Miasto - Tygodnik Koszaliński

Eksperymentalne akrobacje dla pełnoletnich

 Adam Dobrzyński :: Fot: Archiwum

Adama Dobrzyńskiego poznałem, pracując w klubie Kreślarnia. Okoliczności naszego pierwszego spotkania były nietypowe, bo kiedy wszedłem za bar, by przywitać nowo zatrudnionego pracownika, ujrzałem lecącą w moją stronę butelkę. Jednak zanim zdążyłem rzucić tradycyjną w takich sytuacjach niecenzuralną wiązankę, Adaś z gracją sprzątnął w powietrzu szkło sprzed mojej przerażonej twarzy. Okazało się, że nie był to atak na moją osobę, a nowy po prostu ćwiczył swoje barmańsko-żonglerskie sztuczki. Muszę przyznać, że robiły wrażenie. I robią do dziś, i to nie tylko na mnie, bo Adama, jego koktajle i ekwilibrystykę z butelkami w roli głównej zna każdy bywalec większości koszalińskich lokali. Ale nie każdy wie, że bycie barmanem to tylko jedna z wielu pasji tego utalentowanego człowieka. I właśnie o tych pasjach postanowiłem z nim porozmawiać.

Każdy barman pamięta pierwszego drinka, jakiego wypił. Pamiętasz swojego?
– Jasne. Ale nie będę w tym momencie zbyt oryginalny, bo pamiętam, że był to zwykły, wiejski klasyk - czyli wódka z colą.

A pamiętasz, kiedy to było i ile miałeś lat?
– Na jednej z imprez ze znajomymi. Oficjalna wersja jest taka, że tego alkoholu spróbowałem po ukończeniu osiemnastu lat, a według tej nieoficjalnej było to dużo wcześniej (śmiech).

Pokolenie szklanych dzieci

 Szklane dzieci :: Fot: Magda Pater

Na temat uzależnienia od telefonów komórkowych, komputerów, ustawicznego „grania w gry” możemy czytać i słuchać od dawna. Czy ostrzeżenia psychologów i specjalistów od uzależnień coś dają? Nic.

Wciąż widzimy malutkie dzieci, zaledwie dwu-, trzyletnie, którym rodzice dają smartfon, by zająć ich uwagę podczas podróży (nawet autobusem po mieście) lub zakupów. Nie należy do rzadkości widok kilkuosobowej rodziny zajętej wpatrywaniem się w migający ekran. Przy czym każdy ma swój. Nie rozmawiają ze sobą, tylko z urządzeniem.

Postaw na wodę

 Szklanka wody :: Fot: Magda Pater

Woda jest niezbędnym elementem ludzkiego organizmu, bez którego nie może on prawidłowo funkcjonować. Stanowi około 60-70% masy ciała człowieka. Potrzebujemy jej szczególnie latem, gdy w wyniku wyższej temperatury wyparowuje ona przez skórę z naszego ciała.

Dorosły człowiek ma w sobie 42 litry wody, z czego 28 litrów to woda wewnątrzkomórkowa, a pozostałe 14 to woda pozakomórkowa. Jej zawartość zależy od płci, wieku czy zawartości tkanki tłuszczowej. Nie zmienia to jednak faktu, że woda jest człowiekowi niezwykle potrzebna do tego, aby jego ciało w pełni sprawnie funkcjonowało. Odpowiada ona za prawidłowy przebieg procesów metabolicznych, termoregulację, usuwanie ubocznych produktów przemiany materii oraz transport, rozpuszczanie i wchłanianie substancji odżywczych. Przeciętny człowiek potrzebuje odpowiedniej ilości płynów, czyli 30-35 ml/kg masy ciała, a spożycie wody nie powinno być niższe niż 1,5 litra na dzień. Jest wiele negatywnych skutków niedoboru wody w organizmie takich jak m.in. osłabienie, gorączka czy zawroty głowy.

Gotował dla króla Norwegii

 Krzysztof Zieliński :: Fot: Magda Pater

Krzysia Zielińskiego poznałem jakiś czas temu podczas jednego z koszalińskich koncertów. Szykował burgery w food trucku przy jednej z lokalnych sal koncertowych. Postanowiłem zaryzykować. Dobrym burgerem zaskoczyć mnie niełatwo, bo podczas kilkukrotnego pobytu w ojczyźnie tegoż na wskroś jankeskiego dania, skonsumowałem ich naprawdę sporo i były to „buły” lotów najwyższych. Ale burger od Krzyśka wyjątkowo pozytywnie mnie zaskoczył, bo w niczym im nie ustępował. W pierwszym momencie swoje „ochy i achy” przypisałem stanowi, w jakim znalazłem się po wypiciu kilku zimnych, bo wtedy wszystko smakuje lepiej. Spróbowałem go kilka dni później i... danie okazało się równie doskonałe. Zrozumiałem, że przygotował je człowiek, który wie, co robi i robi to z pasją. I właśnie o tej pasji postanowiłem z nim porozmawiać.

Pamietasz pierwsze danie, jakie ugotowałeś?
– Jasne. Tego się nie zapomina. Od dziecka miałem „film” na gotowanie. Największa zasługa w tym mamy i babci. Obie świetnie gotowały, a ja zawsze je podpatrywałem. Pierwszą potrawą, jaką zrobiłem, były pierogi z jagodami. Pamiętam, że miałem granatowe całe ręce i twarz (śmiech).

Wiadukt do rozbiórki

 Wiadukt :: Fot: Marcin Torbiński

Od czterech miesięcy zamknięty jest wiadukt przy al. Monte Cassino i nigdy nie zostanie już otwarty. Ostateczna ekspertyza wykazała, że budowla nie nadaje się do użytku. Ma zostać rozebrana i zbudowana od nowa. Przez następne lata mieszkańcy muszą liczyć się z utrudnieniami i zakorkowaniem miasta.

Gigantyczne korki przy ulicach Młyńskiej, Strumykowej i Mazowieckiego tworzą się od kiedy zamknięty jest wiadukt przy al. Monte Cassino. Od kilku miesięcy kierowcy na dojazd z punktu A do punktu B muszą przeznaczać często dwukrotnie więcej czasu niż przedtem i głowić się nad objazdem, ale zamknięty wiadukt skomplikował życie nie tylko zmotoryzowanym. Na pęknięcia w ścianach od dłuższego czasu skarżą się mieszkańcy bloków przy ul. Pileckiego, gdzie w ramach objazdu puszczono ruch tranzytowy. Do końca wakacji ma być gotowa ekspertyza mostu przy ulicy Władysława IV, dzięki której okaże się, czy możliwe jest odciążenie centrum miasta. – Jeśli ta ocena wykaże, że możemy puścić tamtędy tiry, nie stwarzając przy tym zagrożenia, to pewnie część ruchu przekierujemy na ulicę Mazowieckiego. Jest ona przystosowana do samochodów ciężarowych – stwierdził Andrzej Kierzek, zastępca prezydenta Koszalina.

Kultura z książką w roli głównej

 Sympatyczna ekipa z filii nr 8 KBP :: Fot: Magda Pater

Dawno minęły czasy, gdy biblioteka kojarzyła się jedynie z miejscem, w którym można było wypożyczyć książki. Dziś nowoczesne biblioteki stają się małymi centrami kultury. Takim właśnie centrum jest koszalińska Filia Biblioteczna nr 8 organizująca wystawy plastyczne, spotkania autorskie, koncerty, a nawet kursy komputerowe, warsztaty i psychologiczne spotkania dla młodzieży.

Najważniejsza jest książka
– Staramy się, aby nasza działalność była bogata i różnorodna – mówi Wanda Budnik, kierowniczka Filii. – Oczywiście, najważniejsza jest książka, więc przez różne formy promujemy czytelnictwo i dobrą literaturę. Cieszymy się, że część rygorów wynikających z obowiązku przestrzegania reżimu sanitarnego została już złagodzona. Wprawdzie wciąż niedostępna jest czytelnia, gdzie odbywało się wiele artystycznych imprez, ale nasi czytelnicy odzyskali wolny dostęp do półek. Teraz swobodnie mogą wybierać interesujące ich publikacje.

Bezpieczny urlop, czyli jak uniknąć oszustów

 Oszustwa noclegowe :: Fot: Magda Pater

Trudności związane z obostrzeniami w związku z pandemią koronawirusa dały nam się nieźle we znaki. Wraz z poprawą warunków pogodowych i końcem roku szkolnego jeszcze bardziej zapragnęliśmy wczasów. A te nie tak łatwo zaplanować, zwłaszcza że łatwo można paść ofiarą oszustwa noclegowego.

W tym roku bardziej niż zwykle wyczekujemy wakacyjnego wypoczynku, który najczęściej wiąże się z wyjazdami. W dodatku wybór mamy tym razem raczej wyznaczony granicami naszego kraju, więc często myśli się o miejscach nowych czy wręcz mało znanych. Wielu z nas wybiera oferty nie tylko jak najbardziej korzystne cenowo, ale również te o odpowiednim standardzie czy lokalizacji. Co więcej, preferowane są miejsca nie tylko takie, gdzie można się zaszyć, ale także dobrze się bawić, by odreagować czas społecznej izolacji. Miejscem, w którym zwykle szuka się odpowiednich ofert wakacyjnych, jest internet. I właśnie tu może pojawić się mnóstwo pułapek zastawionych przez oszustów. Warto więc przyjrzeć się temu problemowi nieco bliżej, aby w pamięci pozostały jedynie te dobre wspomnienia z urlopu, a nasza kieszeń nie ucierpiała.

Kłopoty z developerem

 Archiwum :: Fot: Magda Pater

Dziś marzeniem chyba każdej młodej pary jest posiadanie własnego mieszkania lub domu, w którym można planować dalej wspólną przyszłość, zakładać rodzinę. Marzenie takie miał mieszkaniec Koszalina pan Marcin, który razem ze swoją narzeczoną Michaliną, chciał kupić dom. Jednak życie pisze różne scenariusze i pojawiła się w Polsce epidemia koronawirusa. Banki odmówiły im udzielenia kredytu, a jakby tego było mało developer nie chce zwrócić parze wpłaconej już zaliczki wynoszącej 20 tysięcy złotych. Jak to możliwe?

Pan Marcin jest miłym i pogodnym młodym człowiekiem, prowadzi razem z narzeczoną własną działalność gospodarczą – salę zabaw dla dzieci. Postanowili pomyśleć o kupnie domu, zaczęli więc od wyszukania oferty. Wybór padł na domy stawiane przez firmę ANBUD. - Razem z narzeczoną znaleźliśmy na stronie internetowej ogłoszenie dotyczące sprzedaży domków mieszczących się przy ulicy Jałowcowej. Skontaktowaliśmy się z pośrednikiem, firmą Ever Nieruchomości, który po naszej decyzji chęci zakupu umówił nas na podpisanie umowy rezerwacyjnej - opowiada pan Marcin. Podpisanie umowy miało miejsce pod koniec ubiegłego roku i odbyło się w koszalińskim biurze nieruchomości Twój dom. Dlaczego tam? Ponieważ oferta była umieszczona w tak zwanym systemie otwartym, a właśnie to biuro nieruchomości pośredniczy w sprzedaży domów firmy ANBUD. - Na podpisaniu umowy zjawiłem się razem z narzeczoną i pracownikiem agencji Ever Nieruchomości. Po stronie sprzedających obecni byli pani prokurent z firmy ANBUD oraz przedstawiciel biura Nieruchomości Twój Dom, który przygotował umowę rezerwacyjną. Zapoznając się z jej treścią, na naszą prośbę został dołączony zapis: "Strony postanawiają, że w przypadku otrzymania 3 odmownych decyzji z 3 różnych banków umowa zostanie rozwiązana za porozumieniem stron. W takim przypadku kwota rezerwująca zostanie zwrócona rezerwującemu po wcześniejszym okazaniu decyzji odmownych" - opowiada pan Marcin. Umowa, dość prymitywnie sporządzona, jeśli chodzi o zapisy prawne, gwarantowała czas rezerwacji nieruchomości do dnia 30 kwietnia 2020 roku.

Gdy pupil zniknie nam z oczu

 Zaginiony kot, który prawdopodobnie został wywieziony :: Fot: Archiwum

O tym, że kota łatwo można zgubić nawet we własnym domu, krążą od dawna legendy wśród właścicieli zwierząt domowych. Niestety, finał sprawy nie zawsze jest pomyślny, gdy nasz pupil zniknie nam z oczu na zewnątrz. A tutaj trzeba nie tylko zamienić się w prawdziwego detektywa, ale i wziąć pod uwagę rozwiązania, na które wpadłby wyłącznie nasz zwierzak. Jak się jednak okazuje, nie zawsze jest to takie proste…

Zaginięcie pupila to problem, który dotyczy zwykle psów i kotów, bo to one są najbardziej niezależnymi członkami naszego domowego kręgu milusińskich. Dochodzi do niego nie tylko podczas wycieczek, w trakcie spaceru, ale nawet we... własnym ogródku. Wystarczy jeden niefortunny bodziec, np. krzyk i harmider (dzieci, nieznani goście), huk (fajerwerki, różne pojazdy, burza) lub inne zdarzenie odczytane przez zwierzę jako zagrożenie, by pod wpływem instynktu stracić z nim kontakt. Zagrożeniem dla zwierzęcia jest również zetknięcie się z nowym terytorium, gdy np. podczas wakacji wypuszczamy je na wolny wybieg, by samo zapoznało się z terenem. Pies często lepiej poradzi sobie w tej sytuacji, a dla kota zwykle kończy się to sporym stresem i… utknięciem w dziwnym zakamarku, w dodatku dość niepostrzeżenie. 

Strona 6 z 1414

Oglądasz teraz: Start