Miasto - Tygodnik Koszaliński

Czy zdąży pojechać na rowerze?

 Marcin Pasiecznik :: Fot: Magda Pater

Marcin Pasiecznik to zdolny inżynier, który od pewnego czasu buduje innowacyjny rower elektryczny. Niestety, nie jest to łatwe, bo mimo że projekt jest już prawie ukończony, jego autor zmaga się z osobistą tragedią. Powoli i systematycznie traci wzrok.

Pan Marcin cierpi na genetyczną chorobę oczu – barwnikowe zwyrodnienie siatkówki. Powoduje ona między innymi zawężone pole widzenia, brak kontrastu i światłowstręt. To choroba nieuleczalna i w przypadku pana Marcina wciąż postępuje. Mimo to stara się żyć aktywnie – na ile to możliwe. Ukończył studia i pracował w wielu branżach.

Niestety, droga do aktywnego życia nie jest łatwa. Jakiś czas temu uległ poważnemu wypadkowi, w którym doznał urazu kręgosłupa. Leczenie i rehabilitacja były bardzo trudne, ale dzięki ogromnemu wysiłkowi udało mu się częściowo odzyskać sprawność. Nie na tyle jednak, by mógł wrócić do pracy. Postanowił za to spełnić swoje marzenia – skonstruować innowacyjny rower elektryczny o nazwie "Ślepa Furia". – To pojazd wyjątkowy, rower elektryczny z silnikiem o mocy 750 watów i baterią o pojemności 24 amperogodzin. Według moich obliczeń powinno to pozwolić na pokonanie dystansu 200-250 kilometrów na jednym ładowaniu. Będzie więc można poskakać sobie pomiędzy miastami, na przykład pojechać do Trójmiasta, tam naładować baterię i spokojnie wrócić do domu. Rower będzie też szybszy niż standardowe tego typu konstrukcje. Z tego, co udało mi się pojeździć nim w 2018 roku, wydaje mi się, że powinien osiągać prędkość 50 kilometrów na godzinę – mówi z zapałem pan Marcin.

W rowerze zastosowano również kilka innych nietypowych rozwiązań, dzięki którym pojazd będzie mógł osiągnąć większą prędkość niż inne tego typu jednoślady. - Zastosowałem przekładnię planetarną w tylnym kole, dzięki czemu zyskujemy dodatkowe przełożenia. Coś na kształt skrzyni biegów w samochodzie – tłumaczy autor projektu.

Rower był na ukończeniu rok temu. Niestety, podczas jednej z testowych przejażdżek uszkodzeniu uległ silnik, co spowodowało wstrzymanie prac, które teraz nie są możliwe, bo skromna renta, jaką ma pan Marcin, to za mało, by dokończyć konstrukcję. - Ważny jest też czas. Chciałbym zamknąć prace nad rowerem zanim całkowicie stracę wzrok, bo choroba ciągle postępuje. Super byłoby go ukończyć, pojeździć nim trochę po kraju i zobaczyć kilka miejsc, dopóki całkowicie nie stracę wzroku. Zobaczymy, czy pozwolą na to też fundusze.

Pan Marcin zgłosił swój projekt o nazwie "Ślepa Furia" do zbiórki internetowej na portalu "ZRZUTKA.PL". Tam można mu pomóc w spełnieniu marzeń, wpłacając datek. - Dziękuję za każdą pomoc. Zebrana kwota może pomóc mi dokończyć projekt i może umożliwić zamianę rowerowego hobby w biznes, bo chciałbym rozpocząć działalność gospodarczą, gdzie będę mógł dalej się realizować. W końcu dla rowerów zawsze będzie miejsce, bo samochody to nie wszystko - mówi wynalazca. "Ślepa Furia" to nie jedyne marzenie konstrukcyjne pana Marcina. W planach ma także stworzenie między innymi elektrycznego roweru dwuosobowego dalekiego zasięgu oraz elektrycznego roweru do przewozu ładunków. Trzymamy kciuki za sukces i życzymy, żeby darczyńcy pomogli panu Marcinowi w spełnieniu marzeń.

Remigiusz Błaszków

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Czy zdąży pojechać na rowerze?