, dlatego kładziono na nich deski, aby umożliwić poruszanie się – zaznacza prof. Tomasz Hesse.
– Powstawało kilka takich warstw, o czym świadczą badania archeologiczne. W Elblągu współczesny poziom ulic znajduje się cztery metry wyżej od tego z trzynastego wieku.

W Koszalinie pierwszy wodociąg powstał w 1724 r., ale pierwsza oczyszczalnia ścieków dopiero sto lat temu. Obecnie woda w koszalińskich kranach jest tak dobrze oczyszczona i filtrowana, że można ją bez przeszkód pić.

Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Ścieki tylko ściśle określone