Miasto - Tygodnik Koszaliński

Opowieść o trudnej miłości

 Małgorzata Bogdańska :: Fot: Magda Pater

20 stycznia minęła setna rocznica urodzin Federico Felliniego, wizjonera kina artystycznego. W obchody tego ważnego dla europejskiej kultury wydarzenia wpisał się Teatr Propozycji „Dialog” prezentując monodram „Nie lubię pana, Panie Fellini” w reżyserii Marka Koterskiego i w znakomitym wykonaniu Małgorzaty Bogdańskiej.

Czy można przez kilkadziesiąt lat kochać do szaleństwa jednego mężczyznę, a jednocześnie nie darzyć go szczególną sympatią? Okazuje się, że tak. Ale taka historia niezwykłej miłości może się zdarzyć, tylko wówczas, gdy jej bohaterowie są także postaciami wyjątkowymi. I tak właśnie było. Bowiem zarówno Fellini, obdarzony wielkim talentem i nieposkromioną wyobraźnią włoski reżyser, jak i jego żona – aktorka Giulietta Masina, należeli do osobowości, o których nigdy nie można zapomnieć.

Dzieje tej niezwykłej miłości, w której prawda życia nieustannie splata się z prawdą ekranu, poznajemy z perspektywy kobiety – jednocześnie zakochanej i trzeźwo patrzącej na obiekt swojego uczucia. Z pewnością nie jest łatwo oddać na scenie tę szczególną dwoistość uczuć, lecz Małgorzata Bogdańska doskonale poradziła sobie z tym aktorskim wyzwaniem. Swoją bohaterkę obdarza całą paletą emocji, prezentując w czasie monodramu poruszającą przemianę młodziutkiej, beztroskiej, pełnej nadziei i planów dziewczyny w dojrzałą, doświadczoną przez los kobietę.

Sceniczna opowieść o życiu i trudnej miłości wielkich artystów rozpoczyna się od chwili poznania przyszłych małżonków. Giulietta, wówczas studentka próbująca swych sił na scenach amatorskich teatrzyków, natychmiast poddaje się urokowi odnoszącego sukcesy reżysera. Ale ona również nie jest mu obojętna. Wielki Fellini jest oczarowany drobniutką, jasnowłosą dziewczyną o wielkich, zdziwionych oczach, która w niedalekiej przyszłości stanie się jego żoną, muzą i ulubioną aktorką. I tak już będzie przez kilkadziesiąt lat, pięknych i trudnych, pełnych artystycznych sukcesów, ale także wątpliwości i ciężkich osobistych przeżyć. Zafascynowany „fenomenem kobiecości” Fellini nie zawsze bywał wiernym małżonkiem. Jednak zawsze twierdził, że wszystko, co udało mu się osiągnąć, zawdzięcza żonie.

Małgorzata Bogdańska w roli Giulietty tworzy niezwykłą, bardzo ekspresyjną aktorską kreację, perfekcyjnie wcielając się kobietę obdarzoną i wielkim talentem i wielką wrażliwością. Jest równie wiarygodna i poruszająca, jako zakochana narzeczona niecierpliwie oczekująca na wymarzony dzień ślubnej ceremonii, jako zrozpaczona matka opłakująca śmierć malutkiego synka, jako zdradzana żona ze stoickim spokojem znosząca kolejne ekscesy czułego na kobiece wdzięki męża i wreszcie, jako zrezygnowana wdowa, dla której życie straciło wszelki sens…

Dzięki atrakcyjnemu wizualnie zabiegowi „teatru w teatrze” oraz kilku rekwizytom wyjmowanych przez Małgorzatę Bogdańską z niewielkiej walizki poznajemy również Giuliettę jako aktorkę. Na scenie przypominane są bowiem filmy, w których gwiazda włoskiego kina stworzyła niezapomniane kreacje. Widzimy więc Giuliettę na planie „La Strady” w roli naiwnej, wzruszająco bezradnej Gelsominy tyranizowanej przez prymitywnego cyrkowego siłacza. Podziwiamy w „Nocach Cabirii”, gdzie stworzyła ekspresyjną postać przedstawicielki najstarszego zawodu świata. Przywołano również wspomnienia filmu „Ginger i Fred”. I we wszystkich tych rolach Małgorzata Bogdańska – mistrzyni scenicznych metamorfoz – znakomicie oddaje wrażliwość i temperament Giulietty Masiny. Warto dodać, że na potrzeby monodramu aktorka nauczyła się języka włoskiego, gry na trąbce, a także stepowania, by wiarygodnie oddać filmowe wcielenia swojej bohaterki. A efekt jest doprawdy znakomity, potęgujący magię teatralnego przeżycia.

Wielcy artyści, wielka miłość, wielkie kreacje – to elementy składające się na wspaniały monodram prezentowany na dialogowej scenie. Jednak największe wrażenie wywiera poruszająca scena finałowa, kiedy Giulietta zwraca się do nieżyjącego już męża ze szczerym wyznaniem: „Kochałam pana przez całe życie, ale nie lubię pana, panie Fellini”…

Izabela Nowak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Opowieść o trudnej miłości