Miasto - Tygodnik Koszaliński

Zwierzęta a koronawirus

 Zwierzęta to też członkowie rodziny! :: Fot: Magda Pater

Wciąż wiele się mówi na temat związku zwierząt i koronawirusa SARS-CoV-2. W końcu COVID-19 miałby właśnie pochodzić od zwierząt, na co wskazują obecne dowody. Co zatem ze zwierzętami domowymi? Czy rzeczywiście jesteśmy bezpieczni i czy im nic nie zagraża?

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wciąż podaje, że nie ma żadnych oficjalnych przesłanek, jakoby nasi domowi podopieczni stanowili dla nas zagrożenie pod względem COVID-19. Ma to związek z tym, że zwierzęta te nie chorują na koronawirusa wywołującego tę chorobę. Należy zwrócić uwagę na to, że mowa tu przynajmniej o kotach i psach.

Bezpieczeństwo nasze i pupilów
Co z możliwością przeniesienia tej choroby na człowieka? Tu sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Istnieje bardzo niewielkie ryzyko zarażenia się COVID-19 w tym przypadku. Może się tak stać w przypadku zignorowania zasad wzmożonej higieny. Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że jeśli osoba chora np. pocałuje pupila, który potem będzie miał bliższy kontakt z innym człowiekiem, to może on zachorować. Należy tu zauważyć, że problem ten nie powstanie z winy zwierzęcia. Według oficjalnych informacji wciąż główną drogą zarażenia jest kontakt z drugim człowiekiem. Co prawda, specjaliści mówią, że pupil może przenieść na sierści groźny patogen (ludzką wydzielinę np. ślinę), ale sam nie zachoruje! W dodatku, kontakt ze zwierzęciem musiałby wtedy nastąpić dość szybko, by było to realne. Co więcej, Dorota Sumińska, lekarz weterynarii, podkreśla, że przeżywalność drobnoustrojów na zdrowym, żywym organizmie jest znacznie mniejsza niż na tworzywach martwych. Stąd też nie ma powodu do zdenerwowania czy paniki względem podopiecznych.

Co istotne, naszym podopiecznym wciąż możemy okazywać czułość, ale przestrzegając pewnych zasad. – Zalecane jest stosowanie codziennych zasad higieny w kontaktach z naszymi pupilami, tzn. przytulanie tak, ale raczej daleko od twarzy. Całowanie naszego pupila w nosek czy pyszczek raczej nie przystoi, biorąc pod uwagę, że na spacerze buszował z nosem przy ziemi, węsząc w różnych ciekawych dla niego, ale nie koniecznie dla nas, miejscach, gdzie przebywały inne zwierzęta. Także sposób przeprowadzania czynności higienicznych przez naszych pupili w ich intymnych miejscach raczej nie zachęca do całowania w pyszczek – wyjaśnia lekarz weterynarii Józef Kozar. Poza tym, zalecane jest, aby pamiętać o tym, by myć ręce zarówno przed, jak i po kontakcie z milusińskim, a także z jego rzeczami – m.in. z miskami.
Światowa Organizacja Zdrowia Zwierząt (OIE) zaleca, by unikać wszelkiego kontaktu z dzikimi zwierzętami. To samo dotyczy m.in. odpadów zwierzęcych.

Jedni porzucają, inni przygarniają
Wciąż słyszy się o zwiększonych przypadkach porzuceń czy uśpień w związku z niepotrzebną paniką wywołaną złudzeniem możliwości zarażenia się przez zwierzę domowe. – Nie należy wpadać w panikę i warto starać się prowadzić życie z naszymi pupilami w sposób jak z przed epidemii. Jednak jak przy każdej chorobie należy stosować ogólnie przyjęte zasady higieny i antyseptyki, a w dzisiejszym czasie również ograniczenia i nakazy ogłaszane przez odpowiednie służby – uspokaja Józef Kozar.

Według oficjalnych informacji, zdecydowanie bardziej niebezpieczny jest dla nas kontakt z drugim człowiekiem, dlatego nie ma tu żadnych przesłanek do porzucenia czy też uśpienia zwierzęcia domowego z powodu pandemii. Jeśli zostawimy pupila samego sobie, to może on nie tylko doznać głębokiego urazu psychicznego, ale nawet umrzeć z powodu braku pożywienia czy picia. Bądźmy zatem rozważni, bo nasi pupile liczą na nas teraz bardziej niż kiedykolwiek, a i też pragną nam udzielić wsparcia. – Codzienne wspólne obcowanie z pupilem, a w przypadku psów spacery w miejsca, w których jest możliwy ograniczony, bezpośredni kontakt z innymi ludźmi, przyniesie dużo radości i wytchnienia od codziennych zmartwień i zdrowia dla naszej psychiki – wyjaśnia lekarz weterynarii. W przypadku kotów nierzadko mówi się m.in. o kojącym mruczeniu. Co więcej, zaczynają pojawiać się hipotezy mówiące o tym, że to właśnie zwierzęta domowe mogą wzmacniać naszą odporność w walce z COVID-19. Czy to jednak prawda? Kto wie, może wkrótce się przekonamy.

W Stanach Zjednoczonych coraz modniejszy staje się zwyczaj przygarniania zwierząt domowych ze schronisk. Jest to ciekawy ruch. Zwierzętom od dawna przypisuje się bowiem terapeutyczne właściwości. Czy w tym przypadku to na pewno odpowiednie rozwiązanie? Miejmy nadzieję, że zwierzęta, które znalazły właśnie dom, nie stracą go po skończeniu epidemii i tak jak pomagają nowym właścicielom teraz, również oni nie zapomną o nich później.

Choroby wspólne dla ludzi i zwierząt
Okazuje się, że to nie takie proste, by dana choroba mogła zagrażać zarówno człowiekowi, jak i zwierzęciu, stąd też warto zawierzyć w tej kwestii ekspertom. Skąd wiadomo, że COVID-19 czy inne choroby, o ile są niebezpieczne dla ludzi, nie zagrażają zwierzętom domowym? Muszą tu być spełnione pewne warunki, a to wcale nie takie łatwe. – Aby dana choroba mogła zagrażać człowiekowi i zwierzęciu, patogen ją wywołujący musi mieć rozwinięte powinowactwo do komórek organizmu zarówno zwierzęcia, jak i człowieka – tłumaczy Józef Kozar. – Generalnie jest duża bariera międzygatunkowa pomiędzy zwierzętami i człowiekiem, co nas zabezpiecza przed wieloma chorobami odzwierzęcymi. Są patogeny bardzo wyspecjalizowane gatunkowo, które nie wywołują zakażenia nawet pomiędzy bardzo zbliżonymi gatunkami, ale istnieją też patogeny, które zakażają na zasadzie powinowactwa dla danych tkanek, narządów u wielu gatunków zwierząt w tym człowieka. Nie zawsze możemy zidentyfikować, dlaczego tak jest. Określamy to przez prowadzenie badań nad patogenami, w tym nad powinowactwem do różnych gatunków.

Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia Zwierząt faktem jest, że niektóre zakażenia CoV występują zarówno u ludzi, jak i zwierząt, ale wiele z jego szczepów nie może być przenoszonych między zwierzętami a ludźmi. OIE informuje, że w przypadku SARS-CoV został on przeniesiony na ludzi z cywetów (rodzaj ssaka z rodziny wiwerowatych), a np. MERS-CoV z dromaderów. COVID-19 miałby być natomiast blisko spokrewniony ze szczepem CoV pochodzącym od nietoperzy Rhinolophus (Horseshoe Bat).
Co z innymi chorobami? Jak podaje Józef Kozar, lekarz weterynarii, do chorób, które są szczególnie groźne dla człowieka, należą zoonozy pasożytnicze, a wśród nich wyróżnia te wywołane przez tasiemce (m.in. bąblownica – od psowatych np. psów, lisów), nicienie (m.in. toksokaroza) oraz pierwotniaki, czyli m.in. toksoplazmoza (zarazić można się nie tylko od kotów – przez odchody, ale głównie jedząc surowe, niedogotowane lub niedopieczone mięso) oraz giardioza (może wywoływać biegunki – nawet krwotoczne – u zwierząt domowych).

Jak zatem uchronić siebie i podopiecznego przed tak poważnymi chorobami? – Bardzo ważne są regularne wizyty w gabinecie weterynaryjnym, gdzie lekarze weterynarii w odpowiedni sposób pokierują profilaktyką zdrowia naszych podopiecznych. Przeniesie się to na zdrowie nasze, jak i naszych pupili – uspokaja Józef Kozar.
A jak jest w przypadku chorób ludzkich, które miałyby zagrażać zwierzętom domowym? – Bardzo rzadko zdarza się, że człowiek jest źródłem zakażenia dla naszych pupili. Takimi chorobami są niektóre z wyżej wymienionych zoonoz. Zdarza się, że po pewnym czasie, gdy chorują członkowie rodziny np. na przeziębienie, zaczyna również chorować nasz pupil – tłumaczy weterynarz.

Misja: wyjście na dwór
Każdy psiak ma swoje ulubione miejsca i ścieżki, w które lubi chodzić. Nie trzeba z nich rezygnować, o ile udaje nam się tam zachować dystans od innych osób i jest to okolica dość czysta. Warto wybrać się na przechadzkę z pupilem w miejsca mniej uczęszczane lub te ulubione w porze, gdy są mniej oblegane. Podopiecznego lepiej wyprowadzać na smyczy dla uniknięcia niespodzianek. Podobnie jest w przypadku kota – warto, tak na wszelki wypadek – unikać swobodnego wypuszczania pupila na dwór.

W uprzywilejowanej sytuacji są tu natomiast osoby, których zwierzę ma do dyspozycji własny ogród lub działkę (ze szczelnym ogrodzeniem). Wtedy pupil może swobodnie załatwić swoje potrzeby. Urozmaicić czas kotom wychodzącym, które nie mają takiego luksusu, można, przygotowując jakieś dodatkowe atrakcje w domu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że okażą sporą dozę niezadowolenia z zaistniałej sytuacji i konieczności korzystania jedynie z kuwet. Sytuację nieco załagodzić może też dostęp do odpowiednio zabezpieczonego okna czy balkonu.

Sytuacja bardziej komplikuje się, gdy opiekun zwierzęcia domowego jest na kwarantannie i nie może opuszczać domu. Zaleca się, by przekazał on opiekę nad swoim ulubieńcem innemu – zdrowemu – domownikowi czy nawet osobie z zewnątrz (w miarę możliwości). Przy odbieraniu zwierzęcia warto zaopatrzyć się w rękawiczki i unikać kontaktu z osobą zakażoną, natomiast osoba chora powinna zaopatrzyć się również w maskę – także podczas późniejszego kontaktu z pupilem i jeszcze bardziej restrykcyjnie podchodzić do zasad higieny. Jeśli pies da się przekonać, można także spróbować nauczyć go w razie konieczności załatwiania się m.in. na specjalne podkłady.

Co zrobić z wizytą u weterynarza w tym trudnym okresie? W czasie epidemii warto ją odłożyć na później, chyba że pupil gorzej się poczuł. Jeśli przyjmuje leki na stałe, zawsze można umówić się na zamówienie większej ilości. Zabiegi pielęgnacyjne mogą poczekać. Odrobaczenie czy szczepienie też – choć nie powinno się tu zwlekać zbyt długo. Najlepiej wszelkie wątpliwości omówić z lekarzem weterynarii – choćby telefonicznie. Zaoszczędzi to kolejek i nerwowo spędzonego czasu w poczekalni, a także może uratować zdrowie.

Alicja Tułnowska

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Zwierzęta a koronawirus