Miasto - Tygodnik Koszaliński

Bez strażaków nie wyobrażają sobie życia

 OSP w Świeszynie :: Fot: Magda Pater

Ochotnicza Straż Pożarna w Świeszynie zaczęła działalność w listopadzie 1945 roku. Początkowo strażacy jeździli na akcje wozami konnymi, a wodę czerpali z wielkich pomp. Obecnie świeszyńscy ochotnicy mogą się pochwalić dwoma wozami, z których jeden dostali pod koniec zeszłego roku, ale ich największą chlubą jest 91-letni Albin Tyburski, jedyny żyjący współzałożyciel OSP. Jest honorowym członkiem jednostki.

Pan Albin w straży działał od najmłodszych lat, jeszcze zanim przyjechał z rodzicami na Pomorze. To on w latach 50. XX w. zbudował w Świeszynie pierwszą remizę, która służyła strażakom ochotnikom kilkadziesiąt lat. Dostał Brązowy, Srebrny i Złoty Medal za zasługi dla Pożarnictwa. Ma też odznaki za 20, 30, 40 i 50 lat wysługi.
– Ściągnęli mnie tu z Bobolic, żebym pracował jako traktorzysta w spółdzielni produkcyjnej – wspomina Albin Tyburski. – Tu zapoznałem swoją żonę, założyłem rodzinę i zostałem. Kiedy zaczynałem działać jako strażak ochotnik, to do pożarów jeździliśmy wozami z pompą ciągniętymi przez konie. Było we wsi trzech gospodarzy, którzy mieli konie specjalnie przygotowane do takich akcji. Poza tym w razie jakiegoś zdarzenia alarmowaliśmy nie elektryczną syreną, a dzwonami, rozmieszczonymi w kilku punktach Świeszyna. Pierwszym naszym samochodem był przechodzony Star, zwany babcią. Kiedyś nie mieliśmy możliwości zdobycia dotacji, więc nie stać nas było na zakup nowych wozów. Pan Albin ma dużo energii i chęci do działania, dlatego wciąż wspiera młodszych kolegów. Czasem osobiście dociera na miejsce zdarzenia. Przyznaje, że chętnie jeździ rowerem po okolicy. Dziennie robi nawet po 30 km.
W Świeszynie nie ma rodziny, która nie miałaby u siebie strażaków. - Mój mąż był naczelnikiem OSP, moi teściowie, szwagier - wylicza Danuta Polechońska, sołtys Świeszyna. – Trzy siostry męża też działają w jednostce. Można powiedzieć, że jest ona trzypokoleniowa.

Pomaganie innym to pasja
Mariusz Kowalczyk, prezes OSP w Świeszynie, sam działa w straży od ćwierć wieku. - Ratowanie ludzi, mienia to po prostu moja pasja – zapewnia. – Pomagamy przy każdym trudnym zdarzeniu: wypadkach komunikacyjnych, miejscowych zagrożeniach, wichurach.
Tomasz Borys, naczelnik OSP Świeszyno, już jako 12-latek działał w młodzieżowej drużynie OSP w Strzekęcinie. – Prawie 20 lat jestem strażakiem, z czego 13 – zawodowym – przyznaje. – Lubię ryzyko, lubię, kiedy coś się dzieje. Cieszę się, że nadal nie brakuje młodych ludzi, którzy interesują się naszymi działaniami. A dorosłych strażaków mamy około 80, przy czym czynnych jest 45, jeden honorowy – pan Albin, a 11 jest wspierających.
Jednostkę OSP wspiera wokalnym talentem zespół śpiewaczy Jarzębiny. Należy do niego sama pani sołtys, członek wspierający OSP. – Reaktywowaliśmy się 17 lat temu i odtąd działamy nie tylko w gminie, ale także w kraju, jeżdżąc na przeglądy OSP - chwali swoje koleżanki z zespołu Danuta Polechońska. – Strażacy integrują całą wieś. Nie wyobrażamy sobie, żeby ich jednostki u nas nie było. Życzę sobie jako sołtys, aby współpraca z OSP nadal układała się tak owocnie, jak do tej pory.

Nowe: sztandar, remiza i wóz
Z okazji 60- lecia istnienia, w 2005 r. OSP dostała nowy sztandar. Osiem lat temu, w 2012 r., strażacy ochotnicy przenieśli się do nowej siedziby. Służy ona także za miejsce spotkań i zabaw, bo wiadomo, że najlepsze imprezy są w remizie. Dumą świeszyńskich strażaków jest nowy samochód ratowniczo-gaśniczy z napędem na cztery koła i innowacyjnym wyposażeniem. Ma on zapobiegać zagrożeniom wynikającym ze zmian klimatu. Umowę na przekazanie dotacji jednostce gmina podpisała w maju ubiegłego roku, a wóz trafił do Świeszyna dopiero w grudniu. Dotacja z budżetu gminy wyniosła 156.749,71 zł, a 888.248,30 zł to dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego.
Strażacy już przygotowują plan oficjalnych obchodów 75-lecia swojej jednostki. Mimo że powstała ona w listopadzie, jubileuszowe uroczystości odbędą się latem, aby zapewnić mieszkańcom dobrą pogodę. – Czego życzyć naszej jednostce z okazji jubileuszu? Jak najmniej pożarów i innych groźnych zdarzeń – przyznają zgodnie Mariusz Kowalczyk i Tomasz Borys.

Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Bez strażaków nie wyobrażają sobie życia