Miasto - Tygodnik Koszaliński

Czas izolacji, czyli o czym warto wiedzieć, aby zachować wewnętrzny spokój

 Elżbieta Walczak :: Fot: Monika Kuźmińska-Rojewska

Dla wielu z nas przymusowa izolacja od świata zewnętrznego jest źródłem stresu potęgowanego przez uczucie lęku i zagrożenia. Czujemy się sfrustrowani i osaczeni. Jak sobie radzić z tymi negatywnymi emocjami? Na to pytanie, a także na wiele innych z tą sytuacją związanych, odpowiada Elżbieta Walczak, psycholog, pedagog i psychoterapeuta.

Jak odnaleźć się w nowej sytuacji, która przeorganizowała życie nas wszystkich?
Odpowiedź nie jest łatwa. Może zacznę od zacytowania Oscara Wilde’a: „W tym świecie spotykają nas tylko dwie tragedie. Jedną jest nieotrzymanie tego, co się chce, a drugą otrzymanie tego, czego się nie chce”. Dziś mamy do czynienia z drugą opcją. Sytuacja, w której się znaleźliśmy, jest bardzo trudna. Jeszcze nie tak dawno nikt z nas nie przypuszczał, że w wyniku pandemii będziemy w domowej kwarantannie, odizolowani od świata, że wszystkie nasze wcześniejsze plany przestaną być ważne, a problemy, z którymi dotychczas się zmagaliśmy, przestaną w ogóle mieć jakiekolwiek znaczenie.

Tak, dziś wszyscy jesteśmy zdezorientowani, przestraszeni i sfrustrowani. Do tej pory mieliśmy kontrolę nad własnym życiem i poczucie niezależności A ta kontrola jest każdemu potrzebna. Lecz nagle okazuje się, że nasze życie jest zależne nie tylko od nas samych, ale od wielu innych ludzi: pracowników służby zdrowia, ratowników medycznych, sprzedawców itd. Natychmiast pojawia się więc refleksja – wszyscy jesteśmy sobie bardzo, bardzo potrzebni...

I jeszcze kilka dobrych rad, które pozwolą w miarę spokojnie przetrwać czas izolacji. Nie marnujmy czasu na pogrążanie się w ponurych myślach wynikających z lęku o przyszłość. To nic nie da, a na dodatek obniży sprawność naszego systemu immunologicznego, zwiększając ryzyko zachorowania. Więcej pożytku przyniesie obcowanie z bliskimi i stały kontakt z nimi. I może wówczas odkryjemy coś, czego wcześniej, w codziennym zabieganiu, nie zdołaliśmy zauważyć? Coś bardzo cennego. Przecież każdy z nas nosi w sobie kilka takich cennych „diamencików”, których wcześniej nie dostrzegaliśmy.

Jakie emocje towarzyszą pandemii? Czy wywierają tylko negatywny wpływ na naszą psychikę? Czy ten szczególny czas może wyzwolić mechanizmy obronne, pozwalające przetrwać ten wyjątkowo trudny okres lęku i niepewności?
Sytuacja jest poważana. Ekspansja koronawirusa potęguje lęk. Ale nie tylko. Warto w tym miejscu wspomnieć także o innych emocjach. Pojawia się smutek, złość i strach. Warto jednak uświadomić sobie, czym różnią się te emocje. Otóż strach związany jest z realnym zagrożeniem, natomiast lęk dotyczy naszej wyobraźni. Oczywiście, ten lęk jest w pełni uzasadniony, gdyż po prostu nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak potoczą się nasze losy. Ale lęk ma też pozytywne aspekty. Sprawia, że podejmujemy mądre działania: zachowujemy się według zaleceń lekarzy i wirusologów, przestrzegamy procedur ministra zdrowia, zostajemy w domu. Dobra rada to zaufać lekarzom, a wtedy lęk będzie zdecydowanie mniejszy.

Kolejną emocją, która może się pojawiać, jest złość, informująca nas, że ktoś łamie zasady ustalone dla dobra nas wszystkich. W obecnej sytuacji złość – bardzo uzasadnioną – wywołują osoby nieprzestrzegające procedur, lekceważące wagę problemu i narażające zdrowie i życie innych ludzi. Zdarza się jednak, że reagujemy złością w sposób nieadekwatny do sytuacji i okoliczności. Warto jednak podkreślić, że są również pozytywne strony tej emocji, komunikującej nam, że znaleźliśmy się w trudnej sytuacji, wymagającej określonej reakcji.

Pojawia się również smutek, wynikający z poczucia bezsilności i świadomości utraty kontroli nad życiem. Nie tylko własnym, ale także i swojej rodziny. Smutek wynika również z faktu, iż wszystkie plany, wyznaczające dotychczas kierunek naszych działań, nie mają, niestety, szans na realizację… Ale dodam, że smutek może być też inspirujący. Może przyczynić się do refleksji i do przemyśleń nad własnym życiem.

Emocje, które wymieniłam, towarzyszą nam w chwili obecnej. Nie można ich uniknąć. Są niezbędne, by informować nas, jak postrzegamy świat, innych ludzi i jak postrzegamy okoliczności, w których się znaleźliśmy. Przyszło nam żyć w czasach pandemii, więc doświadczamy całego wachlarza emocji. Ale nie wypierajmy ich, nie walczymy z nimi. Emocje są po to, aby nas chronić i informować. Musimy je przeżyć, aby nauczyć się je rozpoznawać i nazywać.

Wielu z nas niezwykle trudno radzi sobie z poczuciem braku samokontroli. Jak można poradzić sobie z tymi destrukcyjnymi uczuciami?
Aby zwiększyć samokontrolę, a w rezultacie czuć się w miarę bezpiecznie w niezbyt bezpiecznych okolicznościach, warto – tak jak wspominałam – stosować się do wszystkich zaleceń i ustalonych procedur. Warto również rozmawiać o naszych niepokojach z innymi ludźmi. Być może ich indywidualne spojrzenie na konkretny problem przyniesie nam ulgę i ukojenie. I zgodnie z techniką zaczerpniętą z nurtu poznawczo-behawioralnego, warto również znaleźć w ciągu dnia taki jeden moment, który przeznaczymy na martwienie się. Ale nie rozciągajmy tej chwili na całą dobę!

Dla osób, które odczuwają duży niepokój, którego nie potrafią opanować, proponuję sprawdzone przeze mnie ćwiczenia i techniki, które dostępne są na YouTubie. Oczywiście, każdy wybiera dla siebie tę technikę, która jest mu najbliższa. Są to ćwiczenia oddechowe, trening autogenny Schultza, techniki Jacobsona i trening uważności Mindfulness. Te techniki pozwolą nam odetchnąć i odgonić niewesołe myśli.
Pragnę też przypomnieć, że napływające z mediów i z internetu informacje także mogą być źródłem lęku. Dlatego też warto nabrać troszkę zdrowego dystansu do atakujących nas ze wszystkich stron informacji i próbować oddzielić to, co jest istotne, od tego, co wyzwala nasz lęk.

Czy w tym swoistym areszcie domowym, jakim jest społeczna izolacja, pomoże nam przekonanie, że własny dom jest bezpieczną przystanią? Przecież czasami własne cztery ściany potęgują uczucie osaczenia… Jak oswoić tę własną, prywatną przestrzeń?
Dla większości z nas dom jest oazą spokoju i azylem bezpieczeństwa. Pozwala także na ciągły kontakt z najbliższymi. To bardzo ważne. Badania naukowe jednoznacznie wskazują, że obecność bliskich nam osób obniża poziom lęku i stresu. Dlaczego? Otóż podwyższa się poziom serotoniny w mózgu, która z kolei zmniejsza poziom stresu. Ale dziś trudno mówić: „nie stresuj się”, „nie przesadzaj”. To nie działa. Większą korzyść przyniesie dbałość o poczucie bezpieczeństwa – swojego i naszych bliskich. Jeszcze raz zwrócę więc uwagę na konieczność przestrzegania zaleceń i procedur.

Ale korzystając z tego, że jesteśmy razem, zróbmy coś wspólnie! Może to być gotowanie i degustacja potraw, gry, oglądanie filmów czy albumów ze zdjęciami, wspominanie wakacji. Wspólnie powinniśmy zająć się robieniem rzeczy, które sprawiają nam przyjemność. Lepiej nie oglądać telewizji (ja mam to szczęście, że jej nie mam), wyłączmy telefony, porozmawiajmy ze znajomymi czy z rodziną (ale temat koronawirusa odłóżmy na bok!). Pamiętajmy też, że kontakt z bliskimi nie powinien ograniczać się jedynie do rozmów i spojrzeń. Ważny jest również aspekt fizyczny, więc warto przytulić się do siebie, potrzymać za rękę… To na pewno poprawi nam nastrój.

Nie tylko my nie potrafimy odnaleźć się nowej sytuacji. Myślę, że z wieloma problemami zmagają się także, a może przede wszystkim, seniorzy…
Tak, to prawda. Koniecznie zaopiekujmy się starszymi osobami. Przecież każdy z nas ma co najmniej jedną czy dwie starsze osoby w rodzinie i w najbliższym otoczeniu. Ci ludzie mają już swoje wcześniejsze trudne doświadczenia. Część z nich przeżyła II wojnę światową, niektórzy zmagali się z chorobami onkologicznymi. Stąd też wynika ich lęk, czasami bardzo intensywny, przed szpitalem czy przed leczeniem.

W ostatnim czasie dużym problemem jest także nieodparta u seniorów chęć chodzenia do kościoła. Ale to można zrozumieć – starsi ludzie przez całe swoje życie przyzwyczajeni byli do celebrowania mszy świętej. Pomóżmy im odnaleźć się w tej nowej, bardzo trudnej rzeczywistości. Zaproponujmy im wspólne oglądanie filmu religijnego czy telewizyjną transmisję mszy świętej. A może wspólnie poczytamy Biblię czy odmówimy modlitwę? I rozmawiajmy z nimi szczerze o zagrożeniach niesionych przez pandemię. Może warto powiedzieć seniorowi, jak ważną osobą jest w naszej rodzinie i jak bardzo zależy nam na tym, aby zachował swoje zdrowie. O tym, że bardzo martwimy się o babcię czy dziadka i nie wyobrażamy sobie bez nich życia.

Rozmawiała Izabela Nowak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Czas izolacji, czyli o czym warto wiedzieć, aby zachować wewnętrzny spokój