Miasto - Tygodnik Koszaliński

Zakupowy szał z Ameryki

 Zakupowe szaleństwo :: Fot: Archiwum

Coraz więcej Polaków z roku na rok śledzi, kiedy w kalendarzu wypada Święto Dziękczynienia, choć wcale go nie obchodzą. Interesuje ich coś zgoła innego. Chodzi o dzień następujący po tym święcie, czyli piątek, nazywany czarnym...

W oryginale Black Friday to dzień, w którym są ogromne przeceny towarów różnego sortu w całym roku. Chociaż największe szaleństwo zwykle panuje w Stanach Zjednoczonych, to udziela się coraz bardziej także innym krajom, które zwyczaj ten zaadaptowały na własnych warunkach. Według tradycji amerykańskiej Black Friday jest dniem, który oficjalnie rozpoczyna okres świątecznych zakupów, mający finał 26 grudnia. Co więcej, mówi się, że zakupowe szaleństwo ogrania za oceanem ponad 70% sklepów. W Stanach Zjednoczonych podczas Black Friday sklepy często są otwarte dłużej. Z powodu fenomenalnych ofert nierzadko dochodzi wtedy do kradzieży i spektakularnych przepychanek znanym nam ze świątecznych filmów zagranicznych.

Strategia sklepów
Choć Polacy nie obchodzą Święta Dziękczynienia, to oficjalna data Czarnego Piątku w naszym kraju jest z nim związana. Co roku amerykańskie święto wypada w czwarty czwartek listopada. W tym roku to 28. dzień miesiąca. Oznacza to, że zakupowe szaleństwo rozpocznie się 29 listopada. Największe promocje, które mogą sięgać nawet 80% obniżki towaru, trwają tylko przez ten jeden dzień, czyli Black Friday, jednak w Polsce coraz częściej zdarza się, że sklepy, a zwłaszcza galerie handlowe, przygotowują ofertę weekendową – Black Weekend, a nawet całotygodniową – Black Week. Dodatkowo, w naszym kraju promocje na towary zwykle są też znacznie mniejsze niż w Stanach Zjednoczonych. Mimo to wiele towarów można dostać nawet za połowę ceny, nawet w przypadku znanych, drogich marek. Największe przeceny występują w przypadku elektroniki – nie tylko telefonów i komputerów, ale także sprzętu gospodarstwa domowego. Najbardziej widoczne zaangażowanie widać jednak ze strony sklepów z odzieżą, głównie ze względu na ich ilość. Dodatkowo, zdarzają się coraz częściej obniżki w salonach kosmetycznych czy spa.

Zakupowe pole bitwy
Nie da się ukryć, że Polacy uwielbiają promocje. Wielu z nas nieraz postanowiło iść do konkretnego sklepu tylko po to, by kupić dany produkt taniej, nawet o te kilkanaście procent. Black Friday może więc stanowić dla nas szczególną okazję, ale też wielkie wyzwanie… Niełatwo odnaleźć się w świecie, gdy z witryn sklepowych wręcz krzyczą liczne ogłoszenia o wielkich promocjach, w dodatku trwających, przynajmniej teoretycznie, zaledwie jeden dzień. Istnieje jednak spora grupa osób, którzy patrzą dość krytycznie na ten obcy zwyczaj szalonych zakupów. Co sądzą o Black Friday? Czy w Polsce to tylko zwykły chwyt marketingowy?
– Jeśli przejdziemy się po jakiejkolwiek galerii handlowej w Koszalinie, to zobaczymy, że Black Friday to jest właściwie cały czas. Wciąż są jakieś promocje – cały czas jest taniej i jeszcze taniej. Nawet wysyłkowe sklepy mają co trzy dni bezpłatną dostawę i to 10-15% taniej. To nie jest nic nadzwyczajnego. To jest po to, aby przyciągnąć nas jeszcze bardziej do sklepów, abyśmy jeszcze więcej kupili. W ogóle nie szukam tych promocji – twierdzi Krystyna.

Co jednak zrobić, gdy już damy się zwieść zakupowej pokusie? Aby sobie pomóc, warto więc zrobić listę planowanych wydatków, bo bez niej możemy wyjść z pustym portfelem lub bólem głowy. Dodatkowo, z pewnością pomoże też zapewnienie sobie kwoty dodatkowej na nieplanowane zakupy, tak na wszelki wypadek.
Co istotne, często zdarza się, że nie cały asortyment podlega promocji, dlatego korzystając z tej okazji warto wcześniej dobrze sprawdzić cenę produktu, aby przy kasie nie spotkała nas niemiła niespodzianka. Przyda się też dodatkowa lista z rozpiską do kiedy i gdzie trwają promocje, aby ich nie przegapić.

Z galerii handlowej do sieci
Ciekawostką może być to, że w przypadku Czarnego Piątku ceny obowiązujące w sklepie stacjonarnym nie muszą pokrywać się z tymi w internecie. Co więcej, możemy nawet wcale nie trafić na jakiekolwiek obniżki.
Nie jest to jednak powód do większych zmartwień, ponieważ internetowe wyprzedaże czekają na nas w Cyber Monday, czyli w najbliższy poniedziałek po Black Friday. To wtedy możemy kupić interesujące nas rzeczy po atrakcyjnych cenach. W dodatku zdarza się, że niektóre ze sklepów internetowych podają wcześniej czekają na nas promocje i korzystają ze specjalnych zegarów odliczających czas do rozpoczęcia sprzedaży, co udziela się klientom. W końcu kto pierwszy, ten lepszy.
Co warto kupić w sieci? Z pewnością wszystko to, czego nie możemy dostać stacjonarnie lub to, co lubimy kupować hurtowo. Mimo iż Black Friday i Cyber Monday tradycją nawiązują do nadchodzących świąt Bożego Narodzenia, to wyprzedaże te warto wykorzystać również w innym celu. Z pewnością dla osób, które nawet w dalszych planach mają remont, znajdą się produkty, które mogliby by nabyć już teraz po bardzo atrakcyjnej cenie.

Cyber(netyczny) Poniedziałek to także wielka chwila dla miłośników gier komputerowych, ponieważ obecnie są one udostępniane przede wszystkim w wersji cyfrowej, a ich ceny – w przypadku ambitnych produkcji, zwykle do niskich nie należą i mogą sięgać na co dzień nawet 300 zł. Gry to właśnie jedne z tych artykułów, które w sieci podlegają wysokim obniżkom ceny. Obniżki związane z Cyber Monday również mogą trwać nieco dłużej. Także w tym przypadku warto sprawdzić wcześniej grafik internetowych wyprzedaży.
– Uważam, że Cyber Monday i Black Friday to dokonała okazja na zakupy, zwłaszcza sprzętu elektronicznego, który nie należy do najtańszych. Najczęściej decyduję się na gry bądź produkty przeznaczone dla użytkowników komputerów i laptopów – twierdzi Kamila. – Nie są to zbyt częste zakupy, więc wyczekanie na te dni w roku nie jest zbyt trudne, a sprzęty mogę dostać nawet o 40% taniej, co w tej kategorii pozwala zaoszczędzić nawet kilkaset złotych. Szczególnie upodobałam sobie zakupy internetowe z dostawą pod same drzwi. Wygodnie, szybko i oszczędzam pieniądze, aby wydać je na inne przyjemności.

O tym, że zakupy w sieci stanowią wygodny (w wielu przypadkach) zamiennik tradycyjnych zakupów przekonało się już wielu, a Cyber Monday stanowi w tym przypadku dodatkową pokusę.
– Zwykle nie mam czasu na zakupy, a tłumy w sklepach mnie przerażają, dlatego jeśli korzystam z wyprzedaży, to wolę to robić w sieci – mówi Maria. – Staram się jednak zachować dystans i zwracać uwagę tylko na te rzeczy, na które poluję od dawna. Na lekką spontaniczność pozwalam sobie tylko w przypadku gier komputerowych przy okazji naprawdę dużych obniżek typu minimum 50%. W sieci przy okazji Cyber Monday zwracam też często uwagę na sprzęt elektroniczny typu słuchawki albo inne akcesoria. Raczej nie robię dużych zakupów. Ubrania natomiast kupuję tylko stacjonarnie, ale też staram się na to patrzeć dość krytycznie, by nie kupić za dużo niepotrzebnych rzeczy, ale kilka dodatkowych podkoszulków nigdy nie zaszkodzi. Oczywiście mam też tutaj swoje kryteria cenowe, których staram się nie przekraczać.

Na kredyt
W promocjach chodzi o to, by kupić coś po korzystniejszej cenie niż zazwyczaj, skorzystać z okazji. Tak to teoretycznie wygląda ze strony kupującego. Maketingowcy natomiast dbają o to, by podsycić nasz głód zakupów, by jak najwięcej sprzedać. W czasie Black Friday i Cyber Monday kuszą więc nierealnymi, co dla niektórych, ofertami, które wprawiają konsumenta w osłupienie, bo jeśli nie skorzysta z tej okazji teraz, to kiedy? W końcu tylko teraz telewizor czy kuchenka są tańsze o 1000 zł… I nie tylko one.

Na taki stan czekają tylko banki czy inne firmy zajmujące się pożyczkami. Zachęcają do kredytów, aby pomóc spełnić nasze zakupowe aspiracje. Czy jednak jest to dobre rozwiązanie? I po co brać pożyczkę na szaleństwo zakupowe? To raczej kwestia indywidualna. Ci bardziej zdyscyplinowani z pewnością poradzą sobie z tego rodzaju wyborem, zwłaszcza jeśli zaplanowali taką możliwość wcześniej. Ci, którzy zawierzą swoje fundusze tylko szałowi powiązanemu z Black Friday i Cyber Monday mogą być później rozczarowani. Zwłaszcza jeśli nie mają stabilnej sytuacji finansowej i zwykle każdy miesiąc stanowi dla nich wyzwanie. Warto więc w tej kwestii zaufać rozsądkowi, a nie postawić na spontaniczność.
– Jak to się zaczęło, to byłam zafascynowana tym, natomiast później doszłam do wniosku, że obniżane ceny przy Black Friday są celowo wcześniej podwyższane, żeby je obniżyć i móc na kliencie zrobić wrażenie, a tym samym go przyciągnąć, więc teraz jestem przeciwniczką Black Friday i w żaden sposób się nie wybieram na zakupy tego dnia – dzieli się swoim doświadczeniem Ewa.

Alicja Tułnowska

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Zakupowy szał z Ameryki