• Kategoria: News
  • Odsłony: 1138

Tego lata Koszałka zastąpi… Julek

Tramwaj wodny, od kilkunastu lat pływający w wakacje po Jamnie, to popularna letnia atrakcja naszego miasta. W zbliżającym się sezonie statek o nazwie Koszałek będzie odpoczywał. Zastąpi go nowszy, młodszy model, który w drodze konkursu zyskał miano Julek”. Nazwa nawiązuje do legendarnych jamneńskich skrzatów.

Jezioro Jamno jest dziewiąte w Polsce i trzecie w województwie zachodniopomorskim pod względem wielkości. Dzięki temu, że sąsiaduje z Morzem Bałtyckim, w XIV w. Koszalin wybudował port w ówczesnej osadzie Unieście (obecnie dzielnica Mielna). Miasto nad Dzierżęcinką należało do związku nadmorskich miast hanzeatyckich. Jednak w XVII w. z uwagi na zły stan wód w Jamnie port został zamknięty. Koszalin wrócił do koncepcji zostania miastem nadmorskim w XX w., dążąc do przyłączenia dwóch dawnych osad rybackich, Jamna i Łabusza, aby w ten sposób ponownie uzyskać połączenie z Bałtykiem. Udało się to w styczniu 2010 r., ale już kilka miesięcy wcześniej na wodach jeziora Jamno pojawił się statek, regularnie pływający do Mielna, będącego wówczas osadą, a od stycznia 2017 r. - miastem.

Festyn i koncert

Nazwę owego statku wymyślił Paweł Woźniak, a konkurs na miano dla tramwaju wodnego ogłosiła jedna z gazet. Po raz pierwszy Koszałek wypłynął na wody jeziora Jamno pod koniec lipca 2009 r. Wznowieniu regularnych przepraw z Koszalina do Mielna towarzyszył festyn na przystani w Jamnie i koncert ph. „Wypłyń na głębię” w tamtejszym zabytkowym kościele.

Każdego sezonu z rejsu Koszałkiem korzystało ok. 20 tysięcy osób. Statek zabierał na pokład maksymalnie 70 osób. Dostanie się na nim do Mielna stanowi alternatywę do dojazdu nad morze samochodem, miejską komunikacją czy prywatnym busem. Rejs trwa kilkanaście minut.

Nowy, lepszy model

Od tego roku Koszałka zastąpi drugi statek, większy i nowocześniejszy. Stanie się on jedynym publicznym środkiem transportu z Koszalina do Mielna. Jego dostawa planowana jest na przyszły miesiąc. Jednak operator statku, spółka Miejski Zakład Komunikacji, starania o jego powstanie podjęła ponad dwa lata temu. W październiku 2019 r. został ogłoszony przetarg nieograniczony na zaprojektowanie, wybudowanie i dostawę statku pasażerskiego wraz z urządzeniem transportowym. Przedmiotem zamówienia było także opracowanie sprzętu do wodowania i wyciągania statku wraz z jego zaprojektowaniem, wykonaniem i dostawą. Umowę z wykonawcą nowego statku, firmą Alumilex z Gdyni, spółka podpisała w styczniu 2020 r. Koszt budowy statku wynosi 3.665.400,00 zł brutto, z czego ponad 2 mln zł dał Urząd Marszałkowski z Regionalnego Programu Operacyjnego 2014-2020. Wykonawca daje dwuletni okres gwarancji. Statek będzie miał napęd hybrydowy dzięki silnikowi elektrycznemu, zasilanemu z baterii litowo-jonowych, oraz silnikowi spalinowemu. Poszycie jego kadłuba, a także pokładu i nadbudówki zostaną wykonane ze stopów aluminium. Część pasażerska statku będzie podzielona na część zadaszoną zamkniętą, zadaszoną otwartą i część niezadaszoną otwartą.

Julek na cześć skrzata

Zanim nowy statek wyruszy na wody koszalińskiego jeziora, MZK i Urząd Miejski ogłosiły konkurs na jego nazwę. Wpłynęło 191 propozycji, z których kilka się powtarzało, np. Jamnik, Jamniczek, Opałek czy Julek. Większość nazw miała się kojarzyć z Koszalinem (np. Bogusław II – imię pomorskiego księcia z rodu Gryfitów, który się urodził w Koszalinie; Gryf – mityczne zwierzę, znajdujące się herbie książęcego rodu i obecnego herbu Koszalina), nazwą jeziora i jednocześnie dawnej osady, która od 11 lat jest częścią naszego miasta (Jamen, Jamund, Jamnival, Jamnoszek).

Nie brakowało i takich nazw, które związane były z jeziorem: Tatarak, Wodniczek, czy skrzatami: Chochlik Jamneński, Opałek (od imienia krasnala Koszałka-Opałka z bajki Marii Konopnickiej „O krasnoludkach i sierotce Marysi”) czy Hałabała. Inne nazwy to m. in. Żagiewka, Wagabunda, Śnieżka, Hakuna Matata, Strzała. Nie zabrakło propozycji odnoszącej się do nazw skrzatów, które, według legend, zamieszkiwały kiedyś jamneńskie chaty, aby pomagać gospodyniom. O ich istnieniu przypomina figurka Julka, stojąca na przystani na osiedlu Jamno-Łabusz.

Bliżej morza

Imię skrzata jako nazwę dla nowego statku zgłosiło dziewięć osób, dlatego zwycięzcę komisja konkursowa musiała wylosować. Tym sposobem wygrana przypadła Karolowi Schmidtowi. – Sam statek kojarzy się i z częścią Koszalina, i z jeziorem, stąd pomysł na nazwę – wyjaśnia laureat konkursu. – Mam nadzieję, że większość mieszkańców zna legendę o Julkach, przypomnianą przez Gracjana Bojara-Fijałkowskiego. Liczę na to, że te skrzaty nadal pomagają mieszkańcom naszego miasta, które, dzięki statkowi, przybliży się ku morzu. Pierwszym statkiem, Koszałkiem, pływałem i bardzo mi się ten rejs podobał. Cieszę się, że jego rejsy były połączone z kursami autobusów, a jeśli ktoś przyjechał na przystań swoim samochodem, to też miał gdzie się zatrzymać.

Po mieście i po jeziorze na jednym bilecie

– Rejs statkiem do Mielna to dobra alternatywa dla dotarcia tam samochodem, bo trwa znacznie krócej, około kwadransa – przypomina Piotr Jedliński, prezydent Koszalina. – Nazwa statku, nawiązująca do legendy, która poznają nasze przedszkolaki, jest bardzo trafiona. Spółka MZK nie wznowi już letnich kursów autobusu linii nr 1 ze względu na koszty jej obsługi. Zachętą do korzystania z rejsu statkiem ma być możliwość dotarcia tą drogą do Mielna dzięki jednemu biletowi autobusowemu. Rozkład jazdy autobusu linii nr 6, która latem kursuje do przystani na osiedlu Jamno-Łabusz, będzie dostosowany do rejsów Julka.

– Na razie nie wiemy, jaka będzie cena biletów na rejs Julkiem, bo to ustala Zarząd Dróg i Transportu – przyznaje Andrzej Bacławski, prezes MZK. – Na pewno będzie tak, że kasując bilet w autobusie, będzie można skorzystać z rejsu tym statkiem. Chcemy, aby w szczycie sezonu Julek kursował co godzinę i by te kursy trwały dłużej, niż do końca sierpnia. Wodowanie Julka planujemy na połowę maja.

Koszałek wróci na wody Jamna za rok, ale posłuży już raczej tylko jako atrakcja turystyczna. Z rejsu nim skorzystają grupy zorganizowane. Nowy statek będzie cumował przy wyremontowanej przystani. Jej modernizacja, kosztująca 340 tys. zł, zakończy się także w przyszłym miesiącu.

Ewa Marczak

Fot. Archiwum

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.