Miasto - Tygodnik Koszaliński

Człowiek tonie po cichu

 Symulacja akcji ratunkowej :: Fot: PAP

Choć sezon wakacyjny powoli zmierza ku końcowi, to nie oznacza, że możemy zwolnić się z odpowiedzialności. Przestrzeganie zasad bezpieczeństwa obowiązuje przez cały rok, i to zwłaszcza, jeśli dotyczą tak nieprzewidywalnego żywiołu, jakim jest woda.

– Codziennie się dzieje coś na plaży – stwierdza prezes WOPR Koszalin Sławomir Pikuła. Świadczy to o tym, że nie bardzo wiemy, jak zachować się nad wodą i bagatelizujemy kwestię bezpieczeństwa. Prezes koszalińskiego WOPR-u jako przyczyny wypadków nad wodą podaje kąpiel w miejscach dzikich, brawurę, brak rozwagi oraz umiejętności pływackich. Podkreśla także, że dużą rolę odgrywa tutaj problem alkoholowy. – Jak się człowiek upije, to wtedy świat jest kolorowy. Człowiekowi, który znajduje się pod wpływem alkoholu, puszczają pewne hamulce dotyczące bezpieczeństwa. Można zobaczyć, jak na plaże wnoszone są całe torby piwa, puszek i to wszystko jest spożywane, a ratownik nie jest przecież policjantem – stwierdza. – Zaburzenia widzenia, wykorzystania własnej siły organizmu, to wszystko zmienia parametry...

Los bocianów nie jest mu obojętny

 Poszkodowane bociany wymagają szczególnej opieki :: Fot: Archiwum

Martwe bociany na polu z owsem – taki widok co roku zastaje Leszek Gurazda. Rolnik interweniował w tej sprawie wiele razy i jak do tej pory z marnym skutkiem. Słupy energetyczne, na których każdego lata giną bociany wciąż nie zostały odpowiednio zabezpieczone w taki sposób, by odstraszać ptactwo. Urząd Miasta i Gminy Sianów tłumaczy, że słupy nie są własnością gminy, więc przedstawiciele magistratu apelują o konkretne działania do zakładu energetycznego.

Na sianowskim wysypisku śmieci każdego dnia ptactwo szuka pożywienia. Tuż obok ciągnie się linia energetyczna – śmiertelna pułapka dla większych ptaków. Przemieszczając się zwierzęta często dotykają dwóch linii jednocześnie, co przeważnie kończy ich żywot. Leszek Gurazda każdego roku znajduje na swoim polu łącznie kilkadziesiąt martwych bocianów. – Któregoś dnia na początku sierpnia wybrałem się na pole kosić zboże. Powtórzyła się historia z zeszłego roku. Znalazłem tu znowu wiele zabitych ptaków. Pamiętam, że rok temu pod jednym słupem leżało ich aż siedemnaście – opowiadał nam mieszkaniec Sianowa.

Dzięki nim żyjemy w wolnej Polsce

 Uroczystości z okazji 99. rocznicy Bitwy Warszawskiej :: Fot: Magda Pater

Od wielu lat święto Wojska Polskiego obchodzimy w rocznicę decydujących walk w czasie Bitwy Warszawskiej. To podkreślenie doniosłości tego wydarzenia sprzed niemal stu lat. Niektórzy historycy zaznaczają jednak, że do tej pory nie doczekało się ono właściwego upamiętnienia, jakim byłoby muzeum.

Na uroczyste obchody 99. rocznicy Bitwy Warszawskiej zaprosili koszalinian Prezydent Koszalin,a Piotr Jedliński, Dowódca Garnizonu Koszalin cz.p.o. ppłk Wiesław Kawecki i Przewodniczący Rady Kombatantów i Osób Represjonowanych Antoni Burzyński. Piotr Jedliński przypomniał znaczenie Bitwy Warszawskiej dla dalszych losów całego kontynentu.

Tajemnica końca życia Matki Boskiej

 Przygotowania do uroczystości maryjnych :: Fot: Magda Pater

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, obchodzona przez katolików 15 sierpnia, to jedno z najstarszych świąt maryjnych w Kościele katolickim. Przekonanie o tym, że Jezus nie pozostawił ciała swojej matki na ziemi, ale uczynił podobnym do swojego ciała w chwili zmartwychwstania i zabrał do nieba, było powszechnie wyznawane od pierwszych wieków chrześcijaństwa.

Już w VI wieku cesarz Maurycy (582-602) polecił obchodzić na Wschodzie w całym swoim państwie w dniu 15 sierpnia osobne święto dla uczczenia tej tajemnicy. Musiało ono lokalnie istnieć już wcześniej, przynajmniej w V w., a w Rzymie z całą pewnością było obchodzone w VII stuleciu. Argumentem za zabraniem Maryi z ciałem i duszą do nieba jest fakt, że nigdy w historii chrześcijaństwa nie twierdzono, że w jakimś miejscu znajduje się jej grób. Gdyby pierwsi chrześcijanie nie wierzyli we wniebowzięcie matki Chrystusa, z pewnością otaczaliby czcią i szacunkiem miejsce jej wiecznego spoczynku, podobnie jak jest w przypadku grobu św. Piotra czy innych apostołów.

Nasi bronili twierdzy

 Rekonstrukcja historyczna :: Fot: Roman Popiołek

Mariusz Król to pasjonat historii, rekonstruktor, zajmujący się dość nietypowym okresem, bo I wojną światową. Opowiada nam o swojej pasji.

Pasji jest wiele. Czemu akurat rekonstrukcja historyczna?

– To naturalna konsekwencja naszych działań, naszych, czyli Stowarzyszenia Historyczno-Eksploracyjnego „Odkrywcy”. Takie rekonstrukcje pozwalają na rozwinięcie zainteresowań, oraz umożliwiają dzielenie się zdobytą wiedzą.

Historię mam we krwi

 Ekipa najnowszego filmu Marcina Maślanki i Arkadiusza Patera :: Fot: Studio

Rozmowa z Marcinem Maślanką, prezesem Stowarzyszenia Grupa Rekonstrukcji Historycznej „Gryf”.

Skąd wzięła się u ciebie fascynacja historią, rekonstrukcjami historycznymi? Jak zaczęła się droga „Gryfa”?
– Fascynacja historią zaczęła się bardzo wcześnie w dzieciństwie. Wszystko za sprawą mojego śp. dziadka i jego bardzo barwnych opowieści i przeżyć z okresu II wojny światowej. Potrafił świetnie opowiadać i zainteresować historią, a ja słuchałem go z niezwykłą pasją. Potem był okres szkolny, w którym trafiłem na dobrych nauczycieli historii, takich z zamiłowaniem. Pochłaniałem duże ilości książek historycznych i to wyposażało mnie w wiedzę, czasami bardzo szczegółową.

Poskładać życie od nowa

 Warto otworzyć się na różne możliwości pomocy :: Fot: PAP

Kilka minut albo nawet kilka sekund może zmienić życie każdego pełnosprawnego człowieka. Często nie myślimy nawet o tym, że wypadek może przydarzyć się każdemu. W każdej chwili: w domu, na ulicy, w pracy. Po leczeniu musimy poskładać świat, w którym żyjemy, od nowa, także ten zawodowy. Na szczęście, jest na to realna szansa.

Chcieć to móc, nie poddawać się, walczyć, bo warto… Ile banałów słyszymy na co dzień, trudno zliczyć, ale wśród nich są słowa, które warto wziąć sobie do serca. Tym bardziej, jeśli wypowiadają je specjaliści. Kiedy po wypadku lub po ciężkiej chorobie kończy się komuś świat, trudno, żeby powiedział sobie: „Weź się w garść!” i rzeczywiście to zrobił. Najpierw ból, potem szpital, powolna rehabilitacja i często obniżony nastrój, a zdarza się, że depresja, bo nie można już wrócić do zawodu wykonywanego przed wypadkiem czy chorobą. Pocieszają bliscy, z pomocą przychodzą współpracownicy. Ale życie musi toczyć się dalej. Dostajemy etykietkę niepełnosprawnego i co dalej? Do niedawna faktycznie trudno było wyobrazić sobie, co będzie potem. Dziś jest światełko w tunelu. Tym światełkiem może być projekt pn. „Powrót do zdrowia – powrót do pracy”, realizowany w czterech ośrodkach rehabilitacji kompleksowej.

Zawsze czułam się Polką

 Pani Wiktoria Wysocka jest już koszalinianką :: Fot: Magda Pater

Wiktoria Wysocka nie mówi po polsku, ale w sercu jest naszą rodaczką w stu procentach. Po dziesięciu latach starań dotychczasowa mieszkanka Krasnoarmiejska w Kazachstanie może osiedlić się w kraju swoich przodków.

Jej dziadkowie byli Polakami. Nosili nazwiska: Wysocki, Piasecka, Kraśnicka i Lubikowska. W 1936 roku zostali wywiezieni do Kazachstanu ze wsi obok miasta Chmielnickij. – Odkąd pamiętam moja babcia mówiła do mnie po polsku – przyznaje nowa mieszkanka Koszalina. – Często podkreślała, że jesteśmy Polakami. Dlatego bardzo chciałam osiedlić się w naszej ojczyźnie. Polska bardzo mi się podoba. A Koszalin to szczególnie piękne miasto, w dodatku położone blisko morza, nad którym zawsze chciałam mieszkać. Poza tym są tu teatr, filharmonia. Dlatego wybrałam to miasto na miejsce docelowe swojego zamieszkania. Bardzo się cieszę, że tutaj w końcu jestem. Chcę tu normalnie żyć, pracować. Dziękuję wszystkim, którzy mi pomogli w przyjeździe do Koszalina, szczególnie pani Marii Lis z Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu Miejskiego. To złota kobieta, która okazała mi wiele serca.

Wnioski lepiej złożyć przez internet

Pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie przy al. Monte Cassino do 16 sierpnia do godz. 17 wydłużają czas pracy sali obsługi Biura Obsługi Klienta. Chcą w ten sposób ułatwić pracującym rodzicom składanie wniosków o świadczenie rodzinne Rodzina 500+. Od początku miesiąca można je składać także w formie papierowej.

Rządowy program „Rodzina 500 plus” trwa już trzy lata. Do tej pory świadczenie wychowawcze w wysokości 500 zł miesięcznie było przyznawane na drugie i każde kolejne dziecko. Od zeszłego miesiąca można je uzyskać także na pierwsze dziecko. Nie trzeba spełniać kryterium dochodowego.

Strona 10 z 1397

Oglądasz teraz: Start