Miasto - Tygodnik Koszaliński

Gdy pupil zniknie nam z oczu

 Zaginiony kot, który prawdopodobnie został wywieziony :: Fot: Archiwum

O tym, że kota łatwo można zgubić nawet we własnym domu, krążą od dawna legendy wśród właścicieli zwierząt domowych. Niestety, finał sprawy nie zawsze jest pomyślny, gdy nasz pupil zniknie nam z oczu na zewnątrz. A tutaj trzeba nie tylko zamienić się w prawdziwego detektywa, ale i wziąć pod uwagę rozwiązania, na które wpadłby wyłącznie nasz zwierzak. Jak się jednak okazuje, nie zawsze jest to takie proste…

Zaginięcie pupila to problem, który dotyczy zwykle psów i kotów, bo to one są najbardziej niezależnymi członkami naszego domowego kręgu milusińskich. Dochodzi do niego nie tylko podczas wycieczek, w trakcie spaceru, ale nawet we... własnym ogródku. Wystarczy jeden niefortunny bodziec, np. krzyk i harmider (dzieci, nieznani goście), huk (fajerwerki, różne pojazdy, burza) lub inne zdarzenie odczytane przez zwierzę jako zagrożenie, by pod wpływem instynktu stracić z nim kontakt. Zagrożeniem dla zwierzęcia jest również zetknięcie się z nowym terytorium, gdy np. podczas wakacji wypuszczamy je na wolny wybieg, by samo zapoznało się z terenem. Pies często lepiej poradzi sobie w tej sytuacji, a dla kota zwykle kończy się to sporym stresem i… utknięciem w dziwnym zakamarku, w dodatku dość niepostrzeżenie. 

Innego rodzaju problemem, który nakłania nasze zwierzęta do opuszczenia swojego terytorium, jest pociąg do płci przeciwnej czy potrzeba obrony oraz powiększania terytorium (co typowe jest dla kotów). Nie brakuje też zwierząt o nieco bardziej ciekawskiej, przyjacielskiej naturze, które są w stanie ukradkiem opuścić posesję i pójść za osobą o miłym zapachu czy też za kimś, kto przypomina im członka rodziny. Niektórzy milusińscy mogą też niepostrzeżenie wskoczyć do samochodu i odjechać w nieznane.

Wśród zagrożeń prowadzących do zaginięcia zwierząt należy również zwrócić uwagę na problem wyprowadzania kota na szelkach na dwór. Zwykle to dość ambitny zapęd właściciela, który często kończy się fiaskiem. Zadanie to wymaga odpowiedniego treningu kota (najpierw w domu) oraz smyczy i dopasowanych, dobrze zabudowanych szelek, najlepiej szytych na miarę, które zapobiegną ucieczce pupila, o czym przekonuje Aneta Młynarczyk, doświadczony petsitter. – Jeżeli nie mamy zamiaru regularnie wychodzić z kotem, to nie przyzwyczajajmy go do tych szelek.
Najbardziej skrajnym przypadkiem utraty pupila jest natomiast jego kradzież. Dzieje się tak przede wszystkim w przypadku zwierząt rasowych. W ten sposób ktoś może próbować założyć przyszłą pseudohodowlę albo wystawić zwierzę dalej na sprzedaż. Wystarczy chociażby spuścić na chwilę pupila w parku albo wypuścić luzem na zewnątrz na noc czy zostawić przed sklepem.

Poza domem
Co może czekać naszego pupila, gdy zaginie? Wiele z czarnych scenariuszy, dlatego tak ważna jest szybka reakcja. W trakcie akcji poszukiwawczej należy uzbroić się w cierpliwość – niekiedy może to trwać nawet kilka tygodni, warto jednak zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństw, jakie czyhają na naszych milusińskich. Podczas pobytu poza domem zwierzę zostaje zwykle pozostawione samo sobie. Może przez to zachowywać się zupełnie inaczej – być wystraszone, nerwowe albo i wręcz agresywne.

Nieznany teren to nowe bodźce i kolejne zagrożenia – w tym choćby ruchliwa ulica. Będąc w nowym miejscu pupil może zostać zraniony przez inne zwierzęta czy ludzi. To jednak nie wszystko. Szczególną uwagę warto poświęcić tu zagadnieniu wypadków drogowych z udziałem zwierząt. Dochodzi do nich najczęściej właśnie w tym momencie, gdy uciekają czymś wystraszone.
– Zwierzę może wpaść pod samochód, spowodować wypadek i nie tylko ono będzie wtedy pokrzywdzone. Może mieć to również skutki śmiertelne dla osoby, która prowadzi auto, widzi uciekające zwierzę i wykona nagły manewr hamowania. Pamiętajmy, że my tutaj za naszego pupila odpowiadamy. Jeżeli coś takiego się wydarzy, to mogą nas spotkać z tego tytułu konsekwencje prawne w związku z tym, że zwierzę nie zostało przez nas upilnowane – wyjaśnia Aneta Młynarczyk i dodaje, że natomiast jeśli potrącimy zwierzę, mamy obowiązek zareagowania, czyli udzielenia stosownej pomocy poszkodowanemu zwierzęciu lub zawiadomienia odpowiedniej służby np. straży miejskiej, policji czy TOZ-u. Warto jest też zadzwonić do lekarza weterynarii, by poinstruował nas np. jak ułożyć w pozycji bocznej czy mostkowej czy przewieźć poszkodowanego.

W przypadku innych zagrożeń, jakie czyhają na naszych milusińskich ekspertka zwraca uwagę na to, jak niebezpieczne może okazać się samodzielne poruszanie się psa poza domem ze smyczą, z którą się nam wyrwał, ponieważ może się na niej powiesić. Podobne zagrożenie dla kota stanowi obroża. Co więcej, przyczepiony do niej dzwoneczek może dodatkowo drażnić pupila, więc najbezpieczniejszym rozwiązaniem, jeżeli już jest to konieczne, byłaby tu obroża, która sama się rozpina w przypadku zaczepienia.
Kolejnym zagrożeniem jest niefortunny dobór kryjówki. Oznacza to, że pupil (zwłaszcza kot) może utknąć w jakimś trudno dostępnym miejscu np. na drzewie albo jakimś ciemnym zakamarku czy piwnicy.

Przede wszystkim zapobiegać
Aneta Młynarczyk zwraca uwagę na to, że na reakcję naszego pupila na stres związany z negatywnym bodźcem ma wpływ wiele czynników. – Wszystko zależy od tego, z jakim zwierzęciem mamy do czynienia, czy jest to zwierzę wylęknione, po przejściach. Niezależnie, czy właśnie je adoptowaliśmy, czy mamy od szczeniaka, nie puszczajmy go, dopóki nie wyuczymy go komendy na to, żeby do nas wróciło – mówi ekspertka i dodaje, że nie tylko psy można nauczyć pewnych zachowań: – Jak tak samo wyuczyłam kota. Gdy był malutki i mi się schował w domu, to w momencie gdy padło hasło „Herakles, gdzie jesteś?”, to on przybiegał i za każdym razem dostawał smaczka.

Oprócz wyuczenia podstawowych komend warto także zawczasu pomyśleć o kastracji i sterylizacji zwierząt (o ile nie ma przeciwskazań). Dzięki temu możemy mieć pewność, że ukróci to próby ucieczki z domu czy też zerwania się ze smyczy podczas spaceru, gdy poczują pociąg do płci przeciwnej.

Aneta Młynarczyk uczula, aby zwrócić uwagę na to, by podczas wizyty np. listonosza czy kurierów sprawdzać, czy furtka jest domknięta (dobrze ogrodzony teren to podstawa) oraz odpowiednio ogrodzić podwórko. Zmniejszyć znacząco szanse na utratę kota można zabezpieczając okna i balkony. Dzięki temu nasz pupil nie powinien wypaść przez nie czy uciec na skutek szoku. – Może okazać się, że kot nigdy nie wchodził na okno, a jednak w tym jednym dniu zainteresował się ptaszkiem albo muchą i jednak wyskoczył – przestrzega Aneta Młynarczyk.
Warto też zaczipować naszego podopiecznego. – To jest najważniejsze – podkreśla ekspertka. – Pamiętajmy, że gdy zaczipujemy nasze zwierzę, taki czip musi zostać następnie zgłoszony w odpowiedniej bazie. Pomaga to później w identyfikacji. Osoby, które pomagają zwierzętom zwykle w pierwszej chwili tego czipa szukają u weterynarza, więc jest bardzo pomocny – mówi i dodaje, że zaczipować warto także kota niewychodzącego.

Co ciekawe, samodzielne odnalezienie czipa na ciele zwierzęcia może nie być takie łatwe, ponieważ, jak się okazuje, może się przemieszczać w ciele pupila.
Aneta Młynarczyk zwraca uwagę na to, by zadbać o to, by pies przy obroży miał adresatkę, co także przyspiesza odnalezienie właściciela w razie zaginięcia.
Innego rodzaju problemem jest wspólne podróżowanie autem. Aby pupil nie wyskoczył przypadkowo z samochodu podczas postoju lub kolizji, należy pamiętać o jego odpowiednim zabezpieczeniu podczas trasy i przewożeniu np. w transporterze czy zapiętego pasami.

Jak szukać
Po pierwsze, w zależności od tego, jakiego gatunku jest to zwierzę, należy wdrożyć odpowiednie, wstępne czynności poszukiwawcze. Jeśli przyjmiemy odpowiednią strategię, mamy większą szansę na odnalezienie pupila.
– Jeżeli chodzi o kota, to zaczynamy od tego najbliższego otoczenia. Dobrze jest go poszukać najpierw w domu, bo może się okazać, że on akurat będzie spać w kanapie. Należy sprawdzić wszystkie jego miejscówki – wyjaśnia ekspertka.

Jak to jednak wygląda, gdy w domu pupila jednak nie ma? W przypadku kota należy przeszukać wszystkie okoliczne zakamarki. – Kot niewychodzący może przez trzy dni siedzieć w kryjówce i to od nas zależy, jak my będziemy go szukać – przybliża zachowanie gatunku Aneta Młynarczyk i dodaje, że zwykle koty niewychodzące w pierwszych dniach chowają się w okolicy około 150 m od domu. – Kot się może wcisnąć w takie miejsce, które wydaje nam się na pierwszy rzut oka za małe. Nie odezwie się na zawołanie, bo może być przerażony. Dlatego zaglądamy bardzo dokładnie w każdą najmniejsza dziurę. Koty wychodzą zazwyczaj z ukrycia powoli, o świcie i o zmierzchu, dopiero w okolicach trzech dni od zaginięcia. Są też takie sytuacje, że siedzą obok przy klatce, ale to bardziej mieliśmy szczęście.

– W przypadku psa bywa różnie. Również zaczynamy od najbliższego otoczenia, ale trzeba wziąć pod uwagę to, że pies się będzie przemieszczał – mówi Aneta Młynarczyk i wspomina przy tym, że gdy jej pupil zaginął przestraszywszy się huku, to akcja poszukiwawcza trwała cztery dni: – Proszę pamiętać, że jeżeli zwierzę się boi, to ono tak naprawdę walczy o życie. Ono nie myśli wtedy, dokąd ma uciec, działa instynktownie. W pierwszych dniach psa jest łatwiej zauważyć. Jest bardziej widoczny od kota. Albo będzie uciekał przed siebie, albo będzie krążył. W większości przypadków będzie go lepiej widać, więc jeżeli zrobimy dobre ogłoszenie, to szanse są duże i gdzieś go ktoś wyłapie.

Ogłoszenie o zaginięciu
Tutaj obecnie przede wszystkim z pomocą przychodzi internet i social media, chociaż nie należy również zapominać o tradycyjnych tablicach czy ulotkach, plakatach u weterynarza, w sklepie zoologicznym czy informacjach na portalach ogłoszeniowych. Warto być w stałym kontakcie ze schroniskiem. Z czasem coraz bardziej należy rozszerzać zasięg poszukiwań. W naszym regionie dużą pomocą może okazać się m.in. facebookowa grupa „Zaginione/znalezione zwierzaki Koszalin i najbliższe okolice”, gdzie nie tylko można powiadomić o zaginionym pupilu, ale też administratorki udzielają wskazówek i pozostają w bezpośrednim kontakcie z właścicielami. Aneta Młynarczyk zwraca uwagę, że w przypadku zwierząt rasowych albo charakterystycznych warto także uruchomić kontakty w grupach związanych z daną rasą zwierzęcia np. labradory, persy, papugi. Nie należy zapominać też o ogłoszeniu na własnym profilu, co ożywi sieć najbliższych kontaktów.

Ekspertka radzi, by przygotowując ogłoszenie wybrać odpowiednie, wyraźne zdjęcia pupila, które pokazują dobrze jego sylwetkę i głowę. W przypadku kotów istotne może być także wskazanie szczegółów np. plamki na nosie, kolor łapek, ponieważ wiele z nich ma podobny wygląd. Kolejną ważną kwestią jest podanie okolicy, w której doszło do zaginięcia: ulicy, miasta (w przypadku mniejszych miejscowości również większej miejscowości np. Manowo koło Koszalina) i województwa. Ułatwi to lokalizację, gdy ogłoszenie zacznie być udostępniane. Należy też pamiętać o wskazaniu, kiedy zwierzę zaginęło, a w przypadku kotów – czy jest wychodzący. Podajemy też imię zwierzęcia i nasze dane kontaktowe (np. numer telefonu).

Aneta Młynarczyk uczula, by w ogłoszeniu nie podawać jednak nigdy numeru czipu zwierzęcia, aby uniknąć telefonów od osób, które chciałyby od nas coś wyłudzić. Ekspertka dodaje, że warto też napisać o cechach charakteru pupila, by wiedzieć, czy będzie prawdopodobnie raczej przyjaźnie nastawiony czy przeciwnie – będzie unikał kontaktu i wycofywał się. – W momencie kiedy będziemy zabezpieczać zwierzę, pamiętajmy jednak przede wszystkim o naszym bezpieczeństwie – radzi Aneta Młynarczyk. Gdy uda nam się zbliżyć do zwierzęcia, dobrze jest pomyśleć o napojeniu i nakarmieniu go, by odzyskało siły. Jeśli znaleźliśmy psa, kota czy królika i szukamy właściciela, należy uważać na to, by zgubę przekazać faktycznie jego opiekunowi. Sprawdźmy reakcję na spotkanie, poprośmy o książeczkę zdrowia, zdjęcie. Zdarzają się chętni na cudze zwierzęta, zwłaszcza w typie rasy. Gdy pupil zostanie odnaleziony, wszelkie ogłoszenia o jego zaginięciu należy pousuwać.

Alicja Tułnowska

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Gdy pupil zniknie nam z oczu