Miasto - Tygodnik Koszaliński

Nadal walczymy o godność

 Prezes koszalińskiego oddziału ZNP Małgorzata Chyła :: Fot: Magda Pater

Rozmowa z Małgorzatą Chyłą, prezesem Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego w Koszalinie

Czy nauczyciele w koszalińskich placówkach oświatowych biorą udział w proteście włoskim, polegającym na wykonywaniu tylko tych zadań zawodowych, za które dostają wynagrodzenie?
– Nauczyciele, dla których ważna jest jakość nauczania, nowoczesna edukacja przy jednoczesnym przestrzeganiu praw pracowniczych uczestniczą w tym proteście. Chcemy uświadomić społeczeństwu, jak faktycznie wygląda nasza praca. Od wielu lat słyszymy, że pracujemy mniej niż inne grupy zawodowe, a prawda jest taka, że, biorąc pod uwagę prowadzenie lekcji, przygotowanie do nich, sprawdzanie klasówek i prac domowych, współpracę z rodzicami, samokształcenie oraz szkolenia, wynikające z ciągłego reformowania szkolnictwa, pracujemy często dłużej niż czterdzieści godzin tygodniowo.

Ta akcja nie jest skierowana ani przeciwko uczniom, ani przeciwko rodzicom, dyrektorom lub organowi prowadzącemu daną placówkę. Chcemy uzyskać większe nakłady na oświatę i w efekcie – lepszą jakość nauczania.

 

Kilka lat temu nauczyciele wypełniali nawet specjalne ankiety, w których wyliczali, ile godzin dziennie poświęcają na obowiązki związane z pracą. Co się stało z wynikami tych badań?
– Tak, na wniosek ZNP Ministerstwo Edukacji Narodowej w drodze przetargu wyłoniło zewnętrzną firmę, która takie ankiety przeprowadziła. Nie wiedzieliśmy wtedy, jak to badanie naszego czasu pracy będzie wyglądać. Po roku badań na odpowiedniej liczbie respondentów okazało się, że nauczyciele pracują ok. 47 godzin tygodniowo. Niestety, Ministerstwo Edukacji Narodowej nie przyjęło do wiadomości wyników tego badania i nie podjęło jakichkolwiek działań, żeby naszą pracę usprawnić. 
Na ten ponadwymiarowy czas pracy składają się na przykład imprezy szkolne, organizowane przez placówki oświatowe, także w dni ustawowo wolne od zajęć dydaktycznych. To są różne pikniki rodzinne, wycieczki szkolne, zielone szkoły czy pobyty zagraniczne uczniów. W normalnych warunkach nauczyciele powinni dostawać wynagrodzenie za udział w tych wydarzeniach, a przynajmniej dzień wolny od pracy. Warto wiedzieć, że podczas wycieczek tylko nauczyciel ponosi pełną odpowiedzialność za uczniów, nawet jeśli udział w tych wyjazdach biorą udział rodzice jako dodatkowi opiekunowie. 
Każdemu nauczycielowi według przepisów prawa pracy przysługuje jedenastogodzinny odpoczynek. Niestety, często na wycieczce ze względów finansowych (brak pieniędzy na zastępstwa) jest tylko jeden nauczyciel, który pracuje całą dobę. To nie jest w interesie ani uczniów, ani rodziców. Pamiętajmy, że takie weekendowe lub dłuższe wycieczki odbywają się też kosztem życia rodzinnego nauczyciela oraz czasu na regenerację, do którego ma prawo każdy pracownik, a nie przynoszą dodatkowego wynagrodzenia.

W jaki sposób nauczyciele mogą wziąć udział w proteście włoskim? Czy kogoś mają powiadomić o tym, czy do niego przystępują, jeśli podejmą taką decyzję? Jak długo potrwa ta forma protestu?
– To, czy ktoś przystąpi do protestu i na jak długo, jest jego indywidualną sprawą. Nie musi tego nikomu oficjalnie zgłaszać, natomiast rodzice i uczniowie muszą liczyć się z rezygnacją z pewnych działań w ramach tego protestu. Chcemy, żeby rodzice i uczniowie mieli świadomość, co państwo gwarantuje w ramach bezpłatnej oświaty. Nie może być tak, że „bezpłatna” oświata jest w dużej części finansowana przez osoby, które w oświacie pracują.
Obowiązki nauczyciela są określone w Art. 6 i Art. 42 KN oraz doprecyzowane w statucie placówki. Wiele czynności nauczyciele podejmują z własnej inicjatywy, z pasji do swojej pracy lub zwyczajowo. Chodzi na przykład o prowadzenie nieodpłatnych kółek zainteresowań, pisanie planów naprawczych, wychowawczych, ewaluacji czy sprawozdań. W wielu placówkach dyrektorzy, chcąc spełnić życzenia wszystkich, oczekują, że nauczyciele będą nadal pracować za darmo, często na własnym sprzęcie. Chcemy, aby rodzice mieli świadomość, że państwo tylko w bardzo podstawowym zakresie finansuje stanowiska pracy nauczycieli. Przedstawienia okolicznościowe poza godzinami pracy, wycieczki w prywatnym czasie czy finansowanie materiałów papierniczych i innych (potrzebnych w codziennej pracy) z własnej kieszeni – temu mówimy stanowcze „nie”!
W przestrzeni publicznej od lat krążą zapowiedzi, że Ministerstwo Edukacji chce nam zwiększyć pensum, czyli liczbę godzin dydaktycznych, spędzonych w szkole czy przedszkolu. Obecnie jest to od 18 do 30 godzin w zależności od stanowiska (dydaktycy, nauczyciele świetlicy, nauczyciele przedszkoli, pedagodzy itp.), a są plany zwiększenia tej liczby nawet o 4 godziny. W efekcie takie posunięcie doprowadziłoby do zwalniania pracowników oraz przekroczenia 40-godzinnego tygodnia pracy, biorąc pod uwagę wykonywanie wszystkich pozostałych obowiązków wynikających ze wskazanych powyżej aktów prawnych.

Ta liczba godzin wynika z Karty Nauczyciela, z której nauczyciele nie chcą zrezygnować. Gdyby pracowali na podstawie umów o pracę, czyli byli zatrudnieni na pełnych etatach, jak przedstawiciele większości zawodów, dostawaliby wynagrodzenia za czterdzieści godzin pracy tygodniowo.
– Praca nauczyciela jest specyficzna. Odniosłam się już do tych 40 godzin. Nie mamy nic przeciwko pracy od 7 do 15, ale tylko wtedy, jeżeli nauczycielowi placówka stworzy warunki pracy przez te osiem godzin dziennie, czyli zapewni wyposażone stanowisko pracy, gdzie w spokoju przygotuje się do zajęć, sprawdzi klasówki, przygotuje materiały do lekcji i spotka się z rodzicami, a po wyjściu z pracy nie będzie musiał wykonywać niczego w domu. To wymaga jednak dużych nakładów. Dziś nauczyciel może liczyć tylko na krzesło przy stole i 2-3 komputery w pokoju nauczycielskim.

A kiedy mieliby spotkać się z nauczycielem rodzice, którzy pracują dłużej niż do godziny szesnastej?
– Są różne rozwiązania, np. w Norwegii jest tak, że rodzice przychodzą do szkoły w godzinach pracy nauczyciela. Ci, którzy domagają się 8-godzinnego czasu pracy w miejscu pracy dla nauczycieli, musieliby to zaakceptować. Naszym zdaniem w Polsce to też jest możliwe, ale wszytko zależy od funduszy. Polski nauczyciel nie ma właściwych warunków do pracy. Szkolna rzeczywistość jest taka, że z rodzicami z konieczności często rozmawia się na korytarzu, w hałasie i w obecności osób trzecich. Chcemy to zmienić!

Rozmawiała Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Nadal walczymy o godność