Miasto - Tygodnik Koszaliński

Dzielić się Ewangelią

   ks. bp Edward Dajczak  ::  Fot:   Mariusz Czajkowski

II Synod Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej to najważniejsze wydarzenie, które zaczęło się w mijającym roku. Tak uważa ks. bp Edward Dajczak. Ordynariusz koszaliński-kołobrzeski jest pozytywnie zaskoczony refleksją o kościele wiernych, biorących udział w synodzie, który potrwa jeszcze 2-3 lata.
Lokalny kościół, podobnie jak katolicy na całym świecie, świętował stulecie objawień Matki Bożej w portugalskiej wiosce Fatima.
– To kolejny moment, w którym przeżyliśmy coś bardzo istotnego: powrót do tamtego przesłania i jego pogłębienie – uważa ordynariusz koszalińsko-kołobrzeski.

Odeszła Maria Hudyma

   Maria Hudyma  ::  Fot:   Mariusz Czajkowski

W wieku niemal 105 lat zmarła Maria Hudyma, Honorowa Obywatelka Koszalina, pionierka miasta, twórczy powojennej oświaty i bibliotekarstwa.
Przed II wojną światową Maria Hudyma  była nauczycielką na Kresach Wschodnich  w województwie tarnopolskim. W czasie okupacji organizowała tajne nauczenie. Od 1942 r. była w szeregach zbrojnego podziemia Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej. Od 1947 r. związana jest z Koszalinem. Wtedy rozpoczęła pracę w szkole, a po kilku miesiącach objęła jej kierownictwo. W 1950 r., po powstaniu województwa koszalińskiego, została wydelegowana przez władze oświatowe do zorganizowania Wydziału Oświaty Wojewódzkiej Radny Narodowej w Koszalinie.

Kolęda o pustym talerzu

Dzieci biegające wokół choinki, pod którą leży mnóstwo prezentów. Dziadkowie rozprawiający przy stole, mama w pięknym czerwonym sweterku, niosąca z kuchni makowiec.

Labrador przytulony do kota, dźwięk dzwoneczków przy saniach Mikołaja, a w tle kolęda. Wszyscy roześmiani, radośni i życzliwi dla siebie. Świąteczna rzeczywistość? Nie. To tylko telewizyjna reklama, jedna z wielu emitowanych przed świętami.
A jakie są realia? Pusty talerz stoi na wigilijnym stole w prawie każdym polskim domu. Dla zbłąkanego wędrowca, kogoś kto w wigilijny wieczór niespodziewanie zapuka do naszych drzwi. Czy jednak jesteśmy gotowi zaprosić obcą osobę na święta? Bo byłoby kogo, naprawdę…

Nie dymi, ale straszy

   Nie dymi, ale straszy  ::  Fot:   Mariusz Czajkowski

Na osiedlu im. Melchiora Wańkowicza, w okolicy ulicy Wańkowicza, stoi pewien obiekt.

To jedna z wielu osiedlowych kotłowni, już od lat nieczynna. W latach świetności budziła zainteresowanie architekturą – charakterystycznym czymś w rodzaju kuli czy gruszki na dachu budynku z przeszklonym frontem. Dziś to wszystko wygląda inaczej.Szklana fasada straszy powybijanymi szybami, obłazi tynk, mur się rozpada. Tylko „gruszka”, czyli bunkier opału nadal ozdabia dach. Kiedy kotłownię w 1997 roku zamknięto, odetchnęli zwłaszcza mieszkańcy bloku przy ul. Wańkowicza 48-56, a szczególnie lokatorzy mieszkań od wschodniej strony.

Co mamy w telefonie?

Dawno minęły czasy, gdy kobiety nosiły w portmonetce, portfelu albo w dowodzie osobistym za przezroczystą częścią plastikowej oprawy (przypomnijmy młodym – dowód był w formie książeczki ze sztywnymi, zielonymi okładkami) zdjęcia sercu najbliższych.

Najpierw był chłopak, potem mąż, dzieci, jeszcze potem wnuczęta. Teraz to są czasy! Takie fotki możemy mieć w telefonie. I nie tylko fotki, ale i filmik, jak wnuczek stawia pierwsze kroki albo napoczął cichcem czekoladę. Ani dawny, ani tym bardziej dzisiejszy dokument tego nie pomieści, nie mówiąc o tym, że zdjęcia analogowe w zasadzie robimy tylko wtedy, gdy potrzebne są do „wyrobienia” dowodu, paszportu czy prawa jazdy.

Bez czego nie ma świąt

Od początku listopada widzimy i słyszymy o nieodzownych elementach Bożego Narodzenia. Według niektórych są to pierogi z kapustą i grzybami, według innych to dania z ryb, barszcz z uszkami, biały obrus, nowy telefon.

Oczywiście nie może zabraknąć choinki, bo przecież pod nią trzeba schować prezenty. Czasem ktoś wspomni o kolędach, a nawet Pasterce, czyli mszy świętej odprawianej o północy. Coraz głośniej słychać, że święta to czas miłości, pokoju, pojednania. Czas spędzony z rodziną, z osobami nam najbliższymi. Nie zawsze są to ci sami ludzie.

Poseł Stanisław Gawłowski na celowniku prokuratury i CBA

Zachodniopomorscy prokuratorzy przy udziale funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego przeszukali   mieszkania posła Stanisława Gawłowskiego.

Ma to związek z podejrzeniem przyjęcia łapówek o wartości co najmniej 200 tysięcy złotych.

Młodzi stawiają na biznes dla aktywnych

Funkcjonalna odzież i bar dla sportowców. Te pomysły na biznes najbardziej spodobały się kapitule III edycji konkursu „Firma na start”. Po raz pierwszy wygrali go panowie.
Konkurs podzielony był na dwie kategorie wiekowe: I – dla osób fizycznych w wieku 18-35 lat, II – dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Do pierwszego etapu zgłosiły się łącznie 34 osoby. Do kolejnej części przeszło 30 uczestników, a do finału 20, po 10 w każdej kategorii. Kapituła konkursu nie miała łatwego zadania, oceniając pomysły i biznesplany kandydatów na przedsiębiorców. Koncepcje na własną firmę były bardzo zróżnicowane, od produkcji biżuterii z koralików po miejsce dla miłośników sportów elektronicznych.

Przystań na poddaszu

   Przystań na poddaszu  ::  Fot:   Mariusz Czajkowski

Stary strych zamienił się w przytulne miejsce spotkań i zabaw o nazwie  „Przystanek pod niebem”, bo z okien można podziwiać już tylko chmury.

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia Fundacja „Zdążyć z Miłością” oddała do użytku świetlicę dla samotnych, bezdomnych mam i ich dzieci, które przebywają w mieszkaniach chronionych.

Strona 8 z 1275

Oglądasz teraz: Start