Miasto - Tygodnik Koszaliński

Zmęczenie nie do pokonania

 Gdy dopada zmęczenie... :: Fot: Magda Pater

– Mam wielu pacjentów, którzy proszą o kilka dni zwolnienia, bo są zmęczeni pracą, a nie mają już urlopu – mówi lekarz rodzinny w jednej z przychodni koszalińskich. – To najczęściej osoby w wieku 30-40 lat, pracujące w różnych zawodach, ale głównie przedstawiciele handlowi. Łączy ich jedno – praca ponad 10 godzin dziennie.

Lekarze mają z takimi pacjentami prawdziwy problem. Skarżą się oni na ciągłe poczucie zmęczenia, brak sił witalnych, różne bóle, wrażliwość na dotyk, czasem mają atak paniki. Jeśli lekarza coś niepokoi – zleca badania, ale nawet najbardziej specjalistyczne najczęściej wykazują, że stan organizmu jest w normie.  I nie możemy dać zwolnienia, nie ma podstaw. Najgorzej mają ci pracujący na czarno, nic nie mogę dla nich zrobić. Uważam, że przemęczona jest psychika – dodaje lekarz. – A objawia się zaburzeniami somatycznymi.
Jakie mogą być te objawy? To bóle mięśni i stawów, problemy ze snem lub sen nieefektywny, uporczywe bóle głowy, poczucie wyczerpania po najmniejszym wysiłku (zarówno fizycznym, jak i umysłowym) trwające dłużej, niż 24 godziny. To może być CFS, czyli zespół przewlekłego zmęczenia.

Jesteśmy przepracowani
Prawdą jest, że mnóstwo osób pracuje dłużej, niż ustawowe osiem godzin na dobę. Kto ma własną firmę, w dodatku jednoosobową – rzadko udziela sam sobie urlopu, a pracę wykonuje także w domu, wieczorem rozliczając, obliczając, planując. Nadal obowiązuje przepis mówiący, iż ustawowe trzy tygodnie możemy sobie podzielić na wolne kilku- lub nawet jednodniowe, ale dwa tygodnie musimy wykorzystać jednorazowo. Czy wykorzystujemy to, co nam gwarantuje kodeks pracy? A konia z rzędem temu, kto bierze co roku przysługujący mu cały urlop.

Dlaczego tak się dzieje? Brak czasu, brak pracowników, konkurencja... Przykładem tego zjawiska są nawet sportowcy. Po pierwsze panie i panowie w kolorowych spodenkach i koszulkach biegający po boiskach, stadionach, torach to już nie są sportowcy. To pracujący ciężko współcześni… gladiatorzy. Nie ma już dla nich pojęcia sezonów, kiedy to np. zimą odpoczywali piłkarze nożni, narciarze i lekkoatleci. Dziś zawody wszystkich dyscyplin trwają cały rok, w dodatku o porach najdogodniejszych dla… widzów, czyli wieczorem. Same zawody są zaś w coraz bogatszej oprawie przystającej raczej do popisów cyrkowych czy show tanecznego, wokalnego. Trwające właśnie lekkoatletyczne mistrzostwa świata w Doha są tego najlepszym przykładem. A poza tym sami „sportowcy” coraz częściej mówią o swoim udziale w zawodach nie start, lecz – występ. Stąd czołówka najlepszych często się zmienia, bo przemęczeni gladiatorzy ulegają kontuzjom lub wypaleniu zawodowemu. Jedni gwiazdorzą, inni podejmują niezrozumiałe dla kibiców decyzje.

Są zawody, jak przedstawiciele firm handlowych (od spożywczych po farmaceutyczne), których nie rozlicza się za czas pracy, lecz efekty. I jest wyśrubowana norma do uzyskania, by obiecaną w umowie kwotę zarobić.

Monotonia zabija
Ireneusz Ślęzak, psycholog zajmujący się badaniami kierowców i operatorów w Pracowni Akson Lab., zna zjawisko przemęczenia. - Zjawisko jest złożone, składa się na nie nie tylko zwykłe zmęczenie, ale też wypalenie zawodowe, brak poczucia celu wykonywanego zajęcia, brak motywacji  mówi.  Objawy można zauważyć u osób pracujących ponad siły i możliwości. Jest spora grupa osób pracujących z klientami, przedstawicieli firm. Ich praca jest męcząco powtarzalna. Kolejnemu klientowi tłumaczymy to samo, z tymi samymi argumentami. To może wywołać poczucie utraty sensu. Tak zaczyna się wypalenie zawodowe. Zmęczenie organizmu to biologia, a wypalenie zawodowe - psychika. Spotykam się z objawami somatycznymi – to bóle brzucha bez przyczyny, uporczywe bóle głowy, poczucie, że coś jest nie tak, niechęć do wyjścia do pracy.

Co wobec tego robić lub czego nie robić? - Należy przejść na system pracy bardziej regularnej, żeby był czas na odpoczynek, a przede wszystkim pełnowartościowy sen – odpowiada psycholog.  W przypadku kierowców w żadnym wypadku nie jest to nocleg w kabinie – urywany, niewygodny. Zacząć robić coś, co przerwie stagnację, coś, czego nie robiliśmy dotychczas. To mogą być szkolenia w dodatkowej dziedzinie, uprawianie pasji, znalezienie jakiejś odskoczni od pracy. W końcu  rozejrzenie się za inną pracą. Należy jednak uważać, bo dodanie sobie nowych zajęć czy obowiązków może wywołać odwrotny skutek, jeśli przyczyną jest tylko fizyczne zmęczenie. Możemy nie dać rady. To raczej sposób na wypalenie. No, i wypoczywać, ale któż z nas to dzisiaj umie?

Jak zaradzić?
Jak pracować, by organizm prawidłowo funkcjonował, nawet mimo pracy trudnej, wymagającej koncentracji, sił fizycznych? - Najlepiej pracować do 40 godzin tygodniowo, góra 50 - radzi Ireneusz Ślęzak.  A czasem słabszy organizm musi ograniczyć się i do 30 godzin. Coraz trudniej nam się wyłączać, na urlop zabieramy laptop lub przynajmniej smartfon. I nie każdy oprze się pokusie zajrzenia – co tam w firmie, zwłaszcza, jak firma własna lub zajmuje się kierownicze stanowisko. - Proszę spróbować ograniczyć takie wejścia do kilku minut dziennie, jak już się nie da inaczej – mówi psycholog.

Pracodawcy doskonale wiedzą, jak bywają obciążeni ich pracownicy i jakie to może nieść skutki. Toteż stosują różne metody i zabiegi mające temu przeciwdziałać. Są to np. wyjazdy integracyjne poza miejsce pracy i działania firmy. Inni fundują karnety na baseny, do spa czy siłownię. Ostatnim pomysłem jest workation (z połączenia słów work i vacation). To nieco wczasów przy okazji pracy. W praktyce wygląda to tak, że firma wysyła pracowników w delegację, ale w atrakcyjne turystycznie miejsce, pozwalając czasem zabrać osobę towarzyszącą. Wyjazd nie jest odliczany od przysługującego urlopu, koszty pokrywa pracodawca. Ma to rekompensować urlop, którego pracownik nie dostał z różnych powodów. Co taki pracownik robi np. na wyspie Rodos lub w Egipcie? Ano do południa zdalnie pracuje. Wieczory i weekendy ma dla siebie. Oczywiście, o ile wywiązuje się z zadań. Pomysłodawcy zapewniają, że formuła workation pozwala na utrzymanie równowagi między życiem prywatnym a zawodowym. Nie dajmy się nabrać. Przecież będąc w miejscu zamieszkania, też wieczorami i w weekendy możemy poszaleć, pozwiedzać, poleniuchować. A taka oddelegowana osoba przecież nadal jest w pracy, odbiera maile, telefony, a jeśli jest to praca koncepcyjna i na termin - nie każdy potrafi wyłączyć myślenie, jak to zrobić, jakie przyjąć rozwiązania, itp. Jedynym zyskiem może być pewne pobudzenie zapracowanej osoby, poddanie się emocjom w nowym miejscu, odmiennym od codziennej rutyny. Pamiętajmy jednak – że cały czas jesteśmy w pracy i, jak to się mówi – na łączach z szefem.

Zmęczenie do kresu
Zespół chronicznego zmęczenia dotyka na razie zaledwie promila populacji. Jednak z powodu niejasności i różnych kryteriów diagnostycznych może się okazać, że to zjawisko coraz częściej występujące. W Japonii, gdzie panuje wysoka presja na sukces i to od najmłodszych lat zdiagnozowano zjawisko „karoshi” - nagłą śmierć z przepracowania i stresu. Pierwszy przypadek miał miejsce w końcu l.70 ub.w. Większość ofiar to pracownicy umysłowi, pracujący ponad 60 godzin tygodniowo. A przy tym japońska obyczajowość traktuje taka śmierć, jako dowód osiągniętego sukcesu.

Syndrom chronicznego zmęczenia w Polsce nie jest jednostką chorobową, nie ma kodu w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób. A więc diagnoza nie może być diagnozą formalną, będącą podstawą do orzeczenia niezdolności do pracy, nie mówiąc o np. rencie. Zgłaszający się pacjenci bywają lekceważeni przez lekarzy, traktowani jako osoby chore psychicznie. A przecież w stadium zaawansowanym tak osoba nie jest w stanie nie tylko pracować, ale i funkcjonować w życiu codziennym. Można o tym poczytać na licznych blogach osób zmagających się i z chorobą, z reakcjami nawet najbliższych i ze służbą zdrowia wobec tego zjawiska, trudnego zresztą do precyzyjnego określenia. Czy jest uleczalna? Na razie nikt na to pytanie nie odpowie, dopóki choroba nie zostanie dokładnie opisana ze wszystkimi objawami oraz sposobami leczenia. Na razie lepiej po prostu starać się unikać sytuacji, które mogą się przyczynić do zachorowania.

Dana Jurszewicz

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Zmęczenie nie do pokonania