Miasto - Tygodnik Koszaliński

Psia terapia

 Psi terapeuta w akcji :: Fot: Marcin Torbiński

Warto brać udział w konkursach, także internetowych. Przekonały się o tym dwie pracownice Koszalińskiej Biblioteki Publicznej w Koszalinie – Barbara Wysmyk i Natalia Sulima. Dzięki ich zaangażowaniu podopieczni filii nr 3 mogli spotkać się z Adopsiakami Terapeuciakami.

Adopsiaki to dwa niezwykłe psy – Maja i Mucha. Zostały adoptowane ze schroniska. Obecnie prowadzą dogoterapię a także promują ideę adopcji. Oczywiście, nie robią tego same. Ich opiekunką jest Anita Stefek, która jest właścicielką kundelków.
– To są bardzo wyjątkowe psy – mówi Anita Stefek. – Są one po ciężkich przejściach, a okazuje się, że robią furorę. Wszyscy się nimi zachwycają. Często pytają się mnie ludzie, skąd wziąć takie wspaniałe psy, pytają też o rasę. A to są zwykłe kundelki – dodaje. Psy są bardzo dobrze ułożone. Nie boją się ludzi, są ufne, dają się głaskać i przytulać, nie szczekają. W związku z tym nadają się znakomicie do pracy z dziećmi.

Duży zawsze może więcej

 Sąsiedzi - osiedle Przylesie i Na Skarpie :: Fot: Magda Pater

Choć członkowie zarządów i rad nadzorczych dwóch największych koszalińskich spółdzielni mieszkaniowych znają się i spotykają przy okazji imprez oraz wydarzeń gospodarczych, teraz postanowili spotkać się w jednej, konkretnej sprawie.

13 lutego odbyło się spotkanie, w którym wzięli udział członkowie zarządu KSM „Przylesie” z prezesem Kazimierzem Okińczycem na czele oraz zarządu KSM „Na Skarpie” z prezesem Leszkiem Ślipkiem. Uczestniczyli członkowie obu rad nadzorczych z przewodniczącymi: Elżbietą Sułek („Przylesie”) i Andrzejem Konopką („Na Skarpie”). Zebrani poświęcili je nawiązaniu ściślejszej współpracy i stworzeniu silnego lobby spółdzielczego w Koszalinie. Taka współpraca międzyspółdzielniana już miała miejsce, kiedy w KSM „Na Skarpie” nie było Rady Nadzorczej, a wszystkie wymagane procedury trzeba było prowadzić. To RN i zarząd KSM „Przylesie” pomagał rozwiązać problemy, sięgając do swoich doświadczeń i znajomości prawa.

Sześciu wspaniałych… elektryków

 Olimpiada o Wiedzy Technicznej :: Fot: Marcin Torbiński

Uczniowie Zespołu Szkól nr 9 i oddział Stowarzyszenia Elektryków Polskich zaprosili swoich najlepszych rówieśników na finał Olimpiady o Wiedzy Technicznej. Została ona zorganizowana z okazji 100-lecia Stowarzyszenia Elektryków Polskich.

Stowarzyszenie podpisało z ZS 9 porozumienie o współpracy i wspiera placówkę w kształceniu uczniów w zawodach technik elektryk i elektryk. Obie instytucje dwa lata temu zbudowały generator Tesli i zorganizowali pokaz jego możliwości. Oddział SEP w Koszalinie istnieje 68 lat. ZS 9 w przyszłym roku będzie świętować 60-lecie działalności.
W strukturach koszalińskiego oddziału SEP działają dwa koła młodzieżowe, w tym jedno przy ZS 9, które zorganizowało Olimpiadę Wiedzy Technicznej. To jego członkowie przygotowali zestaw pytań do olimpiady i związane z nią regulaminy. Adresatami konkursu byli uczniowie szkół ponadpodstawowych o kierunku elektrycznym.

Nowocześnie i… z humorem

 Kamil Radzimowski i Krzesimir Dębski :: Fot: Magda Pater

Tym razem do Filharmonii Koszalińskiej zawitał Krzesimir Dębski – jeden z najsłynniejszych współczesnych polskich kompozytorów filmowych. Towarzyszył mu Kamil Radzimowski, który zabrał słuchaczy w muzyczną podróż po kulturze orientu, grając na duduku.

Panowie stworzyli duet idealny. Nie tylko w kwestiach muzycznych, sposobie porozumiewania się na scenie, ale także w zakresie konferansjerki, gdyż należy podkreślić, że obaj z wielkim zacięciem humorystycznym poprowadzili piątkowy koncert karnawałowy.
Dodatkowo, nie zabrakło także zmiany garderoby ze strony Dębskiego. Tak oto, podczas pierwszej części kompozytor pojawił się w klasycznym stroju, aby po przerwie zaprezentować się w błyszczącej marynarce i… butach. Z kolei Radzimowski pozostał wierny charakterystycznemu stroju w stylu orientalnym podczas całego występu.

Mieszkańcy wygrali z planami urzędników

 Krańcowa :: Fot: Magda Pater

Kilkutygodniowe protesty części mieszkańców osiedla Morskie przyniosły skutek. Władze Koszalina wycofały się z planów wydzierżawienia pustego terenu przy ul. Krańcowej Polskiej Spółki Gazownictwa. Firma chciała tam wybudować stację tankowania sprężonego gazu ziemnego – LCNG, co według mieszkańców byłoby groźne dla nich i środowiska.

Stacja tankowania sprężonego gazu ziemnego LCNG dla ciężarówek i innych dużych pojazdów miała stanąć w sąsiedztwie stacji benzynowej przy ul. Morskiej, przy węźle drogi ekspresowej S6. To najlepsze miejsce na tego typu obiekt według Polskiej Spółki Gazownictwa, dlatego jej przedstawiciele podpisali z władzami miasta list intencyjny w sprawie wydzierżawienia terenu. Mieszkańcy zaalarmowali media, przekazali prezydentowi miasta petycję, pod którą zebrali 200 podpisów poparcia i zabrali głos na trybunie obywatelskiej w czasie styczniowej sesji Rady Miejskiej. Wówczas o zmianę lokalizacji apelowało sześć z dziewięciu osób, które wystąpiły w sali konferencyjnej ratusza.

Wystawa (bardzo) osobista

 Cukin :: Fot: Waldemar Kosowski

W sianowskiej galerii Zorza można podziwiać ilustracje, plakaty, rysunki, zdjęcia murali i różnego rodzaju artystyczne instalacje przygotowane przez Tomka Żuka, wszystkim znanego jako Cukin. Artysta nie często decyduje się na tego rodzaju prezentację swojego dorobku. Poprzednia jego wystawa miała miejsce 8 lat temu.

– Do ostatniej chwili chodził, poprawiał i zmieniał ustawienia przedmiotów w galerii. Chciał wykorzystać każdy centymetr przestrzeni, żeby nadać swojego charakteru wystawie – podkreśla Aleksandra Kowalczyk, dyrektorka Centrum Kultury i Biblioteki Publicznej Gminy i Miasta Sianów.
– Od wielu lat nie miałem żadnej wystawy. Broniłem się przed tym, a jak już namalowałem jakieś prace, to zaraz się sprzedawały – tłumaczy Cukin. – Myślę, że w dobrym momencie dostałem zaproszenie z Sianowa. Miałem piętnaście dni, żeby przygotować wystawę. Bardzo nie chciałem, żeby to była sala, gdzie wiszą tylko obrazki, ale żeby był to faktyczny kawałek mojej pracowni, którą mam w Koszalinie, a którą mógłbym przybliżyć mieszkańcom regionu, którzy nie mogą mnie tam odwiedzić.

Dziecko w multimedialnej pułapce

 Marta Wołoszyn :: Fot: Marcin Torbiński

Rozmowa z Martą Wołoszyn – psychologiem, prezesem Stowarzyszenia Profilaktyki i Terapii „Młodzi – Młodym”.

Coraz częściej widuje się dzieci „przyklejone” do smartfonów, tabletów czy komputerów. Jakie mogą się z tym wiązać zagrożenia?
– Największe zagrożenie polega na tym, że dzieci, które korzystają za często z różnego rodzaju technologii, zaczynają funkcjonować w takim dużym napięciu emocjonalnym, w dużym stresie, w specyficznej czujności, która angażuje różnego rodzaju procesy poznawcze. To napięcie występuje w dwóch aspektach, pierwszy z nich jest fizyczny, a drugi – psychiczny. Ten fizyczny będzie widoczny wtedy, kiedy dziecko będzie pochłonięte tą aktywnością. Z jednej strony to jest naturalna czynność, ale tutaj dochodzi element szybkości, zmieniających się obrazków, dźwięków – i to jest właśnie ta czujność wyrabiana przez specyficzne bodźce. W związku z tym ciało się napina i jest w gotowości – trochę jak sportowiec przygotowujący się do biegu – jest napięcie i moment wstrzymania, u sportowca napięcie puszcza, kiedy rzuca się do biegu, u dziecka utrzymuje się cały czas.

Urocze damy czy perfidne morderczynie?

 Spektakl Teatru Witraż :: Fot: Magda Pater

24 stycznia Teatr Witraż pracujący w Klubie „Na Skarpie” zaprosił publiczność na drugą w swojej historii premierę. Była to reżyserowana przez Lidię Jeziorską klasyczna czarna komedia „Upiór w operze” Patricka G. Clarka. Nie już tajemnicą, że pod tym scenicznym pseudonimem kryje się znany polski reżyser Janusz Majewski.

– Teatr Witraż, skupiający dorosłych miłośników sztuki teatralnej powstał w 2018 roku z inicjatywy Elżbiety Kilichowskiej-Hille, która wyreżyserowała naszą pierwszą premierę, spektakl „Jeszcze jest jakaś szansa” – powiedziała Lidia Jeziorska. – W tym roku zaproponowałam naszym aktorom słynnego „Upiora w kuchni”. To jedna z moich ulubionych sztuk. Bardzo cenię spektakle z dobrym inteligentnym tekstem, wciągającą intrygą i błyskotliwym poczuciem humoru. A wszystkie te elementy znajdziemy w „Upiorze”.

Instrukcja bicia dziecka

 Bicie jest formą przemocy :: Fot: Marcin Torbiński

W ubiegłym tygodniu pojawiła się w internecie bulwersująca informacja, zamieszczona przez Magdalenę Komstę, psycholożkę, pedagożkę i autorkę bloga Wymagające.pl. Pani Magdalena zamieściła zdjęcia stron książki „Pasterz serca dziecka”, autorstwa Tedda Trippa, rozpowszechnianej przez wydawnictwo „Słowo Prawdy”. W książce znajdują się fragmenty będące instruktażem dla rodziców… jak prawidłowo należy być dzieci, nawet niemowlęta.

Te słowa zszokowały wielu rodziców. Trudno uwierzyć, że nie jest to pamiętnik oprawcy. W książce czytamy m.in. „Powiedz dziecku, ile klapsów otrzyma. (…) Usuń rzeczy, które mogą zneutralizować karę (pielucha, kalesony itp.). Zaraz po wykonaniu kary załóż odzież z powrotem. Najlepiej, jeżeli dziecko położysz na swoich kolanach zamiast na krześle czy łóżku". „Upewnij się, że dziecko rozumie, co złego zrobiło. To często zajmuje trochę czasu. Często też dzieci będą się starały za wszelką cenę ukryć prawdę, posuwając się nawet do kłamstwa.

Strona 1 z 1400

Oglądasz teraz: Start