Miasto - Tygodnik Koszaliński

Spacer po magicznej górze

 Relikty na Górze Chełmskiej :: Fot: Archiwum

Góra Chełmska od wieków stanowiła miejsce zainteresowań koszalinian. Dawniej jako przestrzeń magiczna, pełna tajemnic, w czasach współczesnych jako idealny teren do rekreacji i wydarzeń kulturalnych. Nie mogłam więc nie skorzystać z okazji i wraz z grupą pasjonatów historii oraz Andrzejem Kuczkowskim, archeologiem i regionalistą z Muzeum w Koszalinie, wybrałam się na spacer na górę Chołm, jak powiedzieliby dawni Słowianie.

Spotkaliśmy się na parkingu i od razu nasz przewodnik kazał zachować czujność. Według legend, to w tym właśnie miejscu straszliwy diabeł pod postacią kozła czekał na przejeżdżających woźniców. Gdy ich spotkał, rzucał się na nich i dusił. A ich dusze wędrowały prosto do piekła. Minęliśmy pomnik ku czci powstańców listopadowych, którzy byli internowani na terenie Prus i pracowali przy budowie szosy. Dowiedzieliśmy się, że niegdyś, prawie naprzeciwko, znajdował się pomnik poświęcony dwóm członkom nazistowskiej organizacji paramilitarnej S.A., którzy polegli w 1932 podczas potyczki z bojówką komunistyczną.

Pierwsze ślady człowieka
Zmierzając ku szczytowi wypytywaliśmy o pierwsze ślady ludzi na górze. Sięgają one epoki brązu (ok. 2 200 lat p.n.e.). W 1905 roku pochówki kultury łużyckiej zostały odkryte w czasie budowy stadionu. W tamtym okresie cmentarze ulokowane były w znacznej odległości od miejsca zamieszkania. Archeolodzy do końca nie wiedzą, czym się kierowano w wyborze miejsce pochówku swoich zmarłych. Wydaje się, że sama symbolika i forma góry powoduje, iż w mniemaniu tamtych osób był to rejon niezwykły, nadprzyrodzony. Dodatkową trudność w dotarciu do cmentarzyska sprawiały bagna rozpościerające się u stóp Góry Chełmskiej.

Góra skarbów
O magiczności miejsca świadczą również znaleziska tzw. skarbów, czyli zespołów przedmiotów wykonanych z tego samego materiału i ukrytych w jednym momencie. W tym przypadku mamy do czynienia z kilkoma skarbami brązowymi znalezionymi na terenie masywu. Wydaje się, że przynajmniej część z nich była ofiarą dla mocy nadprzyrodzonych - znajdowały się one w bagnach, więc na pewno nie były ukryte w celu ich ponownego wydobycia.

Na szczycie udaliśmy się w pobliże zrekonstruowanych fundamentów kaplicy. Wiąże się z nimi ciekawa historia. W latach 1905-1906 Paul Schulz, archeolog amator, przeprowadził badania na terenie szczytu góry. Odnalazł on wtedy kamienne fundamenty budowli, które uznał za średniowieczną kaplicę. Jak każdy badacz sporządził on rysunki, na których widać niewielki budyneczek położony na osi północny zachód - południowy wschód. Teraz wiemy, że tak usytuowany budynek w żadnym przypadku nie mógł być średniowiecznym kościołem chrześcijańskim, gdyż w okresie jego powstania wszystkie świątynie budowane były na osi wschód-zachód. Obecnie archeolodzy sądzą, iż mógł to być jedynie fragment dużo większej budowli. Widoczna dziś rekonstrukcja fundamentów nie znajduje się w oryginalnym miejscu odkrycia przez Paula Schulza. Należy go szukać bliżej miejsca, w którym stał dawny pomnik poświęcony Pomorzanom, którzy zginęli podczas wojen napoleońskich.

XIX-wieczna popularność
Obecnie jedynym śladem po pomniku są pozostałości kkamiennego postumentu. Dawniej na nim znajdował się niewielki ośmiokątny budynek. W jego środku były schody prowadzące na mały ośmioboczny taras. Na jego środku ustawiony był duży żeliwny krzyż. Od 1829 r., czyli czasu powstania pomnika do 1945 r. , odbywały się pod nim największe uroczystości miejskie. Był to drugi pomnik, po posągu króla Fryderyka Wilhelma, który stał na rynku w Koszalinie. Ustawienie pomnika na szczycie Góry Chełmskiej świadczyło o tym, że było to również niezwykle ważne miejsce dla XIX-wiecznych koszalinian. Obecnie na pozostałościach postumentu znajduje się tablica poświęcona wizycie Jana Pawła II w Koszalinie.
Nasz przewodnik rozpoczął spacer legendą o straszliwym diable. A zakończył taką, która w najbliższym czasie może okazać się prawdą.

Zamek rozbójników
Według przekazów na Górze Chełmskiej miał znajdować się zamek okrutnych rozbójników. Napadali oni na podróżujących, a wzdłuż drogi prowadzącej do Koszalina miały znajdować się groby ich 72 ofiar. Miejsce, gdzie prawdopodobnie znajdował się zamek, zostało odkryte przez przedwojennych niemieckich badaczy, niestety, w dokumentach nie zachowała się jego dokładna lokalizacja. Po wojnie bezskutecznie poszukiwany był przez archeologów polskich. W ostatnich miesiącach Andrzej Kuczkowski ponownie zlokalizował miejsce, w którym miał znajdować się legendarny zamek.

Ze względu na niesprzyjającą listopadową pogodę, podczas spaceru odwiedziliśmy zaledwie kilka miejsc. Mamy nadzieję, iż wkrótce udamy się w kolejne, które pozwolą nam lepiej poznać to miejsce. Góra Chełmska, leżąca niemalże w granicach miasta, ulubione miejsce spacerów i rekreacji koszalinian, skrywa wciąż wiele tajemnic.

Bogna Buziałkowska

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Spacer po magicznej górze