Miasto - Tygodnik Koszaliński

Historia bobolickiego herbu

 Bobolicki herb :: Fot: Archiwum

680 lat temu Bobolicom nadano prawa miejskie. Ten rok miał być więc dla całej gminy wyjątkowy. Niestety, pandemia koronawirusa wymusiła na włodarzach odwołanie wielu z zaplanowanych na najbliższe tygodnie wydarzeń. Można jednak wykorzystać wolny czas na podróż w przeszłość i zgłębienie interesujących dziejów miejskiego herbu.

Prawa miejskie Bobolicom nadał biskup niemiecki Fryderyk von Eickstadt w 1340 roku. Jednocześnie miasto otrzymało też herb. – Jest on bardzo ciekawy, bo przedstawia Jana Chrzciciela, który na lewym przedramieniu trzyma Baranka Bożego, a u jego stóp znajduje się tarcza herbowa biskupa Eickstadta – wyjaśnia Mieczysława Brzoza, burmistrz gminy i dodaje: – Jan Chrzciciel był patronem Biskupstwa Kamieńskiego, które znajdowało się we władaniu Fryderyka von Eickstadta i stąd właśnie jego postać na pierwszym herbie Bobolic. Od 1340 roku Jan Chrzciciel był też patronem naszego kościoła parafialnego.
Biskup Kamieński wyznaczył dwóch rycerzy – Bartuszewica i Goldbeck'a, żeby wprowadzali prawa miejskie w Bobolicach. Musieli oni też sprowadzić na ziemie polskie osadników i zadbać o to, żeby zaczęli oni prowadzić różnego rodzaju działalności gospodarcze. – Obecność rzemieślników, rolników i handlarzy naturalnie przełożyła się na przyrost ludności w tym miejscu, a dzięki temu do budżetu wpływały pieniądze z podatków – tłumaczy Mieczysława Brzoza i kontynuuje: – Fryderyk von Eickstadt mianował też rycerzy pierwszymi wójtami miejskimi. Dzielili oni między sobą władzę administracyjną i sądowniczą.

Dla włodarzy Bobolic historia gminy jest istotna, dlatego postanowili z okazji jubileuszu posadzić na rynku kasztanowiec biały. - Mieszkańcy w głosowaniu online zdecydowali, że będzie się on nazywał Bobodziejek – mówi burmistrz.
Drzewo zostało posadzone 17 kwietnia, czyli w 680 rocznicę nadania Bobolicom praw miejskich. Uroczystość miała być huczna, ale odwołano ją z powodu pandemii. – Chcieliśmy zaprosić mieszkańców i w ich obecności umieścić przy naszym kasztanowcu tablicę z jego nazwą zwyczajową, gatunkiem oraz datą posadzenia, ale patrząc na sytuację epidemiczną w kraju zdecydowaliśmy się zrezygnować z tego pomysłu – przyznaje Mieczysława Brzoza. – Nie oznacza to jednak, że tablica się nie pojawi. Zrobimy to po prostu bez udziału publiczności.

(amb)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Historia bobolickiego herbu