Miasto - Tygodnik Koszaliński

Psia terapia

 Psi terapeuta w akcji :: Fot: Marcin Torbiński

Warto brać udział w konkursach, także internetowych. Przekonały się o tym dwie pracownice Koszalińskiej Biblioteki Publicznej w Koszalinie – Barbara Wysmyk i Natalia Sulima. Dzięki ich zaangażowaniu podopieczni filii nr 3 mogli spotkać się z Adopsiakami Terapeuciakami.

Adopsiaki to dwa niezwykłe psy – Maja i Mucha. Zostały adoptowane ze schroniska. Obecnie prowadzą dogoterapię a także promują ideę adopcji. Oczywiście, nie robią tego same. Ich opiekunką jest Anita Stefek, która jest właścicielką kundelków.
– To są bardzo wyjątkowe psy – mówi Anita Stefek. – Są one po ciężkich przejściach, a okazuje się, że robią furorę. Wszyscy się nimi zachwycają. Często pytają się mnie ludzie, skąd wziąć takie wspaniałe psy, pytają też o rasę. A to są zwykłe kundelki – dodaje. Psy są bardzo dobrze ułożone. Nie boją się ludzi, są ufne, dają się głaskać i przytulać, nie szczekają. W związku z tym nadają się znakomicie do pracy z dziećmi.

Na facebookowym profilu Adopsiaki Terapeuciaki ukazał się konkurs, w którym do wygrania była wizyta Mai i Muchy u zwycięzcy. Pomysł podchwyciły pracownice Koszalińskiej Biblioteki Publicznej. Zamieściły zdjęcie swoich pupili i to właśnie ta fotka uzyskała największą liczbę internetowych polubień. Dzieci spędzające ferie w mieście i uczęszczające na zajęcia biblioteczne do filii nr 3 przy ulicy Młyńskiej mogły się spotkać z dwoma przesympatycznymi psiakami. W czasie warsztatów dowiedziały się między innymi, jak odpowiednio zachowywać się w stosunku do psów, aby nie generować stresu lub agresji. Dzieci zostały także uświadomione na temat tego, że posiadanie zwierząt to wielka odpowiedzialność związana nierozłącznie z obowiązkami.

Anita Stefek promowała także adopcję jako formę posiadania zwierzaka. W schroniskach pełno jest psów i kotów, które czekają na nowy dom i z pewnością oddadzą miłość nowym właścicielom. Żeby psiak był jednak tak ułożony jak Maja i Mucha, trzeba poświęcić wiele pracy. – To wszystko wynika z czasu poświęconego zwierzakom – mówi Anita Stefek. – Zawsze na spacerze mam ze sobą smakołyki, którymi nagradzam psy, kiedy zobaczę jakiś najmniejszy sukces. W zamian dostają wiernych i grzecznych przyjaciół – dodaje.
Nazwa „terapeuciaki” nie pojawiła się przypadkowo. Maja i Mucha mają wielki wpływ np. na osoby autystyczne. – To są często dzieci, którym ciężko jest się otworzyć, wypowiedzieć – mówi opiekunka psów. – Postrzegają świat po swojemu, często krzyczą. Przy psach się uspokajają, wyciągają do nich rękę. To są może małe rzeczy, ale zarazem wielkie sukcesy.

Obecne na spotkaniu dzieci były pod wrażeniem zwierzaków i opowiadały także o swoich pupilach. – Dowiedziałem się, że popełniałem kilka błędów, o których nawet nie wiedziałem – mówi Sławek Krywuć. – Przykład to zostawianie pieska przed sklepem. Niby niepozorne, a może wyrządzić szkodę. Mieszkanie z psem to naprawdę wielka zabawa, ale i odpowiedzialność. Psy dają masę radości. Sam mam psa. Ma na imię Miluś, jest czarnym kundelkiem. Kocha zabawę. Pamiętam, jak robiliśmy remont i się otarł o ścianę, miał wtedy taki biały pas, To było bardzo śmieszne – dodaje. Dzięki prostej akcji dwóch pracownic biblioteki, dzieci poznały parę psich sekretów i z pewnością, kiedy zdecydują się na psiaka – czy to pierwszego, czy kolejnego, sprawdzą najpierw schronisko.

(mp)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Psia terapia