Miasto - Tygodnik Koszaliński

Oświatowa rewolucja dotyka każdego

 Zdalna nauka to wyzwanie :: Fot: Archiwum

Przerwa w stacjonarnym nauczaniu potrwa minimum do Wielkanocy, czyli do 12 kwietnia. Takie zarządzenie wydał minister edukacji narodowej. Nauka na każdym poziomie ma przenieść się do świata wirtualnego. Rodzice i nauczyciele alarmują, że nie są do tego przygotowani. Uczniowie narzekają, że dostają do zrobienia znacznie więcej zadań, niż mieli w czasach normalnego trybu nauki. Nowoczesny system prowadzenia lekcji poza zaletami ma wiele wad.

Resort oświaty nie podjął jeszcze decyzji o przesunięciu egzaminów końcowych. Według harmonogramu 21 kwietnia mają rozpocząć się egzaminy dla uczniów kończących szkołę podstawową. Dwa tygodnie później do matury przystąpią absolwenci liceów i techników. Czy nauczyciele będą w stanie przygotować do nich uczniów przez smartfona czy komputer? Jak będzie wyglądać sprawdzanie obecności czy wystawianie ocen? Dyrektorzy szkół cały czas konsultują się z kuratorami, a potem przekazują zalecenia swoim nauczycielom.

Nabory w nowych terminach
Epidemia koronawirusa zmienia już model kształcenia w szkołach branżowych I stopnia. Chodzi o praktyczną naukę zawodu.
– Możemy się spodziewać, że zostanie rozłożona na kolejne lata szkolne – zapowiada Przemysław Krzyżanowski, zastępca prezydenta Koszalina. – Na razie nie wygląda na to, żeby obecny rok szkolny miał trwać dłużej, niż jest to zaplanowane.

Ale władze Koszalina już przesunęły rekrutację do publicznych żłobków i przedszkoli. Rodzice, którzy po raz pierwszy składają podanie o przyjęcie ich do żłobka, mają czas od 1 do 30 kwietnia na złożenie wniosku i pozostałej dokumentacji przez internet, na stronie www.nabory.eduportal.koszalin.pl. Jeśli dziecko już uczęszcza do jednego z siedmiu oddziałów Żłobka Miejskiego, rodzice mają tylko potwierdzić wolę korzystania z tej formy opieki. Mogą to zrobić także do końca kwietnia drogą mailową.

Nabór do przedszkoli zacznie się 20 kwietnia i potrwa do końca tego miesiąca. On także będzie się odbywać tak, jak to się dzieje od kilku lat, drogą elektroniczną. Zmiana terminu rekrutacji dotyczy także naboru do szkół podstawowych. Tu również rekrutacja ruszy dopiero 20 kwietnia i potrwa do 8 maja. Szczegółowe informacji na stronie internetowej www.nabory.eduportal.koszalin.pl.

Problemy prywatnych placówek
W Koszalinie działają jednak nie tylko publiczne, samorządowe żłobki i przedszkola, ale także wiele placówek prywatnych. Miesięczny koszt pobytu dziecka wynosi od kilkuset do tysiąca złotych. Rodzice boją się, że placówki zażądają opłaty w pełnej wysokości, mimo że dziecko do nich nie uczęszcza. To może być trudne, w sytuacji, gdy rodzice też nie chodzą do pracy, ponosząc duże straty finansowe. Jednak wiąże ich z placówką umowa, zgodnie z którą za pobyt dziecka trzeba zapłacić na początku danego miesiąca, bez względu na obecność dziecka. Przepisy nie są jednoznaczne, bo mimo nieprowadzenia zajęć dydaktycznych, placówka jest gotowa do pracy. Zaprzestanie wnoszenia opłaty może spowodować wypowiedzenie umowy, więc rodzic będzie musiał zabrać dziecko z placówki, bez gwarancji, że po ustaniu epidemii będzie mogło ono do niej wrócić. Z drugiej strony placówka opieki nie sprawuje, co można uznać, że żądanie pokrycia czesnego za ten czas może być bezpodstawnym wzbogaceniem.

– Mamy pod opieką 15 dzieci, ale chętnych jest dużo więcej – przyznaje Marzena Opatowska, właścicielka Niepublicznego Przedszkola Eryka. – Zatrudniam dwie osoby na stałe, a do tego opłacam dwie panie, które przychodzą na zajęcia terapeutyczne. Im wszystkim muszę zapłacić, więc myślę, że najrozsądniej będzie, jeśli obniżę czesne o jedną trzecią. Mam jednak nadzieję, że po świętach wszystkie placówki oświatowe będą działać normalnie.
– Ja się zastanawiam, bo dla mnie obniżenie czesnego oznacza poważny cios finansowy – wyznaje anonimowo właścicielka przedszkola i żłobka. – Zatrudniam 15 osób, do tego wzięłam kredyt na remont jednego z obiektów. Moi pracownicy już boją się zwolnień. Czekam na konkretne wytyczne rządu co do pomocy przedsiębiorcom.

Monitor komputera zamiast tablicy
Od środy, 25 marca, nauczyciele zostali zobowiązani do wprowadzenia nauczania zdalnego, czyli na odległość. Przez poprzednie dni, w których szkoły nie prowadziły zajęć, nauka polegała na tym, że uczniowie otrzymywali przez internet zadania, służące do powtórki materiału.
– Nikt z nas nie był przygotowany do nauczania zdalnego – wyznaje Przemysław Krzyżanowski . – My, jako samorząd, jesteśmy przygotowani, bo nasze placówki oświatowe już osiem lat temu dostały platformy internetowe przeznaczone do takiej formy edukacji. Dyrektorzy szkół na stronach internetowych swoich placówek przedstawili wskazówki co do sposobów nauczania zdalnego. Przygotowali tygodniowy plan rozkładu materiału, aby nie dopuścić do tego, by uczniowie spędzali kilka godzin przed ekranami smartfonów czy komputerów.

Metod kontaktu dyrektorów placówek i nauczycieli z uczniami jest wiele: poczta elektroniczna, komunikatory internetowe takie jak Messenger, Skype, WhatsApp, telefony, a także platformy do nauczania elektronicznego m.in. Google Drive, Google ClassRoom, My English Lab. Jeśli uczeń nie ma w domu komputera czy laptopa, może otrzymać niezbędne do nauki materiały w wersji tradycyjnej, czyli wydrukowane. Dostarczy je listonosz lub kurier.

Rodzice zastępują nauczycieli?
W ciągu pierwszego okresu zamknięcia szkół posypało się wiele negatywnych uwag zarówno ze strony rodziców, jak i nauczycieli.
– Mój 11-letni syn dostaje tyle zadań, że po powrocie z pracy spędzam kolejnych kilka godzin, pomagając mu w ich rozwiązywaniu lub sprawdzając, jak je wykonał – skarży się pani Wioletta, nasza stała czytelniczka. – Dostał pracę pisemną z wychowania fizycznego, miał zrobić pracę z techniki, nauczyć się piosenki i wiele więcej. Czuję się, jakbym pracowała na dwa etaty. Na forach internetowych czytam prośby innych rodziców o pomoc z fizyki czy matematyki. Przecież nie jesteśmy nauczycielami.

Są też inne głosy: – W szkole moich dzieci mają rozpisane tematy na cały tydzień – przyznaje pani Monika. –Każdego dnia dostają zadnia z poszczególnych przedmiotów, tak jak mieli zajęcia w szkole. Wysyłamy rozwiązane zadania na maila do nauczyciela od danego przedmiotu i na tej podstawie wystawiane są oceny. Bardzo podoba mi się takie rozwiązanie. Brawo, SP10!

Boją się o swoje wynagrodzenia
Nauczyciele martwią się o swoje zarobki, bo trudno w warunkach pracy zdalnej ustalić liczbę przepracowanych godzin, zwłaszcza tych, które wykraczają poza obowiązkowe pensum.
– Jeśli nauczyciel miał nadgodziny, a teraz też będzie je wykonywał, to oczywiście otrzyma za nie wynagrodzenie – uspokaja zastępca prezydenta miasta ds. kultury i spraw społecznych. Inaczej jest wtedy, gdy pozostaje w gotowości do pracy, co dotyczy na przykład nauczycieli wychowania fizycznego. Trudno tego przedmiotu nauczać przez internet, ale niektórzy, jak wuefista z Warszawy, wymyślają prace pisemne, na przykład prace pisemne o historii piłki nożnej. Nie o to chodzi w tym przedmiocie. Takiemu nauczycielowi przysługuje w obecnej sytuacji wynagrodzenie zasadnicze i ewentualny dodatek, na przykład za wychowawstwo.

Nauczyciele narzekają też, że nikt ich nigdy nie przygotował do prowadzenia zajęć przez internet. Ta sytuacja komplikuje się wtedy, gdy sami mają dzieci i muszą wysyłać zadania swoim uczniom, a jednocześnie umożliwić odbiór ich od nauczycieli własnych dzieci.

Niepełnosprawni uczniowie też mają zajęcia
Najmłodsi uczniowie, z klas 1-3, mają się uczyć z pomocą materiałów, które prześlą nauczyciele ich rodzicom. Dotyczy to także przedszkolaków i uczniów szkół specjalnych. O nich dyrektorzy placówek dla dzieci niepełnosprawnych pamiętają szczególnie.
– Każdy z nauczycieli indywidualnie z rodzicami ustali sposób nauczania uwzględniający potrzeby dziecka i możliwości rodziców – informuje na portalu społecznościowym Paulina Bochno, dyrektor Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczego. – Formy przekazu dostosowane zostaną do środków, którymi rodzice dysponują w domu. Jeśli jest taka potrzeba, rodzice mogą się kontaktować z nauczycielami i specjalistami w godzinach 7.30-15.30.

Pieniądze na opiekę dla niepełnosprawnego dziecka
Specjalnie dla rodziców dzieci niepełnosprawnych ma być przyznany dodatkowy zasiłek opiekuńczy przez okres 14 dni, jeśli będą musieli zrezygnować z pracy z powodu konieczności zajmowania się dzieckiem. Dotyczy to opiekunów dzieci do 16. r.ż. z orzeczeniem o niepełnosprawności lub dzieci do 18 r.ż. ze znacznym i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności. Na mocy dodatkowego rozporządzenia ustawodawca może wydłużyć okres pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego. Jego wysokość wynosi 80 proc. podstawy wymiaru zasiłku. W całości wypłaca go Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, nawet gdy wypłaca go pracodawca. 14-dniowe świadczenie ma przysługiwać także ubezpieczonemu opiekunowi dorosłej osoby niepełnosprawnej, która nie może uczęszczać np. do zamkniętej szkoły, ośrodka rewalidacyjno-wychowawczego czy warsztatu terapii zajęciowej.

W nowym rozporządzeniu MEN odnośnie do edukacji zdalnej są także wskazania dla rodziców, którzy uczą swoje dzieci w ramach edukacji domowej. Wszystkie informacje są dostępne na stronach internetowych MEN.
Z powodu zawieszenia nauki w szkołach odroczone jest także nauczanie indywidualne dla uczniów, którzy ze względów zdrowotnych nie mogli uczestniczyć w zajęciach w placówce. Dyrekcja szkół prosi nauczycieli o kontakt z uczniami, którzy mają indywidualną formę nauki.

Można poprawić ocenę przez internet
MEN przygotowuje specjalne rozporządzenie, w którym określi zasady oceniania uczniów, wystawiania ocen oraz klasyfikacji uczniów na zakończenie roku szkolnego. To ważne szczególnie dla tych uczniów, którzy mogą być zagrożeni z danego przedmiotu i chcą poprawić stopnie, aby uzyskać promocję do następnej klasy.
– Istotne staje się to zwłaszcza dla uczniów ostatnich klas, których czeka matura w tym roku szkolnym – wyjaśnia Wiktor Kamieniarz, dyrektor II LO. – Nauczyciel pracuje z uczniem indywidualnie, oczywiście przez telefon lub komputer, tak aby wystawić liczbę ocen, przewidzianą w obowiązującym prawie. Może to zrobić, przepytując go, na przykład przy użyciu komunikatora internetowego. Wtedy, po wystawieniu ocen, nauczyciel decyduje, czy dopuszcza tego ucznia do matury, czy nie.

Dyrektor II LO zalecam uczniom, rodzicom i nauczycielom zachowanie spokoju w obecnej trudnej sytuacji. Zaznacza, że jest ona nowa dla wszystkich i dlatego każda z tych grup popełnia błędy. Są też trudności techniczne, na przykład brak sprzętu, nie tylko wśród uczniów, ale i nauczycieli.
– Sam pożyczałem laptopy kilku swoim pracownikom, bo przecież oni też mają dzieci, które mają pracować na laptopie – wyznaje Wiktor Kamieniarz. – Co do samego procesu nauczania, to na pewno nie damy rady w ten sposób wykonać podstawy programowej. Gdyby się zdarzyło, że trzeba będzie przesunąć maturę na czerwiec, lipiec, a nawet o pół roku, to też nie będzie dramatu. Ale to nie oznacza, że maturzyści w takiej sytuacji nie mieliby się uczyć. Tylko rząd musiałby uprzedzić o terminie matur na kilka tygodni wcześniej.

Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Oświatowa rewolucja dotyka każdego