Miasto - Tygodnik Koszaliński

Praca w czasach kryzysu

 Praca zdalna to też wyzwanie :: Fot: Magda Pater

W świecie biznesu obowiązują obecnie restrykcyjne zasady. Kontakty ograniczane są do minimum. Zaleca się przede wszystkim pracę w formie zdalnej. Nowa sytuacja zmusiła wiele osób do licznych ustępstw. Jak zatem wygląda ta sytuacja od strony pracownika? Czy to, co nazywamy pracą zdalną, jest na pewno dobrym rozwiązaniem? A może osoby pracujące poza domem mają lepiej?

Czy w ogóle praca zdalna ma jakieś plusy? Teoretycznie, pracując z domu, można jednak nieco dłużej pospać, zwłaszcza jeśli do tej pracy trzeba było dojechać przez całe miasto. Zwykle nie obowiązuje tu także sztywny biurowy styl – można ubrać się dość swobodnie, z wyjątkiem konferencji czy oficjalnych rozmów np. z szefem lub kontrahentami. Przede wszystkim jesteśmy tu także w swojej prywatnej strefie bezpieczeństwa. Siedzimy przy biurku, mając na sobie ulubione kapcie, słuchając przy tym przyjemnej muzyki (jeśli nie rozprasza), jemy na spokojnie śniadanie, a co jakiś czas widzimy twarze bliskich czy naszych pupilów. To także idealna możliwość, by w trakcie krótkiej przerwy zerknąć, jak radzi sobie nasza latorośl w nauce, nawiązać z nią lepszy kontakt. Czy jednak nie brzmi to jak nazbyt wyidealizowana rzeczywistość?

Życie rodzinne
Dużo słyszy się na ten temat sprzecznych informacji. Typowy rodzinny obrazek to sytuacja, gdy rodzice pracują (a właściwie próbują pracować) zdalnie z domu, mają równocześnie dzieci pod opieką, które powinny się w tzw. międzyczasie uczyć (jeśli są w wieku szkolnym). Tutaj jedni radzą sobie w kwestiach wychowawczych, inni nie, a nie mogą przecież nikogo wynająć do pomocy. Pozostaje więc opracowanie dobrego, niekiedy wymagającego kreatywnego podejścia, planu na różne problemy lub sytuacje, choć część idzie po prostu na żywioł. Stąd podczas łączeń online coraz częściej zdarza się niezaplanowane wtargnięcie np. najmłodszych latorośli na domową salę obrad, czego świadkiem mogliśmy być choćby w telewizji.

Organizacja to jedno, a możliwości techniczne – drugie. Nie wszędzie panuje na tyle idealna sytuacja, że na każdego przypada jeden komputer (tak, to jest normalne!). Czasem jeden komputer przypada na całą rodzinę, o czym informowali już głośno choćby nauczyciele. Sytuacja się komplikuje, bo jak tu pozwolić rodzicom pracować, a dzieciom uczyć się jednocześnie? Do tego młodsze dzieci potrzebują więcej uwagi, a to… nie zawsze jest łatwe, zwłaszcza jeśli zajmuje się nimi starsze rodzeństwo. Łatwo wtedy o konflikt i... więcej stresu. Niestety, taka jest rzeczywistość. Dość trudna, trzeba przyznać.

W świecie edukacji
Jak wygląda obecnie świat nauczyciela? Musi postawić na kreatywność i cierpliwość, by poszukać odpowiednich rozwiązań edukacyjnych, także w internecie. Nierzadko trzeba improwizować, ale tak, by przekazywane treści były zarówno zrozumiałe, jak i atrakcyjne dla uczniów (zwłaszcza tych najmłodszych). Oznacza to zwykle dłuższy dzień pracy i kolejną, nową porcję papierologii. Zwłaszcza jeśli próbuje się dostosować metody do możliwości każdego ucznia, a te – m.in. techniczne, bywają różne. To jednak nie jedyne problemy w świecie edukacji.

W trudnej sytuacji są nasi bohaterowie – Mateusz i Marta. To młode małżeństwo, które ma małe dziecko. Pandemia była dla nich mocnym ciosem finansowym. Mateusz pracuje jako nauczyciel w kilku placówkach. Zdalnie. Nie jest to łatwe zadanie. – Trudno pracować na systemie, który jest niedopracowany i przeciążony. Trudno prowadzić lekcje czy odbierać od uczniów informacje zwrotne – przyznaje jego żona, Marta, która również ma wykształcenie pedagogiczne, więc wie, jak funkcjonuje system nauczania. Co więcej, ze względu na cięcia, w ramach których szkoły mają znaleźć 20% oszczędności, Mateusz stracił pracę w jednej z placówek.
Także sytuacja zawodowa Marty uległa znacznemu pogorszeniu. Młoda mama pracuje w dwóch branżach. Do niedawna funkcjonował jej zakład kosmetyczny, jednak ze względu na pandemię musiała go zamknąć. – Jestem bez zysku – podsumowuje. Jak zapowiedział rząd, wkrótce możliwe będzie skorzystanie z usług tego typu w ramach planu odmrożenia gospodarki – od kiedy i jak długo – to już inna kwestia.
Dodatkowo, Marta pracuje także w prywatnym żłobku, zatrudnienie jest jednak uzależnione od czesnego, więc jeśli rodzice wypiszą z niego swoje pociechy, to straci pracę. – Obecnie jestem na opiece na dziecko, którą proponuje rząd, i czekam na pieniądze. Ciekawe, kiedy przyjdą – mówi i dodaje: – Ciężko jest.

Oliwer od kilku lat jest korepetytorem. Uczy dzieci i młodzież matematyki i chemii. Co więcej, przygotowuje także maturzystów do egzaminu dojrzałości. Przez pandemię musiał odwołać zajęcia domowe. Mimo to nie zostawia swoich podopiecznych bez pomocy. Wykorzystuje w tym celu możliwości technologiczne, z których korzystał już wcześniej. – Z racji trybu życia, który prowadzę, nie zauważam większych zmian w codziennym funkcjonowaniu, bo prowadzę bardzo domowy styl bycia – mówi. – Co prawda część rodziców zawiesiła korepetycje, jednak dla innej części, zwłaszcza maturzystów, prowadzę zajęcia z użyciem komunikatorów głosowych.

Przekrój różnych branż
Adam jest specjalistą ds. marketingu. Specjalizuje się głównie w marketingu internetowym. Jak przyznaje, swoją pracę może wykonywać w 100 procentach zdalnie. – Minimalna liczba dokumentów „papierowych”, których potrzebuję do wykonania swoich obowiązków, dociera do mnie drogą elektroniczną – wyjaśnia. Nie odczuwa, by jakość jego pracy przy tym miała się w jakiś sposób pogorszyć. – Jest na podobnym poziomie, co wcześniej – twierdzi. Dotychczas dojeżdżał do miejsca pracy samochodem. To około 30 km, więc co nieco zaoszczędzi. Mimo to jest coś, czego praca zdalna mu nie wynagrodzi. – Zdecydowanie brakuje mi kontaktu z kolegami i koleżankami z biura. To naprawdę fajni ludzie, bardzo ich lubię – wyjaśnia.

Magdalena pracuje jako urzędnik samorządowy. Nie pracuje zdalnie. Codziennie dojeżdża do pracy, gdzie spędza pełne 8 godzin. Przyznaje, że od 30 marca nie ma kontaktu z klientami, co stanowiło bardzo ważną część jej obowiązków. – Wszelkie sprawy są załatwiane korespondencyjnie lub przez biuro podawcze, znajdujące się na parterze urzędu. Jest to dość trudna sytuacja, ponieważ kontakt z drugą osobą to podstawa mojej pracy, a ograniczenie go wprowadza stagnację, poczucie bezradności oraz pewnego rodzaju tęsknotę za drugim człowiekiem – mówi i dodaje, że chciałaby już wrócić do normalnego trybu pracy.

Pandemia wpłynęła także w negatywny sposób na życie zawodowe Danusi i Krzysztofa, mimo że wciąż pracują w tym samym, co wcześniej, trybie. Danusia jest managerem w firmie produkcyjnej. Przywykła do szybkiego tempa pracy i kontaktu z wieloma współpracownikami. – Mimo że nadal pracuję w biurze, tempo znacznie się zmniejszyło. Część osób pracuje zdalnie, pozostali współpracownicy starają się nie opuszczać swoich biur, jeśli jest to możliwe. Kontaktujemy się w zasadzie tylko telefonicznie lub e-mailowo. To utrudnia pracę, czasem łatwiej i szybciej jest coś wytłumaczyć osobiście, pokazując dany dokument. Spotkania, na których wcześniej omawiano pojawiające się wyzwania, również przeniosły się do strefy cyfrowej, która nie jest tak komfortowa. To wszystko znacząco spowalnia przepływ informacji i utrudnia pracę – opowiada. Czy jednak mogłaby wykonywać w ten sposób swoją pracę przez dłuższy czas? – Zdecydowanie nie – odpowiada. – Taka praca jest bardzo uciążliwa, a siedzenie przez 8 godzin przy biurku jest zwyczajnie niezdrowe.
Krzysztof pracuje w branży IT jako programista. Forma pracy zdalnej nie jest mu obca. – Dotychczas pracowałem już zdalnie, jednak co miesiąc odwiedzałem siedzibę firmy i miałem okazję spotkać się z zespołem. Wprowadzenie kwarantanny spowodowało większą izolację od współpracowników i znajomych, co wpływa na wydajność pracy i zmniejszenie zapału. Praca staje się monotonna i nużąca – mówi i twierdzi, że można jednak przywyknąć do pracy zdalnej, nawet w obecnym trybie, choć nie jest to łatwe. Krzysztof podkreśla, że obecnie nie jest łatwo zmienić pracę, o co zamierzał się starać. – Niestety, wiele firm wstrzymało procesy rekrutacji na okres kwarantanny – wyjaśnia.
Para przyznaje, że z powodu obecnej sytuacji zwolniła tempo życia i więcej czasu poświęca sobie. Co więcej, udało im się także zmniejszyć wydatki. – Kupujemy rzeczy, które są niezbędne, a pozostałe zakupy odkładamy na później, kiedy sytuacja się unormuje – mówią zgodnie. Zauważyli także problemy, z jakimi borykają się inne zawody. Do tej pory uczęszczali na lekcje języka angielskiego, teraz zaproponowano im naukę online. – To zdecydowanie nie to samo. Wirtualny kontakt z lektorką jest zdecydowanie gorszy od spotkań na żywo. Pojawiają się problemy z jakością połączenia, dźwięku czy obrazu u uczestników lekcji. Lektorka przesyła link do zadania, a tu nagle okazuje się, że nie wszyscy mogą go otworzyć – wyjaśniają.

Ola i Paweł to nowożeńcy. Ona – jest sprzedawczynią w sklepie z artykułami dziecięcymi w galerii handlowej, on – pracuje w branży motoryzacyjnej jako doradca ds. sprzedaży samochodów. Oboje przeżywają trudne chwile w związku z obostrzeniami wywołanymi przez pandemię koronawirusa. Paweł może pracować zdalnie. – W mojej pracy zmieniło się podejście do sposobu oferowania produktów klientowi i dotarcia do klienta. Nastąpiło przejście ze sprzedaży bezpośredniej na sprzedaż pośrednią online i za pomocą różnych opcji sprzedaży zdalnej. Zmniejszona sprzedaż spowodowana jest strachem ludzi przed wirusem, a co się z tym wiąże, mamy mniej klientów w salonie pytających o nowe auto – twierdzi.
Przyznaje, że zdecydowaną zaletą tej sytuacji jest większa swoboda, brak konieczności szykowania się do pracy czy po prostu sama możliwość przebywania w domu. Dostrzega także kluczowe wady wywołane obostrzeniami. Przez mniejszy kontakt z klientem w salonie, zmniejsza się potencjał sprzedaży. Niektórych czynności związanych ze swoimi obowiązkami nie może wykonywać w domu, np. wystawiać faktur. Dostrzega także problem związany ze skupieniem się na pracy – przyznaje, że w domu łatwiej można ulec rozproszeniu, więcej jest tam rzeczy, które mogą odciągać od obowiązków. Paweł chciałby, by wkrótce wszystko wróciło do normy. – Obecna sytuacja spowodowała zmniejszenie pensji i redukcję etatu do 80% – mówi. – Mam nadzieję, że niedługo będę mógł pracować normalnie w biurze, a liczba klientów przychodzących do salonu wzrośnie.
Ola nie może pracować zdalnie, w dodatku jej miejsce pracy jest obecnie zamknięte. Boi się, że w związku z tą sytuacją straci pracę w ramach redukcji etatów. – Moja firma nie zarabia w tej chwili. Obecnie mój etat został zmniejszony do 80% – to samo dotyczy pensji. W moim przypadku nie wiadomo jeszcze, kiedy wrócę do normalnej pracy. W tej chwili staram się podnosić kompetencje przez wykonywanie zadań w systemie szkoleń online, które oferuje moja firma. Chciałabym wrócić do normalnej pracy jak najszybciej, z zachowaniem odpowiednich środków ostrożności – wyjaśnia. – Jeśli mogłabym pracować w innej firmie, gdzie byłaby możliwość pracy zdalnej, byłoby to lepsze niż siedzenie w domu i martwienie się o przyszłość.

Coraz więcej osób jest znużonych obecną sytuacją, tęskni za kontaktem z innymi. Faktem jest, że rodziny bez dzieci mają łatwiej. Mimo to nowa rzeczywistość zdaje się mieć więcej wad niż zalet. Nie byliśmy na nią przygotowani, a to w większości przypadków odbiło się wyraźnie negatywnie na sytuacji finansowej Polaków.

Alicja Tułnowska

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Praca w czasach kryzysu