Miasto - Tygodnik Koszaliński

Dzięki nim żyjemy w wolnej Polsce

 Uroczystości z okazji 99. rocznicy Bitwy Warszawskiej :: Fot: Magda Pater

Od wielu lat święto Wojska Polskiego obchodzimy w rocznicę decydujących walk w czasie Bitwy Warszawskiej. To podkreślenie doniosłości tego wydarzenia sprzed niemal stu lat. Niektórzy historycy zaznaczają jednak, że do tej pory nie doczekało się ono właściwego upamiętnienia, jakim byłoby muzeum.

Na uroczyste obchody 99. rocznicy Bitwy Warszawskiej zaprosili koszalinian Prezydent Koszalin,a Piotr Jedliński, Dowódca Garnizonu Koszalin cz.p.o. ppłk Wiesław Kawecki i Przewodniczący Rady Kombatantów i Osób Represjonowanych Antoni Burzyński. Piotr Jedliński przypomniał znaczenie Bitwy Warszawskiej dla dalszych losów całego kontynentu.

Tajemnica końca życia Matki Boskiej

 Przygotowania do uroczystości maryjnych :: Fot: Magda Pater

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, obchodzona przez katolików 15 sierpnia, to jedno z najstarszych świąt maryjnych w Kościele katolickim. Przekonanie o tym, że Jezus nie pozostawił ciała swojej matki na ziemi, ale uczynił podobnym do swojego ciała w chwili zmartwychwstania i zabrał do nieba, było powszechnie wyznawane od pierwszych wieków chrześcijaństwa.

Już w VI wieku cesarz Maurycy (582-602) polecił obchodzić na Wschodzie w całym swoim państwie w dniu 15 sierpnia osobne święto dla uczczenia tej tajemnicy. Musiało ono lokalnie istnieć już wcześniej, przynajmniej w V w., a w Rzymie z całą pewnością było obchodzone w VII stuleciu. Argumentem za zabraniem Maryi z ciałem i duszą do nieba jest fakt, że nigdy w historii chrześcijaństwa nie twierdzono, że w jakimś miejscu znajduje się jej grób. Gdyby pierwsi chrześcijanie nie wierzyli we wniebowzięcie matki Chrystusa, z pewnością otaczaliby czcią i szacunkiem miejsce jej wiecznego spoczynku, podobnie jak jest w przypadku grobu św. Piotra czy innych apostołów.

Nasi bronili twierdzy

 Rekonstrukcja historyczna :: Fot: Roman Popiołek

Mariusz Król to pasjonat historii, rekonstruktor, zajmujący się dość nietypowym okresem, bo I wojną światową. Opowiada nam o swojej pasji.

Pasji jest wiele. Czemu akurat rekonstrukcja historyczna?

– To naturalna konsekwencja naszych działań, naszych, czyli Stowarzyszenia Historyczno-Eksploracyjnego „Odkrywcy”. Takie rekonstrukcje pozwalają na rozwinięcie zainteresowań, oraz umożliwiają dzielenie się zdobytą wiedzą.

Historię mam we krwi

 Ekipa najnowszego filmu Marcina Maślanki i Arkadiusza Patera :: Fot: Studio

Rozmowa z Marcinem Maślanką, prezesem Stowarzyszenia Grupa Rekonstrukcji Historycznej „Gryf”.

Skąd wzięła się u ciebie fascynacja historią, rekonstrukcjami historycznymi? Jak zaczęła się droga „Gryfa”?
– Fascynacja historią zaczęła się bardzo wcześnie w dzieciństwie. Wszystko za sprawą mojego śp. dziadka i jego bardzo barwnych opowieści i przeżyć z okresu II wojny światowej. Potrafił świetnie opowiadać i zainteresować historią, a ja słuchałem go z niezwykłą pasją. Potem był okres szkolny, w którym trafiłem na dobrych nauczycieli historii, takich z zamiłowaniem. Pochłaniałem duże ilości książek historycznych i to wyposażało mnie w wiedzę, czasami bardzo szczegółową.

Poskładać życie od nowa

 Warto otworzyć się na różne możliwości pomocy :: Fot: PAP

Kilka minut albo nawet kilka sekund może zmienić życie każdego pełnosprawnego człowieka. Często nie myślimy nawet o tym, że wypadek może przydarzyć się każdemu. W każdej chwili: w domu, na ulicy, w pracy. Po leczeniu musimy poskładać świat, w którym żyjemy, od nowa, także ten zawodowy. Na szczęście, jest na to realna szansa.

Chcieć to móc, nie poddawać się, walczyć, bo warto… Ile banałów słyszymy na co dzień, trudno zliczyć, ale wśród nich są słowa, które warto wziąć sobie do serca. Tym bardziej, jeśli wypowiadają je specjaliści. Kiedy po wypadku lub po ciężkiej chorobie kończy się komuś świat, trudno, żeby powiedział sobie: „Weź się w garść!” i rzeczywiście to zrobił. Najpierw ból, potem szpital, powolna rehabilitacja i często obniżony nastrój, a zdarza się, że depresja, bo nie można już wrócić do zawodu wykonywanego przed wypadkiem czy chorobą. Pocieszają bliscy, z pomocą przychodzą współpracownicy. Ale życie musi toczyć się dalej. Dostajemy etykietkę niepełnosprawnego i co dalej? Do niedawna faktycznie trudno było wyobrazić sobie, co będzie potem. Dziś jest światełko w tunelu. Tym światełkiem może być projekt pn. „Powrót do zdrowia – powrót do pracy”, realizowany w czterech ośrodkach rehabilitacji kompleksowej.

Zawsze czułam się Polką

 Pani Wiktoria Wysocka jest już koszalinianką :: Fot: Magda Pater

Wiktoria Wysocka nie mówi po polsku, ale w sercu jest naszą rodaczką w stu procentach. Po dziesięciu latach starań dotychczasowa mieszkanka Krasnoarmiejska w Kazachstanie może osiedlić się w kraju swoich przodków.

Jej dziadkowie byli Polakami. Nosili nazwiska: Wysocki, Piasecka, Kraśnicka i Lubikowska. W 1936 roku zostali wywiezieni do Kazachstanu ze wsi obok miasta Chmielnickij. – Odkąd pamiętam moja babcia mówiła do mnie po polsku – przyznaje nowa mieszkanka Koszalina. – Często podkreślała, że jesteśmy Polakami. Dlatego bardzo chciałam osiedlić się w naszej ojczyźnie. Polska bardzo mi się podoba. A Koszalin to szczególnie piękne miasto, w dodatku położone blisko morza, nad którym zawsze chciałam mieszkać. Poza tym są tu teatr, filharmonia. Dlatego wybrałam to miasto na miejsce docelowe swojego zamieszkania. Bardzo się cieszę, że tutaj w końcu jestem. Chcę tu normalnie żyć, pracować. Dziękuję wszystkim, którzy mi pomogli w przyjeździe do Koszalina, szczególnie pani Marii Lis z Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu Miejskiego. To złota kobieta, która okazała mi wiele serca.

Wnioski lepiej złożyć przez internet

Pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie przy al. Monte Cassino do 16 sierpnia do godz. 17 wydłużają czas pracy sali obsługi Biura Obsługi Klienta. Chcą w ten sposób ułatwić pracującym rodzicom składanie wniosków o świadczenie rodzinne Rodzina 500+. Od początku miesiąca można je składać także w formie papierowej.

Rządowy program „Rodzina 500 plus” trwa już trzy lata. Do tej pory świadczenie wychowawcze w wysokości 500 zł miesięcznie było przyznawane na drugie i każde kolejne dziecko. Od zeszłego miesiąca można je uzyskać także na pierwsze dziecko. Nie trzeba spełniać kryterium dochodowego.

Sucho wszędzie, ale… nie u nas

 Regularne picie wody ma kluczowe znaczenie :: Fot: Magda Pater

Popękana ziemia, żółta trawa to nieprzyjemne widoki, które często się powtarzają o tej porze roku. Niedobór wilgoci jest niebezpieczny dla ludzi, zwierząt i roślin. Susza jest jedną z klęsk żywiołowych. Nasz region szczęśliwie omija, ale to nie znaczy, że możemy marnować wodę. Mimo że Polska leży w umiarkowanej strefie klimatycznej, a jej teren przecinają liczne rzeki, stan nawodnienia jest bliski krajom afrykańskim. Woda staje się u nas towarem wręcz deficytowym, którego trzeba używać rozsądnie, czyli oszczędnie.

Ludzki organizm w większości składa się ze związku chemicznego H2O. Bez niego nie mógłby normalnie funkcjonować. Picie, nawadnianie się, to jedna z podstawowych czynności fizjologicznych. Niestety, wielu z nas ją zaniedbuje lub zaspokaja niewłaściwe. Najlepsza dla naszego organizmu, czyli naszego zdrowia, jest czysta, niegazowana woda. Każdy z nas powinien dostarczyć jej przynajmniej półtora litra dziennie, a resztę zapotrzebowania na płyny uzupełnić owocami, niesłodzonymi sokami, herbatą czy zupą.

Co z zapowiadanym remontem dworca?

 Dworzec PKP :: Fot: Magda Pater

Remont budynku, który jest niezbyt chlubną wizytówką Koszalina, będzie nie lada wyzwaniem dla architektów i wykonawców. Inwestycja, o którą władze miasta zabiegają od lat, staje się realna.

W październiku 2018 r. przedstawiciele spółki, zajmującej się odnową dworców, spytali mieszkańców, co ich zdaniem powinno się znaleźć w budynku dworca i w jego najbliższym otoczeniu. Zdaniem uczestników warsztatów, które miały wówczas miejsce w ratuszu, obecny obiekt trzeba by zburzyć, a na jego miejscu postawić nowy, bardziej estetyczny i funkcjonalny. Od tamtego czasu wobec tej inwestycji nic się nie dzieje.

Strona 1 z 1388

Oglądasz teraz: Start