Miasto - Tygodnik Koszaliński

Malowana lala czy zadbana i atrakcyjna?

 Kosmetyki :: Fot: Magda Pater

Makijaż, czyli upiększanie twarzy kojarzy się głównie z kobietami. Ale po kolorowe sztuczki sięgali i sięgają także mężczyźni, a różnica polega na tym, że kobiety się z tym nie kryją, a panowie idą w zaparte.

Kalendarz Świąt Nietypowych proponuje, by 5 maja był Dniem Bez Makijażu! Coś podobnego! To jest tak jak dzień bez samochodu czy papierosa, które to okoliczności czczą głównie ci, którzy auta nie posiadają i nie palą tytoniu.
Malowanie twarzy, by wydać się sobie i innym powabniejszą oraz ukryć „niedoskonałości” towarzyszy ludziom chyba od tzw. zarania. Malowali ciała i twarze już ludzie pierwotni, dodając do tego makijaż zwany dzisiaj permanentnym, czyli tatuaż lub nacinanie skóry. Powiedzmy, że czynili to w celach rytualnych, ale nie wszyscy malowali się jednakowo, szukali nowych wzorów i motywów. Oczywiście, środki, jakich używano były na przestrzeni wieków różne, zależnie od obyczaju, epoki oraz technologii. Co prawda, w naszym świecie już do rzadkości należą opowiadania o przyczernianiu brwi upalonym korkiem i malowaniu rumieńców burakiem, ale nadal odruchowo przygryzamy i oblizujemy wargi, by wydały się pełniejsze i nabrały koloru. Dzisiaj mamy do dyspozycji cały arsenał – ołówki, kredki, tusze, pomadki, cienie w pudrze i kremie, prasowane, mineralne, holograficzne, spiekane… Do tego róże, rozświetlacze, podkłady i podkłady pod podkłady. Na usta pomadki w sztyfcie, płynne, błyszczyki i lakiery, dzięki którym wargi wyglądają, jak pokryte emalią.

Makijaż przez wieki
Egipcjanki i Egipcjanie (wtedy malowali się wszyscy) chyba oszaleliby, gdyby zobaczyli kosmetyczkę choćby dzisiejszej nastolatki. A przecież mieli niemało specyfików – pudry, róże, cienie i kredki do podkreślania oczu (zielony z rudy miedzi). I one, i Grecy czy Rzymianie stosowali, co się dało, by poprawić kontur oczu, błysnąć kolorową powieką, zaprezentować świeżą cerę. Twarz pudrowali sproszkowaną ochrą, oczy przyciemniali węglem, brwi golili i malowali w innym miejscu. Mieli pomadki do ust z wosku, a także konturówki. Do produkcji specyfików wykorzystywano siarczek ołowiu lub tlenek manganu, oleje naturalne, tłuszcz zwierzęcy, znano też hennę. Kiedy Grecy przekonali się o szkodliwości ołowiu, zamienili ten składnik na czerwone glony, olejki, płatki róż, a nawet kał krokodyla. Rzymianie także stosowali do rozjaśniania cery farbę ołowianą, a rumieńce malowali ochrą. Makijaż stosowali też na odkryte części ciała – np. ramiona. W europejskim średniowieczu niemal nie używano makijażu, bo pielęgnacja ciała uznawana była za oznakę próżności, a nawet bezwstydności. Co robiły kobiety? Sporządzały w zaciszu domowym wybielacze ziołowe, z żółci wołu czy miodu dla poprawienia kolorytu cery, wygalały linię włosów, by uzyskać modne wysokie czoło, przecierały usta korą orzechowca dla nadania im wyraźniejszego koloru. Stosowano też preparaty z krwi węża nadające dyskretny, acz ponętny kolor czerwony. Modne stały się maseczki pielęgnacyjne z mąki owsianej, mączki fasolowej, jajek. Dobre notowania miała deszczówka lub woda z topniejącego wiosną śniegu. Kobiety piękniały, wykroczeń przeciw obyczajności nie popełniając.

W epoce baroku i rokoka nie kojarzono zdrowia z regularnym myciem, ale do malowania twarzy wszyscy wrócili nader chętnie. I pokrywali twarze – zarówno kobiety, jak i mężczyźni – grubą warstwą białego, sypkiego pudru, malowali rumieńce i usta, brwi podkreślali przypalonym migdałem, naklejali zalotne „muszki” ze skrawków jedwabiu lub aksamitu. Jak to zmywano? O tym przekazy z tamtych czasów milczą.
Epoka klasycyzmu to powolne rozpowszechnianie się higieny, a odrzucanie barokowego blichtru. Kobiety przestały się krzykliwie malować, szminek używały jedynie kurtyzany. Za to w modę weszło malowanie niebieskich żyłek na dekolcie i skroniach, by skóra wydawała się delikatniejsza, bielsza i cieńsza. Oczywiście, czyniły tak tylko damy, panie pracujące nawet nie wiedziały o tej modzie.
Gdy w XIX w. przekonano się do zalet kąpieli – zupełnie odrzucono też kosmetyki do malowania. Liczyła się twarz czysta, jasna, lśniąca. Co nie znaczy, że czasem dyskretnie nie sięgano po węgiel, korek i buraczki.
Wiek XX i rozwój różnych technologii, a także zmiany obyczajowe przyniosły wiele wynalazków w kosmetyce. Już w 1914 roku można było nabyć podkład do twarzy – bez ołowiu i mąki ryżowej. Dziś kosmetyki kolorowe – bo tak się określa tę grupę produktów – to potężna gałąź gospodarki. Każda pani ma przynajmniej czerwoną pomadkę do ust w torebce. A sposoby na poprawianie i upiększanie twarzy poszły dalej niż kolejny typ cieni albo maskary. To makijaż permanentny (tatuaż brwi, doklejanie rzęs) oraz operacje i zabiegi plastyczne, potrafiące zupełnie zmienić rysy twarzy, choć czasu powstrzymać jeszcze się nie da.

Kanony piękna
Co może makijaż? Bardzo dużo. Podkreśli walory – piękne oczy, ich kształt i kolor, pełne usta, proporcje twarzy, ładną skórę. A jednocześnie – powiększy małe lub głęboko osadzone oczy, nada wargom pożądany kształt, twarzy proporcje, a niedoskonałości cery dokładnie przykryje. Nada też twarzy świeżości. Co może – pokazuje np. charakteryzacja teatralna czy filmowa. Czasem aktora czy aktorki nie rozpoznajemy, a przecież nie dokleja sobie niczego, tylko maluje twarz. Malujemy najczęściej usta i oczy. Kanon jest niezmienny od wieków – usta mają być pełne, a oczy duże. Im obie części twarzy większe, tym kobieta wydaje się atrakcyjniejsza, także seksualnie. Duże oczy to oznaka młodości, wszak dzieci takowe mają, co jest zresztą tylko kwestią proporcji twarzy kilkulatka. To też symbol niewinności („czy te oczy mogą kłamać...”). Co do ich kształtu – moda się zmienia, ale najczęściej preferowany jest migdał lub tzw. kocie oko. Okrągłe – nigdy. Makijaż twarzy ma swoje style i mody. Zmieniają się linie i kształt brwi, sposób obrysowania oka, nakładania cieni, tuszowania rzęs i malowania ust. Ostatnie lata to moda na konturowanie, więc twarze pań mają podkreślone kości policzkowe, wycieniowane nosy i rozświetlone okolice oczu, ust oraz czoło. Znawcy potrafią na podstawie makijażu określić rok wykonania fotografii umalowanej osoby.

Makijaż także wyraża osobowość. Osoby odważne malują się odważniej, czyli mocniej, bardziej kolorowo, chętniej sięgają po nowe trendy i propozycje. Nie dla nich jest makijaż typu nude – czyli taki, który jest, ale go nie widać – stonowany, delikatny, w naturalnych kolorach. Ostry makijaż pozwala się czasem za nim ukryć paniom nieśmiałym, niepewnym swojej wartości. Makijażem, który jest maską, był tradycyjny make-up azjatycki – japoński czy chiński. Kobiety pokrywały cała twarz białym smarowidłem na bazie mąki ryżowej i dopiero na tym tle stwarzały nową, zupełnie inną od prawdziwej, wyidealizowaną twarz.

Wizażystka i charakteryzatorka
Ogromną popularność i powszechność makijażu stała się przyczyną powstania nowego zawodu. To wizażystka – osoba zajmująca się tworzeniem czyjegoś wizerunku za pomocą ubioru czy fryzury, a także wykonująca makijaż twarzy na specjalne zamówienie. Bo inaczej się malujemy na ściankę, inaczej na sesję na plaży, a jeszcze inaczej na ślub. Pracę wizażystki widać wtedy, gdy gwiazda korzystająca z jej usług, na co dzień nagle umaluje się sama. Zupełnie osobnym zawodem jest „charakteryzator” – ktoś, kto nadaje twarzy i sylwetce aktora cechy granej przez niego postaci. I choć np. moda na konturowanie przyszła właśnie z teatru – doskonała charakteryzatorka wcale nie musi być takąż wizażystką.

Słowo „makijaż” pochodzi z francuskiego (maquiller) i oznacza m.in… fałszowanie. Angielskie „make up” ma w znaczeniu określenie – nadrabiać, uzupełniać. Bo też temu służy malowanie twarzy.
Autorzy kalendarza rekomendują dzień bez makijażu stwierdzeniem, że nareszcie panie będą mogły mogli zobaczyć swoje koleżanki, a panowie ukochane w naturalnej odsłonie… A to się można zdziwić! Także dlatego, że wiele pań ma dziś na twarzy elementy makijażu permanentnego – doklejone rzęsy, wytatuowane brwi i kontur ust. Bez pełnego, uzupełniającego makijażu może to wyglądać nieco upiornie. Zapewne 5 maja jakieś celebrytki, na co dzień ledwie unoszące powieki ciężkie od cieni, rzęs i eyelinerów pokażą się w internecie „bez makijażu”. Ale nie wyrwą doklejek, nie usuną tatuażu. Po prostu zrobią sobie makijaż nude.

Dana Jurszewicz

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Malowana lala czy zadbana i atrakcyjna?