Miasto - Tygodnik Koszaliński

Miasto bez reklam – nie w Koszalinie

 Koszalińska perspektywa :: Fot: Magda Pater

Wyobraźmy sobie miasto wolne od reklam. Bryły budynków takie jak je zaprojektowali architekci. Stonowane kolory elewacji. Brak chaosu i krzykliwości. Zamiast dostawać oczopląsu, można spacerować bez narażenia na mało estetyczne widoki. To utopia, ale niektóre polskie miasta robią kroki ku ograniczeniu reklamowej „wolnej amerykanki”. W tym gronie nie ma Koszalina.

Wielu artystów próbowało przedstawić miasto bez reklam. Komputerowo „czyścili” autentyczne fotografie, pokazując, że zdejmując różne billboardy i krzykliwe szyldy, miasto może wyglądać inaczej, piękniej. Tak zrobił we Wrocławiu Hiszpan Mario Pani, a w Warszawie Austriak Gregor Graf. Najbardziej radykalne kroki podjęły władze brazylijskiego Sao Paulo, zakazując w ogóle reklam zewnętrznych. Podobnie zrobiło francuskie Grenoble. Billboardów tam nie uświadczymy.

Na zachodzie Europy istnieją przepisy warunkujące rozmieszczenie, kształt i kolorystykę reklam. Dzięki temu miasta są po prostu bardziej estetyczne. Mimo że Polska w wielu aspektach goni Zachód, to w przypadku reklam zewnętrznych panują u nas kolorowe lata 90., kiedy to brakowało przepisów i w zasadzie każdy mógł robić, co chciał.


Lepiej – bardziej estetycznie
Od kilku lat świadomość mieszkańców i samorządowców rośnie. Ludzie zaczynają zauważać, że lepiej mieszkać w estetycznym mieście. Kilka ośrodków wprowadziło stosowne uchwały. Niedawno takim miastem została Warszawa. Na razie klub takich miast to awangarda. Jedynie jedenaście ośrodków na prawach powiatu przyjęło i realizuje przepisy, dotyczące reklam. Reszta albo w ogóle się nie zajęła tematem, albo prowadzi prace konsultacyjne, uchwała czeka na głosowanie bądź znajduje się na innym etapie samorządowej machiny. Wyróżnia się Łódź, w której wprowadzono już drugi etap zmian. Po wprowadzeniu zakazu wieszania banerów w całym mieście przyszedł czas na uporządkowanie reklam w tzw. obszarze 1. W łódzkich przepisach dokładnie jest ustalone, co można wieszać i w jakich rozmiarach. Jest też lista nośników, których używać nie można.

Ankieta i… cisza
W Koszalinie zapowiadano taką uchwałę, ale jak to często bywa, znalazła swoje miejsce w urzędowej szufladzie. Dwa lata temu mieszkańcy mogli wypełnić internetową ankietę. Wówczas rzecznik ratusza zapewniał, że we wrześniu 2018 r. uchwała zostanie przyjęta. Tak się nie stało. W roku 2019 odbyły się dwa spotkania w Urzędzie Miejskim – jedno dla mieszkańców, drugie dla przedsiębiorców. Na podstawie wniosków płynących ze spotkań urzędnicy mieli przygotować konkretne propozycje zapisów do projektu uchwały. Mijają kolejne miesiące i nadal jest cisza. Zakresem przestrzeni publicznej zajmuje się w koszalińskim ratuszu zastępca prezydenta Wojciech Kasprzyk. - Jesteśmy przygotowani zarówno z projektem, jak i z Kodeksem Reklamowym – mówi. – Po dwóch spotkaniach z mieszkańcami i przedsiębiorcami sprawę jednak zawiesiliśmy ze względu na to, że Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju planuje zmienić przepisy i zapisy dotyczące reklam, które mają być ujęte w ustawie. Nie wiadomo, kiedy taka ustawa miałaby zostać uchwalona przez sejm – dodaje Wojciech Kasprzyk.

Przecież można...
Innym miastom, nawet stolicy, jakoś nie przeszkadza fakt, że w ministerstwie pracują nad ustawą. Szkoda, że w Koszalinie uchwała nie opuszcza szuflady urzędniczego biurka. Włodarze miasta powinni się nią zająć, bo przecież to oni są tymi, którzy na pierwszej linii dbają o ład w mieście. Jeżeli dziś samorząd może takie przepisy uchwalić, to powinien to robić, bo na co tu czekać? Jakoś nie mamy szczęścia do inwestycji, upiększających nasze miasto. Przypomnijmy. Przebudowa centrum miasta – konkurs architektoniczny, na który wydano dziesiątki tysięcy złotych – sprawa leży w szufladzie, miasto ze zwycięzcą konkursu jest w sądzie, a centrum umiera. System ITS – nie działa, sprawa w sądzie. City Box – najemca nie płacił przez kilkadziesiąt miesięcy – sprawa w sądzie, a budynek stoi pusty. Uchwała krajobrazowa – już mówiliśmy. Nie wszyscy w niego wierzą, ale tu chyba trzeba – widać, że miasto ma pecha do niektórych trudnych spraw. Oby ten pech wkrótce minął... Na zdjęciu: tak od lat wygląda jedna z głównych ulic miasta. A może być zupełnie inaczej…

Mateusz Prus

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Miasto bez reklam – nie w Koszalinie